Niekończąca się opowieść – czyli Luis Suarez we własnej osobie

 

Luis Suarez jest obecnie jedną z barwniejszych postaci światowego futbolu. Urugwajczyk odebrał ostatnio bardzo prestiżową nagrodę w świecie piłki nożnej, mianowicie Złotego Buta. Zaszczyt ten przypadł także Cristiano Ronaldo. Obydwaj zawodnicy zostali uhonorowani nagrodą dla najlepszego strzelca lig europejskich za zdobycie w poprzednim sezonie 31 bramek odpowiednio w Premier League – Suarez i Primera Division – Ronaldo. Jeden i drugi spotkają się już niedługo na Santiago Bernabeu, gdzie Real Madryt podejmie FC Barcelonę. Tego dnia wyczekuje z niecierpliwością Suarez, dla którego będzie to pierwszy oficjalny mecz w barwach Dumy Katalonii. Czy Typ Niepokorny – jak już kiedyś o nim pisałam sprosta oczekiwaniom i w tym konkretnym spotkaniu okaże się jednak lepszy od CR7?

Historię Luisa Suareza można określić jako „niekończącą się opowieść”. Urugwajczyk zaskakiwał już nie raz i nie dwa. Myślę, że zbędnym jest, opisywanie od nowa tego, co zaszło podczas Mistrzostw Świata w Brazylii. Nawet Ci, którzy nie śledzili tak dokładnie wszystkich spotkań, a mimo wszystko są fanami piłki nożnej orientują się zapewne, że Luis Suarez podczas mundialu kolejny raz dał na boisku upust swoim emocjom w dosyć oryginalny i jednocześnie niedozwolony sposób. Gryzienie przeciwnika – choć to problem niemały, odłóżmy jednak na bok. Kara jaką zastosowały władze UEFA wobec Urugwajczyka dobiegnie niedługo końca i piłkarz będzie mógł wreszcie zagrać w oficjalnym meczu i to uwaga – z nie byle jakim przeciwnikiem, bo z Realem Madryt.

Tym spotkaniem zaczynają powoli żyć piłkarskie media. Luis Suarez mimo, iż zasilił szeregi FC Barcelony już jakiś czas temu, do tej pory nie zagrał w ani jednym meczu z powodu wspominanej już kary nałożonej na niego przez UEFA. Takie zniecierpliwienie nie jest niczym dziwnym, wielu bowiem chciałoby wiedzieć jak Urugwajczyk odnajdzie się w zespole Balugrany. Sam zainteresowany twierdzi, że mecz przeciwko Realowi będzie dla niego wyjątkowy. Bierna obserwacja tego, co robią klubowi koledzy na boisku jest bardzo deprymująca, zwłaszcza dla zawodnika jego formatu.

„Pierwsze dwa miesiące mojej absencji były najgorsze, ponieważ nie czułem się wówczas profesjonalnym piłkarzem. To był bardzo zły okres. Oczywiście zawsze trzeba akceptować swoje błędy, jednak poczucie, że nie wykonuje się swojej pracy, tak jak robią to inni, boli najbardziej”

Na chwilę przed swoim oficjalnym debiutem w FC Barcelonie Luis Suarez odebrał nagrodę dla najlepszego strzelca lig europejskich. Urugwajczyk jak przystało podziękował najbliższym, a także kolegom z Liverpoolu i całemu sztabowi szkoleniowemu, podkreślił jednak, że teraz rozpoczyna całkiem nowy etap w swoim życiu. Jak wiadomo gra dla Blaugrany to nie przelewki, nie każdy klasowy zawodnik  potrafi się tam odnaleźć. Co zatem zrobi Suarez, który od Mistrzostw Świata w Brazylii nie zagrał w ani jednym meczu o stawkę? Wiadomo, że umiejętności i talent to jedno, ale tzw. ogranie to drugie. Nie można nie biorąc udziału w maratonach nagle wybiegać rekord na dystansie 42 km 195m, tak samo jak nie można nie grając z najlepszymi utrzymać się na samym szczycie, na którym umówmy się jest dosyć tłoczno.  O tym, że nazwisko „Suarez” znaczy wiele na światowym rynku piłkarskim świadczą słowa Stevena Gerarda, który w wymowny sposób wypowiedział się, iż Barca powinna być szczęśliwa, że pozyskała tak zdolnego piłkarza. Urugwajczyk utalentowany  jest – z tym się zgadzam, jednak czy zdoła udźwignąć presję?

Luis Suarez w  pierwszym oficjalnym meczu w koszulce FC Barcelony będzie chciał pokazać z pewnością najlepszą wersję samego siebie i mam w tym momencie na myśli aspekty czysto piłkarskie. Smaku temu spotkaniu dodaje oczywiście fakt, iż Duma Katalonii zagra wówczas ze swoim odwiecznym rywalem – Realem Madryt. Nie bez znaczenia pozostaje także,  iż naprzeciwko siebie staną dwaj najskuteczniejsi strzelcy lig europejskich w sezonie 2013/2014. Który z nich okaże się lepszy? Czas pokaże.