No to pograne… Nowy Iniesta

16 wiosen na karku to wiek, w którym myśli się nad pierwszymi podbojami erotycznymi. To też dobry czas, żeby zastanowić się nad sensem dalszej edukacji, wyborem liceum, a także dobrym wynikiem na teście gimnazjalnym. W tym wieku można też debiutować w reprezentacji. Ba, można być nawet starszym od własnego kraju!

Przez szlak Guardioli

Historia Labinota Kabashiego zaczyna się w 2000 roku w finlandzkiej miejscowości Vantaa. Jednak młody piłkarz szybko wyjechał ze Skandynawii i wrócił do ojczyzny. Już dwa lata potem wraz z rodzicami musiał opuścić region Kosowa (jako takie państwo dopiero w 2008). Rodzina Kabashich uciekła z powodu czystek etnicznych do Hiszpanii. A gdyby zostali w Prisztinie, zapewne czekałaby ich śmierć ze strony serbskich wojsk, które brutalnie pacyfikowały niepodległościowe zapędy Kosowian.

Na Półwyspie Iberyjskim Labinot chciał kopać piłkę w CE Manresa. Jednak tam szybko odrzucono imigranta z Bałkanów. W związku z tym chłopak udał się na trening do miejscowego rywala – Gimnàsticu. Właśnie w tej drużynie Kosowianin dostał pierwszą szansę.

Gimnàstic Manresa – mały klubik z Katalonii wychował już światowej piłce jedno wielkie nazwisko. To właśnie w Gimnasticu pierwsze kroki stawiał sam Pep Guardiola. W Barcelonie już zacierają ręce na myśl o nowym talencie. Jednak wedle ekspertów Kabashiemu bliżej do Andresa Iniesty aniżeli do obecnego trenera Manchesteru City.

Na drogę Iniesty

Nie było łatwo. Tak w skrócie można opisać życie Labinota Kabashiego. Najpierw widmo śmierci, potem odrzucenie w CE Manresie. W 2010 roku los oddał młodemu piłkarzowi to, co wcześniej zabrał. 6 lat temu na trening Gimnasticu przyjechał Albert Benaiges. Skaut Barcelony szybko przekonał Kabashiego do zmiany barw klubowych.

- Benaiges to nie byle kto. Przez lata był koordynatorem La Masii. Pique, Fabregas, Messi i Busquets – Benaiges pracował z każdym z nich i na każdym odcisnął swoje piętno. Bez niego nie byłoby też Andresa Iniesty. To on wymyślił, żeby ściągnąć “Don Adresa” na Camp Nou – tłumaczy Maria Wyrzykowska z Blog FCB.

Oczywiście można się kłócić, który z piłkarzy jest lepszy i dlaczego. Ale trzeba się zgodzić, że każdy z nich to niekwestionowany lider środka pola. Kwestia tego, czy młody Kabashi udźwignie ciążącą na nim presję.

Obrać własną trasę

Gdy już wydawało się, że wszystko będzie dobrze, przekorny los znów namieszał w życiu młodego pomocnika. W 2014 roku rozwój Kabashiego zatrzymała FIFA! Międzynarodowa Federacja Piłkarska zbanowała Kosowianina na 2 miesiące. W tym czasie piłkarz musiał udowodnić, kiedy i w jakich okolicznościach przeniósł się do Hiszpanii. Wszystko wiązało się z zakazem transferowym Barcelony, będącym karą za nieprawidłowości przy ściąganiu młodych talentów.

Po dwumiesięcznym rozbracie z piłką, Kabashi udowodnił FIFA, że on i jego rodzina przenieśli się do Katalonii na długo przed transferem Labinota do La Masii. Od tamtego czasu kariera 16-latka to ewidentna krzywa wznosząca. Od 2011 roku Kabashi pnie się po szczeblach La Masii. Jego umiejętności, a w szczególności dobry przegląd pola i drybling, pozwalają mu grać ze starszymi rówieśnikami. Zdolności Labionota potwierdza chociażby tytuł MVP na turnieju Al Dharfa International Tournament – mówi Maria Wyrzykowska.

Z Barcelony do Prisztiny

Cały wachlarz umiejętności Kabashiego nie uciekł kosowskiej federacji piłkarskiej. Junior Barcelony w wieku 16 lat i bez żadnego seniorskiego meczu został powołany do pierwszej kadry Dardanian. – W pierwszym momencie myślałem, że robią sobie ze mnie żarty – powiedział Kabashi w wywiadzie dla Barca TV – Gdy zdałem sobie sprawę, że jednak nie, byłem bardzo szczęśliwy. Jestem dumny z możliwości gry dla Kosowa.

Trener Bunjaki powołał nowego Iniestę na mecze eliminacji Mistrzostwa Świata z Chorwacją i Ukrainą. W obu spotkaniach Kosowo zebrało baty. Najpierw 6:0 z sąsiadami z Bałkanów. Potem 3:0 z Ukrainą. W całej historii jest krótki, ale polski motyw. Z powodów politycznych mecz pomiędzy Ukrainą i Kosowem został rozegrany w Krakowie.

Niestety Labinot nie dostał szansy zaprezentowania się kibicom. Trener Bunjaki nie dał pograć mu ani minuty, co może być problemem w późniejszych latach. Sam fakt bycia powołanym do kadry nie zaklepuje Kabashiego. Piłkarz musiałby spędzić chociaż minutę w oficjalnym meczu międzypaństwowym. Taki zabieg wykonał chociażby Vincente Del Bosque, dając pograć ogon Munirowi El Haddadiemu.

Tym samym Kabashi nie zamknął sobie drzwi do innych reprezentacji, a oprócz Kosowa talent z La Masii może grać też w Finlandii i Hiszpanii.

Autor: Krystian Juźwiak, pilkarskaprawda.pl