Niemożliwi

Verratti, Marquinhos, Lucas. Co łączy tych piłkarzy? Cała trójka jest na szerokiej liście transferowej Barcelony, są ulubieńcami katalońskiej prasy, a kibice chcieliby ich zobaczyć w bordowo-granatowym trykocie. Każdy z nich ma wszelkie predyspozycje aby stać się gwiazdą wielkiego formatu, idealnie pasującą do filozofii gry Dumy Katalonii. Jednak o ich transferach możemy tylko pomarzyć, bo to co jeszcze łączy całą trójkę jest gra dla Paris Saint Germain. Transfery więc są niemożliwe.

Latem klub desperacko próbował ściągnąć dwóch stoperów – jeden miał być doświadczonym zawodnikiem „na teraz”, drugi zaś młodym, dopiero wchodzącym w seniorską piłkę graczem, który w przyszłości miał stać się zawodnikiem pierwszego składu. Jak się te plany mają do rzeczywistości doskonale wszyscy wiemy. Ale Zubizarretcie nie można zarzucić, że nie próbował zrealizować pierwotnych założeń. Barcelona jeszcze przed końcem rozgrywek kontaktowała się z PSG w sprawie Marquinhosa. Dla klubu sprowadzenie 20-letniego Brazylijczyka było sprawą priorytetową. Środkowy obrońca nie był zbyt ceniony przez Laurenta Blanca. Wystąpił w zaledwie 21 ligowych spotkaniach (32 meczach we wszystkich rozgrywkach) i choć najczęściej rozgrywał pełne mecze, to zbyt często pomijany był w ustalaniu podstawowego składu. Marquinhos nie był zbyt zadowolony ze swojego czasu na boisku i wielokrotnie miał wyrażać chęć przejścia do Barcelony, co dla katalońskiego klubu było wyraźnym sygnałem do transferowej ofensywy.

Klub przez niemal cały okres trwania okna transferowego próbował sprowadzić na Camp Nou Brazylijczyka, za każdym razem podbijając ofertę. Pierwszą było 20 mln euro i Dani Alves (czyli ponad 30 mln euro). Mniej więcej za takie pieniądze PSG sprowadziło do siebie Brazylijczyka z AS Romy przed rokiem, dlatego szybko zażądali od Barcelony oferty o 10 mln większej. Niecały miesiąc później Zubizarreta skontaktował się z władzami PSG wykładając na stół 35 mln euro oraz Daniego Alvesa. PSG po raz drugi odrzuciło ofertę, tym razem całkiem rozsądną. Przyszedł lipiec, a z nim kolejna oferta. Barcelona rozbiła świnkę skarbonkę i złożyła ofertę na 43 mln euro (już bez Alvesa). W tej sprawie szybko wypowiedział się Laurent Blanc: „Już mówiłem, Marquinhos to przyszłość PSG. Jeśli o mnie chodzi, a władze klubu myślą tak samo, nie widzę powodu, dlaczego mielibyśmy rozstać się z Marquinhosem”. To ostatecznie zniechęciło Barcelonę do dalszych działań i w sierpniu oraz wrześniu nie podejmowali kolejnych prób.

Trzy dni po zamknięciu okna transferowego w sprawie ofert Barcelony wypowiedział się właściciel PSG Nasser Al-Khelaifi: „Otrzymaliśmy wielką ofertę od Barcelony. Oferowano nam ponad 40 milionów euro, jednak my nie sprowadzamy piłkarzy po to, aby ich potem sprzedawać. Nie jesteśmy tutaj, aby robić interesy, tylko po to, by stworzyć wielki klub z utalentowanymi piłkarzami w składzie”. To tylko oficjalny komunikat. Media doszły do zakulisowych informacji, jakoby szejk miał osobiście zadzwonić do Josepa Bartomeu z groźbą, że dalsze i kolejne próby sprowadzenia jakiegokolwiek ich zawodnika, skończy się wykupieniem klauzuli zawartej w kontrakcie Leo Messiego. Jak można się domyślać, Barcelona kolejnej już oferty nie złożyła, bojąc się, że słowa szejka mogą przerodzić się w czyny, tym bardziej, że Messi naprawdę bliski był opuszczenia Camp Nou, a tylko trzy kluby na świecie stać na wydanie 250 mln euro na jednego zawodnika (nie licząc podatku, premii, pensji, etc.).

