(Nie)trzeźwym okiem: Współczuję Ci, Jordi!

jordiDrogi Jordi!

Bardzo współczuję Ci blamażu Barcelony w ostatnim meczu z Realem Madryt. Przykro mi, że (nie)Twoi podopieczni dali sobie strzelić trzy bramki Realowi, a wcześniej dwie AC Milanowi. Współczuję Ci, że przez nich nie wykorzystałeś swojej szansy, którą niespodziewanie dał Ci los.

Współczuję Ci, Jordi, że Twoi poprzednicy – Pep Guardiola i Tito Vilanova – nie potrafili nauczyć Twoich obecnych podopiecznych innej taktyki niż ta “najpierw sto podań, a potem szukamy Messiego”. Współczuję Ci, Jordi, że nawet szczycili się tym, że Barca zawsze gra tak samo. Współczuję Ci, Jordi, że Guardiola i Vilanova nie dostrzegali tego, że Messi nie jest robotem, a coraz więcej drużyn potrafi wyeliminować go z gry i odciąć od podań.

Współczuję Ci, Jordi, że Guardiola i Vilanova nie widzieli tego, że coraz więcej trenerów potrafi wymyślić sposób na niezliczoną ilość podań Twoich obecnych przeciwników. Współczuję Ci, Jordi, że Guardiola i Vilanova nie potrafią zmienić taktyki, kiedy tego wymaga mecz.

Współczuję Ci, Jordi, że nie zrobiłeś takiej kariery jak Guardiola. Współczuję Ci, Jordi, że nie masz tak dużego autorytetu dzięki temu, że nie jesteś legendą Barcelony, jak Pep. Współczuję Ci, że wchodząc do szatni tak naprawdę nie masz nic do przekazania tym zawodnikom. Współczuję Ci, bo tak naprawdę nie możesz ich niczego nauczyć. Współczuję Ci, bo to przecież nie Twoja wina, że zawodnikiem byłeś takim sobie, a trenerem kiepskim. Współczuję Ci, że Twoje maksimum to asystentura u Tito. Współczuję Ci, że Tito rozchorował się akurat na kluczowe mecze sezonu.

Współczuję Ci, Jordi, że Alexis Sanchez okazał się tak słabym zawodnikiem. Współczuje Ci, że nie potrafi skierować piłki do bramki, że nie potrafi odpowiednio podać i przyjąć. Współczuję Ci, Jordi, że Sanchez po wejściu na murawę San Siro okazał się 12 zawodnikiem Milanu.

Współczuję Ci, Jordi, że Barcelona to dla Ciebie za wysokie progi. To nie Twoja wina, że nie jesteś taką postacią jak Guardiola i takim taktykiem jak Tito. Współczuję Ci, że po prostu brakuje Ci umiejętności do tego, żeby być trenerem Barcelony, osobowości do tego, żeby mieć posłuch u zawodników. Współczuję Ci, Jordi, że Barcelona nie okazała się samograjem, jak wielu uważało, być może na czele z Tobą. Współczuję Ci, Jordi, że Messi nie okazał się zawodnikiem, któremu wystarczy podać piłkę, żeby wygrał mecz. Współczuję Ci tego, że zwyczajnie nie masz pomysłu na to, jak wyciągnąć Barcę z kryzysu.

Wreszcie, współczuję Ci, Jordi, że zarząd Barcelony okazał się na tyle głupi, że w obliczu choroby Tito nie poprosił o pomoc Pepa Guardioli albo innego DOŚWIADCZONEGO trenera. Że Sandro Rosell i spółka, w imię jakiejś niezrozumiałej lojalności wobec Tito, wolał powierzyć zespół Tobie. Współczuję Ci, bo to przecież nie Twoja wina, że Rosell nie chciał dostrzec tego, że  nie masz żadnego doświadczenia. Współczuję Ci, że nie pomyślał, że Tito nie obrazi się, jeśli zespół na te kilka tygodni obejmie ktoś inny.

Współczuję Ci, Jordi. Naprawdę.