Niespełnione nadzieje: Marc Crosas

Marc-Crosas-Celtic-FC-Vol-007

Nastał czwartek, a więc prezentuję wam kolejnego niespełnionego zawodnika w barwach Barcelony. Jest nim Marc Crosas – Hiszpan urodzony 9 stycznia 1988 roku w Sant Feliu de Guixols. Obecnie liczy więc 26 wiosen. Przyjrzyjmy się bliżej jego historii.

Marc dołączył do szkółki Dumy Katalonii w 2002 roku. Natomiast przed sezonem 2005/2006 został piłkarzem Barcelony C, w której zaliczył 18 meczów i zdobył 2 bramki. Ekipa ta grała wtedy w Tercera Division i zajęła w tej kampanii 14. lokatę. Mimo to, Crosas zaprezentował się na tyle dobrze, że po roku przeniesiono go do zespołu rezerw, którego szkoleniowcem był Quique Costas.

Niezła gra wówczas 19-latka sprawiła, że Frank Rijkaard dał mu szansę zadebiutować także w pierwszej ekipie Barcy. Był to dzień 8 listopada 2006 roku, a Duma Katalonii w rozgrywkach Pucharu Króla mierzyła się z Badaloną. Hiszpan w 76. minucie zmienił Andresa Iniestę, a drużyna wygrała 4:0. Holenderski trener zabrał Marca także na Klubowe Mistrzostwa Świata do Japonii. Blaugrana przegrała tam w finale z brazylijskim Internacional, a Hiszpan nie powąchał nawet murawy. W tej temporadzie przyczynił się także do zdobycia mniej prestiżowego Pucharu Katalonii, wykorzystując decydującego karnego w finale z Espanyolem.

Kolejny sezon Marc rozpoczął jako gracz Barcelony B, a 12 grudnia 2007 roku zadebiutował w rozgrywkach Champions League. W nic już nieznaczącym dla Katalończyków spotkaniu z VfB Stuttgart zmienił w 70. minucie Xaviego. Barcelona wygrała 3:1, ale wszystkie gole zdobyła przed wejściem pomocnika. W połowie kampanii został wypożyczony do Lyonu. Początkowo był podstawowym zawodnikiem u Allain’a Perrina, ale im bliżej lata, tym mniej razy pojawiał się na boisku. Łącznie 9-krotnie wystąpił we francuskim zespole. Zdobył z nim mistrzostwo i krajowy puchar.

Po powrocie do stolicy Katalonii Marc spotkał nowego trenera – Pepa Guardiolę. Były pomocnik nie widział jednak dla młodego zawodnika miejsca w swoim zespole. Piłkarz za sumę 0,5M€ przeszedł do Celticu Glasgow. Azulgrana zapewniła sobie przy tym możliwość odkupienia go w ciągu dwóch następnych sezonów. W Szkocji Crosas nie był podstawowym wyborem trenera. Co prawda zaliczył łącznie 19 meczów, ale nawet połowa z nich nie była grami w pełnowymiarowym czasie. The Boys zostali w tym czasie wicemistrzem kraju oraz wygrali Puchar Ligi. W Lidze Mistrzów nie wyszli z grupy, ale w tych rozgrywkach Marc nie zagrał choćby minuty.

Podobnie sytuacja wyglądała w sezonie 2009/2010. Crosas rozegrał 26 spotkań. Z obu szkockich pucharów Celtic odpadał jednak przed finałem, a w lidze ponownie musiał oglądać plecy swojego największego wroga – Glasgow Rangers. Nieudana była także przygoda w Lidze Mistrzów, do której nie udało się zakwalifikować, przegrywając w ostatniej fazie z Arsenalem Londyn. W Lidze Europejskiej nie udało się natomiast przejść fazy grupowej.

Początek kolejnej temporady nie był dla Marca najlepszy. Początkowo nie miał zaufania trenera – Neila Lennona. W pół roku rozegrał zaledwie 42 minuty, które rozłożyły się na 3 mecze. To zaowocowało przejściem Hiszpana do Wołgi Niżny Nowogórd wiosną 2011 roku. W Rosji był to przejściowy sezon, podczas którego zmieniano system rozgrywek z wiosna-jesień na jesień-wiosna. W związku z tym zmagania trwały prawie półtora roku. Hiszpan zagrał 26 spotkań, w dużej większości od pierwszej do ostatniej minuty. Mimo tego, nie spodobało mu się życie w tamtym kraju, przez co już po dwóch rundach opuścił klub.

Następnym przystankiem w jego karierze był meksykański Santos Laguna. Jego niezła gra pozwoliła klubowi na zwycięstwo w Clausura, czyli w tamtejszym Turnieju Zamknięcia. Łupem tego zespołu padła także Clausura Liguilla. W kolejnym roku również był ważnym elementem zespołu, ale ten nie potrafił jednak osiągnąć podobnych sukcesów. Zupełnie odwrotnie było natomiast w sezonie 2013/2014. Marc nie grał dużo, a jego koledzy potrafili zając drugie miejsce w Apertura i czwarte w Clausura.

Przez to w maju tego roku postanowił zmienić po raz kolejny swojego pracodawcę i przeniósł się do innej meksykańskiej ekipy – Leones Negros. Na razie, mimo tego, że Crosas zagrał czterokrotnie w nowym sezonie pełne 90 minut, to jego zespół jest najgorszy w lidze, mając na swoim koncie zaledwie punkt.

Na koniec tradycyjne pytanie – dlaczego Marc Crosas nie był w stanie zaistnieć w pierwszej drużynie Barcelony? Przede wszystkim – nie tak duży talent, jak kilku jego konkurentów. Busquets, Jonathan, Thiago – to oni mniej więcej w tym samym czasie pukali do drzwi pierwszego i drugiego zespołu Blaugrany. W kadrze byli już za to tacy zawodnicy, jak Xavi, Iniesta czy Yaya Toure. Mimo tego, wydawało się, że jego umiejętności są wystarczające, by zadomowić się na dłużej w lepszej lidze niż te, które podczas swojego życia zwiedził. Kto wie, być może meksykańska przygoda spowoduje, że usłyszą o nim prezesi klubów hiszpańskich i Marc ponownie będzie występował na Półwyspie Iberyjskim. Choć jego kariera na pewno nie była spełnieniem wielkich marzeń, to nie powiedział chyba ostatniego słowa. W końcu ma dopiero 26 lat.