O co Wam wszystkim chodzi z tym Bielsą?

Dziś się wszystko wyjaśniło. Pep Guardiola odchodzi ze stanowiska trenera FC Barcelony, a jego miejsce zajmie Tito Vilanova. Zaskakująco wielu Cules jednak widziałoby w roli szkoleniowca Barcy Marcelo Bielsę, czego ja za bardzo nie rozumiem…

Bielsa to 56-letni argentyński trener obecnie pracujący w Athletiku Bilbao. Wcześniej pracował kilka lat z reprezentacją Chile, a na przełomie wieków z reprezentacją Argentyny. I na tym istotne informacje dotyczące jego osoby się kończą. Na swoim koncie ma jeden znaczący (?) sukces – zwycięstwo w Igrzyskach Olimpijskich. Prowadząc „Albicelestes” przez sześć lat nie osiągnął nic więcej. Fakt, w meczach niewielkiej rangi  Argentyńczycy grali bardzo ładną dla oka i efektowną piłkę, ale co z tego, skoro wymiernych efektów z tego nie było, bo raczej mało kto w Argentynie nazwie sukcesem drugie miejsce w Copa America. Nieliczne swoje triumfy Argentyńczyk przeżywał tylko na swoim kontynencie, gdzie wygrał  ligę argentyńską i był w finale Copa Libertadores.  Jednakże tutaj też jest mały haczyk – miało to miejsce 20 lat temu…

Obecnie Bielsa prowadzi baskijski Athletic Bilbao, z którym awansował do finałów Pucharu Króla i Ligi Europejskiej. W lidze natomiast najprawdopodobniej swojego celu, jakim był awans do Ligi Mistrzów, nie osiągnie, bowiem zespół z San Mames jest dopiero szósty w tabeli, grając bardzo nierówno i ustępując choćby biedniutkiemu Levante. Ponadto w Copa del Rey Baskowie nie mieli w drodze do finału żadnego liczącego się przeciwnika, a dopiero finał z Barceloną pokaże, czy rzeczywiście na ten tytuł zasłużyli. Krótko mówiąc, rewelacji w tych dwóch rozgrywkach nie ma. Jedyny dotychczasowy prawdziwy wyczyn Athletiku Marcelo Bielsy to finał Ligi Europejskiej, gdzie Athletic jest prawdziwą rewelacją rozgrywek, ale póki co jeszcze nic nie wygrał. Czy przyzwoite prowadzenie hiszpańskiego mocnego średniaka naprawdę sprawia, że trener powinien być kandydatem numer 1 do przejęcia Barcelony? Bądźmy poważni…

Najbardziej jednak zaskoczyło mnie to, że tak wielu wielkich zwolenników Josepa Guardioli jest za kandydaturą doświadczonego Argentyńczyka. Z relacji wielu wynika, że jest on totalnym przeciwieństwem popularnego „Pepa”. Ponoć w ogóle nie rozmawia z zawodnikami, zostawiając to wszystko swojemu asystentowi, i daleko mu jest do eleganckiego gentlemena, jakim jest przecież Guardiola. Bielsa to taki typowy trener starego pokolenia, częściej pokazuje się w dresie niż w garniturze i zdarza mu się nieraz wylewnie i niekoniecznie kulturalnie zareagować na boiskowe poczynania. Czym więc to uwielbienie jest spowodowane? Nie wiem…

Wielokrotnie w futbolu okazywało się, że trener, któremu bardzo dobrze szło ze średniakami, w wielkim klubie się nie sprawdzał. Bielsa póki co nie osiągnął nic, co pozwalałoby wierzyć, że byłby dobrym następcą Josepa Guardioli i odnosiłby z Barceloną sukcesy. W związku z tym euforia dotycząca jego osoby jest dla mnie swoistym fenomenem. Dlatego pytam się: Ludzie, o co Wam chodzi z tym Bielsą?

Foto: REUTERS