To jednak nie była pierwsza groźba Al-Khelaifiego w stronę Dumy Katalonii. Dwa lata temu Barcelona próbowała sprowadzić Thiago Silvę. Po nieudanej próbie wykupu Brazylijczyka z AC Milanu, tym razem zasadzili się na PSG. Właścicielowi paryskiego klubu to się nie spodobało i w nieoficjalnej rozmowie z prezydentem klubu miał zagrozić, że: ”Jeśli Barça zapłaci klauzulę Thiago Silvy, ja zapłacę klauzulę Messiego”. Można się zastanawiać, dlaczego jakiś tam szejk grozi Barcelonie i używa argumentu ogromnego majątku jakim dysponuje. Otóż może sobie na to pozwolić, a wszystko przez Qatar Fundations, która przerodziła się w Qatar Airways na koszulkach graczy Barcelony.

Katarskie linie lotnicze należą do rodziny Nassera Al-Khelaifiego, a sam szejk zasiada na najważniejszym stołku w Qatar Sports Investments, która współpracuje i sponsoruje FC Barcelonę. Klub przez głupotę Sandro Rosella, który sprzedał miejsce na koszulkach szejkom, jest w szachu, a także na łasce Al-Khelaifiego. Umowa umową, ale ta się kiedyś skończy, a szejk może nie wyrazić zgody na dalsze sponsorowanie jakby nie patrzeć, jednego z największych rywali jego klubu w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Ogromne pieniądze odpłynęłyby gdzieś indziej, a Barcelona musiałaby szybko znaleźć nowego sponsora głównego. Dlatego nikt w zarządzie Barcelonie nie zamierza drażnić szejka kolejnymi ofertami transferowymi.

Bez wątpienia Verratti i Pogba będą najgorętszymi nazwiskami dwóch najbliższych okresów transferowych. Gdy sytuacja Francuza jest jasna i klarowna, oznacza ni mniej ni więcej to, że Juventus jest gotowy wysłuchać wszelkich ofert i zgodzić się na którąkolwiek z nich, ale musi być to rekordowa oferta. Mistrz Włoch zdaje sobie sprawę, że na drugiego takiego zawodnika może czekać długimi latami, a przecież kimś Pogbę będzie trzeba zastąpić, aby nadal wygrywać mistrzostwo Włoch, a także wrócić do europejskiej czołówki (co powoli zaczyna mieć miejsce). Krótko mówiąc, kto zgodzi się jednorazowo wydać 100 mln euro, zdobędzie zdolnego francuskiego pomocnika.

O Verrattim dużo się plotkuje, ale PSG dystansuje się od wszelkich plotek transferowych. Paryżanie nie mają żadnego powodu aby sprzedawać najprawdopodobniej najzdolniejszego włoskiego pomocnika od czasów Andrei Pirlo. Co roku konsekwentnie próbują dojść do półfinału Ligi Mistrzów i ta sztuka nadal pozostaje po za ich zasięgiem. Ale dzięki takim graczom jak Verratti szybko mogą stać się stałym bywalcem w czwórce najlepszych drużyn Starego Kontynentu obok Barcelony, Realu Madryt i Bayernu. Ich sytuacja finansowa nie pozostawia złudzeń, że żadna oferta nie jest w stanie skusić ich do sprzedaży swojego zawodnika. Oni cały czas budują zespół, szukając optymalnych graczy, aby pewnego dnia podnieść najważniejsze klubowe trofeum. Sam Verratti również nie zamierza nigdzie wyjeżdżać.

Może i PSG nie może równać się pod żadnym pozorem z trójką wcześniej wymienionych drużyn, a sama liga francuska jest mniej konkurencyjna od hiszpańskiej, angielskiej czy nawet niemieckiej, ale Włoch na pewno zdaje sobie sprawę, że może własnoręcznie pisać historię PSG, a to może okazać się dla niego lepsze niż być w cieniu Ronaldo, Messiego czy Mullera. Verratti w jakimkolwiek innym klubie niż PSG to utopia, dziecięce marzenie każdego kibica, ale nie ma co się dziwić, bo Włoch ma talent nie mniejszy niż Pirlo, Xavi czy Lampard. Jednak czas pogodzić się, że sprowadzenie jakiegokolwiek młodego i zdolnego gracza z PSG jest niemożliwe.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273