Nowoczesność niegodna Katalonii

Właściwie wszystko było wiadome na kilkanaście tygodni wstecz, choć i tak na uroczysty moment prezentacji nowych strojów czekały miliony fanów. Doniesienia SPORTu się potwierdziły i zostaliśmy świadkami pewnej wolty estetycznej, jaką zaserwowała nam FC Barcelona poprzez nowe koszulki na sezon 2012/2013. Czy podjęcie takiego ryzyka przez klub oraz przez Nike opłaciło się, czy może jednak nie?

13 butelek i Dri-Fit

Dlaczego nowe koszulki (jak co roku) są tak doskonałe, świetne i w ogóle och, ach? Przede wszystkim jest o 23% lżejsza od poprzedniego modelu strojów, a na dodatek o 1/5 mocniejsza i dużo lepiej odprowadza wilgoć poprzez otwory wentylacyjne w odzieży. Co więcej – zostały stworzone za pomocą metody recyklingowej z 13 zużytych plastikowych butelek. Jeśli klub zamierza sprzedać dwa miliony takich koszulek, to wyobraźcie sobie ile naród musiał wypić Żywca Zdrój, żeby w ogóle mogły one powstać.

O co chodzi z Dri-Fit? Jest to najnowsza technologia związana z inteligentnym odprowadzaniem wilgoci. Owa nowość sprawia, że koszulka jest ciągle sucha, a zawodnik nie musi denerwować się, że jego T-shirt jest bardziej spocony od niego samego. Za pomocą lasera zostały również stworzone niewielkie otwory od poziomu pach do pasa, które pozwalają na swobodny przepływ powietrza. Oczywiście wszystko dla komfortu piłkarza Barcelony.


“Katalońska kultura, tradycja, styl życia i nowoczesność”

Mógłbym tak pisać i pisać o najnowszych rozwiązaniach dotyczących strojów Blaugrany, jednak nie o to się rozchodzi. Przedmiotem wielu burzliwych dyskusji jest zestawienie kolorystyczne, zarówno w domowych, jak i wyjazdowych strojach. Jak już zapewne każdy wie, Nike odeszło od zastosowania tradycyjnych pasów i zaproponowało kibicom (a właściwie zostali oni postawieni przed faktem dokonanym) rozmycie, czyli mówiąc po fachowemu – gradient. Natomiast w drugim komplecie, czyli w strojach wyjazdowych, również zastosowano ów efekt, jednakże rozmycie w tym wypadku jest horyzontalne – od dojrzałej pomarańczki do złocistej cytrynki.

Nie chcę wnikać ile powstanie karykatur z “krwawiącymi” piłkarzami Barcy, choć wiadomo – to nie jest najważniejsze. Nike wypromowało nowy komplet słowami “katalońska kultura, tradycja, styl życia i nowoczesność” (tak swoją drogą, to mogą takie hasło powtarzać praktycznie co rok), co w rzeczywistości okazało się dosyć kiepskim i słabym pijarem. Jedyna definicja pasująca jak ulał to “nowoczesność”, bo jak można mówić o tradycji i kulturze gdy odchodzi się od fundamentalnej podstawy, jaką były pionowe pasy? Tak naprawdę to ostatnie słowo w tym haśle powinno być pogrubione, powiększone i napisane całościowo wielkimi literami. A zresztą – czy stroje domowe Wam niczego nie przypominają?

Drugi komplet musiał być z założenia kontrastowy, żeby była to dobra alternatywa, gdyby Barca miała np. zagrać z Levante albo z wyżej wspomnianym PSG. Dlatego postawiono na pomarańcz z żółtym, zakładając, że po zwycięskim meczu podopieczni Vilanovy zaczną świętować wygraną na jakieś Costa Bravie, czy coś w ten deseń. Co by nie było, to Nike idealnie wstrzeliło się z kolorem, gdyż:

1. Gdy zepsuje się system oświetleniowy na stadionie, piłkarze nadal będą widoczni.

2. Żółty to najmodniejszy kolor tego lata.

