O zależnościach w Hiszpanii słów kilka…

W ostatnim czasie sporo kontrowersji wzbudzają hiszpańscy sędziowie. Jose Mourinho twierdzi, że gwiżdżą przeciwko Realowi Madryt, rywale Realu – że przeciwko nim. Wzięliśmy pod lupę zależności w futbolu na Półwyspie Iberyjskim i wniosek nasuwa się sam…

Szefem hiszpańskiej federacji jest Angel Maria Villar. Ten jegomość tamtejszą piłką rządzi niepodzielnie od 1988 roku i władzy oddawać póki co nie zamierza. Kiedy Florentino Perez znów stanął na czele Realu, to na liście priorytetów było pogodzenie się z Villarem, z którym kiedyś niezbyt się dogadywał. Cel chyba osiągnął, bo szef federacji dość często widywany jest na Santiago Bernabeu…

Wcześniej z kolei lubił gościć na Camp Nou. Były wiceprezydent Barcelony, pan Alfonso Godalla stwierdził nawet, że Barcelona zdominowała La Ligę dzięki przychylności Villara, który w tamtym okresie miał bardzo dobre stosunki z ówczesnym prezesem Blaugrany – Joanem Laportą. Z obecnym szefem, Sandro Rosellem, niezbyt się lubią, stąd odwrót w stronę Realu.

A to bardzo ważne, bo pod Villarem stoi Victoriano Sanchez Arminio – szef organizacji sędziowskiej. Villarowi ma do zawdzięczenia bardzo wiele, bo kiedy w 1989 zakończył karierę sędziowską, od razu dostał posadę w federacji, a w 1993 został mianowany właśnie najważniejszym w sędziowskim komitecie. Arminio znany jest z tego, że to jeden z najbardziej zaufanych i lojalnych ludzi Villara.

Znany jest także z tego, że niemal nie rozstaje się z telefonem komórkowym. Często rozmawia z arbitrami Primera Division, wszystkich zna bardzo dobrze i to od niego zależy, który sędzia poprowadzi konkretne mecze. To także Arminio wyznacza premie i dodatki.

W dodatku jego firma prowadzi szkolenia dla sędziów, za które otrzymuje całkiem spore gratyfikacje. Nie tylko zresztą za szkolenia, bo rzeczona firma organizuje także masę innych wydarzeń – a płaci za nie Villar. Jasno więc widać, że jeśli Arminio sprzeciwi się szefowi, to straci całkiem pokaźne dochody.

- Arminio ma możliwość promowania lub skreślenia każdego sędziego. Kto by się ośmielił na krytykowanie go, już nie istnieje. Przykład? Velasco Carballo za swoje zawody dostaje zawsze najlepsze noty. Nawet wtedy, kiedy popełnia błędy. I to on pojedzie na Euro. Tylko dlatego, że jest lojalny. A lepsi od niego sędziowie, jak choćby Perez Lasa czy Turienzo Alvarez, zostaną w domu – powiedział dziennikowi “Sport” jeden z sędziów.

I tu zaczynają się tylko domysły. Fakty są takie, że kiedy Barcelona wygrywała La Ligę, to mogła liczyć na przychylniejsze oko panów w czerni. Odkąd jednak na czele klubu stanął Rosell, a Villar coraz częściej pojawia się na Santiago Bernabeu goszczony z honorami przez Pereza, sędziowie lubią mylić się na korzyść Realu…

Na zdjęciu: Angel Maria Villar (z lewej) i Victoriano Sanchez Arminio.