Oceny pomeczowe piłkarzy Barcy za spotkanie z Malagą

722161951

FC Barcelona zdołała wygrać z Malagą po bardzo widowiskowym spotkaniu na La Rosaleda. Jednakże nie wszyscy zasługiwali na najwyższą ocenę. O kogo chodzi? Sami przeczytajcie.

Jose Pinto – 7: Przy obu bramkach dla Malagi miał naprawdę mało szans, ale gdy trzeba było interweniować, to robił to niemalże bezbłędnie. Nie wdawał się w zbędne dryblingi i jak na swój wiek grał doskonale.

Jordi Alba – 6: Grał swoje, czyli dobrze funkcjonował w defensywie, choć już tak często do ataku się nie zapędzał jak ostatnio. Może to i lepiej…

Gerard Pique – 6,5: Bramka strzelona w drugiej połowie rehabilituje mu w jakiś sposób zachowanie przy goli Joaquina na 1:1. Pique w defensywie był bardzo ospały, a z przeciwnikiem bał się przepychać i traktował ich delikatnie jak niemowlaka. W sumie – wszystko by się zgadzało…

Javier Mascherano – 5: Cały Masche z tego sezonu. Trochę nieogarnięty i błąkający się jak dziecko we mgle. Mogło być lepiej.

Dani Alves – 7: Nareszcie jakieś dośrodkowanie Alvesa trafiło tam gdzie miało trafić. Doskonałe i precyzyjne asysty przy dwóch bramkach dały nadzieję, że powróci do nas stary, dobry Alves. Może negatywne komentarze pod jego zdjęciami na Instagramie zmotywowały go do lepszej gry?

Sergio Busquets – 6,5: Już nie tak widoczny jak ostatnio, choć nadal wykonywał swoją czarną i brudną robotę. Ciężar gry wziął na siebie Xavi, stąd “Sergi” grał częściej w destrukcji, niż w kombinowaniu akcji ofensywnych.

Xavi – 7: Dyrygent, który dzień po meczu z Malagą świętuje 33. urodziny, grał stonowanie, spokojnie i bardzo rozważnie. Jego kilka podań prostopadłych i na jeden kontakt otworzyło kilka ciekawych akcji ofensywnych Barcelony.

Cesc Fabregas – 7: W pierwszej połowie Fabregas w ogóle nie wiedział jak się ma zachować przed polem karnym Kameniego i tak naprawdę zamiast uciekać się do strzału, to próbował za wszelką cenę jeszcze gdzieś wcisnąć piłkę między obrońców Malagi. W drugiej grał już lepiej, dużo mądrzej i bardziej niekonwencjonalnie – i zaliczył asystę. Szkoda tylko, że w końcówce meczu nie wykorzystał świetnej okazji, a w pierwszej połowie żenująco symulował w polu karnym.

Andres Iniesta – 8 (ZM): “Ja, uwielbiam ją, ona tu jest…” – tak właśnie Iniesta mógł śpiewać w trakcie tego spotkania. Malaga ewidentnie tańczyła dla Don Andresa, choć największy spektakl odbył się dopiero w drugiej połowie. Na dodatek zaliczył wspaniałą asystę przy bramce Pique i strzelił arcyważnego gola na 3:2 dla Barcy po klepce z Ceskiem. Zawodnik meczu.

Leo Messi – 7: Mimo strzelenia jednej bramki, Messi grał na tyle, na ile pozwalali mu piłkarze Malagi, czyli… do faulu. Dobry mecz, aczkolwiek zrywność i zwinność już nie taka jak zawsze. Szczególnie, że Leo miał kilka bardzo dogodnych szans, które zmarnował. Być może jest to znów kwestia okresu przełomu stycznia i lutego?

Pedro – 6,5: Kanaryjczyk grał dość solidnie. Strzelił pierwszego gola dla Barcy, a w pozostałej części meczu pozostawał nadal w cieniu innych gwiazd, ale wykonywał swoją robotę i nie popełniał zbyt dużo błędów.

Rezerwowi:

Thiago, Alexis i Adriano – bez oceny: Nie zdążyli pokazać nic nadzwyczajnego, bo po prostu nie mieli za bardzo na to czasu. Jedynie Alexis mógłby mieć asystę, gdyby tylko Fabregas wykorzystał świetną okazję “sam na sam”.