3. Kupując komplet wyjazdowych strojów zaoszczędzasz na nabyciu plażowego zestawienia.

Kataloński sprzeciw

Dowiedzieliśmy się o proteście płynącym prosto z Katalonii (za co bardzo dziękujemu Bartoszowi Ledwigowi za poinformowanie nas o tym), który przejawia się na Facebooku. Została założona strona/grupa, której nazwa brzmi: “Chcemy zmiany drugiego kompletu na godny FC Barcelony!”. Można się domyślić, że najbardziej nie odpowiada protestującym kolorystyka, która (według ich samych) nie nawiązuje ani odrobinę do klubu z Katalonii. Oto co można przeczytać na owym anty-fanpage’u:

Ponieważ Barca to więcej niż klub, a teraz chcą nas “zhiszpanizować”, ponieważ chcemy zachować swoją tożsamość, ponieważ szanujemy historię naszego klubu, ponieważ cały świat będzie widział zespół hiszpański, ponieważ jesteśmy zmęczeni ciągłym dostawaniem po pysku – mamy tego dość! Nie chcemy, by Barca miała takie stroje wyjazdowe i apelujemy o odesłanie kompletów tam, gdzie jest ich prawdziwe miejsce!

Taką desperację i złość mogą zrozumieć chyba tylko Katalończycy, którzy zieją nienawiścią do Hiszpanii w zbliżonym stopniu, jak do Realu Madryt. Co by nie było, mają w tym wszystkim rację, bo wyjazdówki “ni w pipę, ni w oko” nie nawiązują do choćby najmniejszego symbolu Katalonii – oprócz herbu na piersi. Protestujący, oczywiście, wykonali swoją wersję drugiego kompletu stroju, aczkolwiek tutaj z tym pomysłem już się trochę zagalopowali, gdyż ich koszulka wygląda bardziej, jakby w fladze Katalonii zrobiono dziury na ręce, głowę i tułów i tak zostawić bez zmian. Więcej – kliknij tutaj.

Skoro jesteś taki mądry, to jaka jest twoja propozycja?

Bezkompromisowe brnięcie ku nowoczesności jest już nudne i nastały takie czasy, w których docenia się coraz częściej dawny styl, a mówiąc jaśniej – styl retro. Nie mam na myśli poziomu technologicznego, a wręcz przeciwnie – piłkarz aktualnie powinien mieć zagwarantowane najwyższe standardy i jakość stroju piłkarskiego. Jednakże styl i kolorystyka jak najbardziej byłaby akceptowalna, jeśli odświeżyłoby się koszulki sprzed kilku, a nawet kilkunastu lat. Gdyby tak zrewolucjonizować rynek odzieży sportowej i odrestaurować stroje z przełomu XX. wieku… ach, byłoby wspaniale! Wciąż marzę o powrocie do koszulek, w których Rivaldo i Kluivert strzelali bramki rywalom Barcelony. Myślę, że właśnie to zyskałoby największy poklask wśród kibiców. Jeśli nie możecie sobie przypomnieć wyglądu tamtych koszulek, lub może sami chcielibyście wybrać swojego faworyta, odsyłam tutaj.

(obrazek 1)

My już zdążyliśmy przedstawić naszą wersję strojów (obrazek 1), które według nas dobrze pasowałyby do aktualnego nurtu piłkarskich strojów Barcelony. Ciekawy projekt (obrazek 2) zaserwował również Oskar “barcalover” Pilch dla bodajże FCBarca.com, fcbloga i cules.pl. W sumie sam nie wiem dla kogo zostało to wykonane, choć to i tak nie stanowi żadnej różnicy, bo wymienione serwisy tworzą swoiste kółko wzajemnej adoracji (jeszcze wraz z FCBP). Nie zmienia to faktu, że projekty koszulek są wybitnie przednie.

(obrazek 2)

Konkluzja

Reasumując, FC Barcelona wraz z firmą Nike znacznie naraziła się ortodoksyjnym Katalończykom oraz tym kibicom, którzy nie poczuli zapachu nowoczesności, tradycji i katalońskiego stylu życia. Być może za rok uda się włodarzom wpaść na pomysł, aby cofnąć się nieco w czasie i zacząć wzorować się na starych, ale ciągle jarych, kompletach strojów Barcy.

A do aktualnego wyglądu pewnie się jeszcze zdążymy przyzwyczaić, a może nawet anty-fani zaczną go doceniać. Szczególnie, gdyby te koszulki były świadkami najznamienitszych triumfów Barcy pod wodzą Vilanovy w sezonie 2012/2013.