Oceny wg redakcji po meczu Barça – Depor

FC Barcelona w ramach 27. kolejki La Liga podejmowała na Camp Nou w nieco okrojonym składzie Deportivo La Coruña,  ostatni zespół w lidze i niemal pewny kandydat do spadku po zakończeniu rozgrywek. To ostatnie spotkanie “Barcy” przed najważniejszym jak dotąd meczem tego sezonu, z AC Milan w rewanżu 1/8 finału Champions League. Do pozytywnego myślenia skłania zwycięstwo 2:0 nieokupione wysiłkiem, zwłaszcza, że jeszcze dwa tygodnie temu piłkarze Realu Madryt musieli poważnie się napocić, by zdobyć trzy punkty.

Jose Pinto -(6)- bezrobotny przez całe spotkanie, ponieważ rywale nie oddali na jego bramkę ani jednego strzału. Musiał jednak się wykazać w roli pierwszego rozgrywającego i dobrze się wywiązał z niej wywiązał.

Dani Alves  -(7,5)- kolejny rewelacyjny mecz Brazylijczyka w ofensywie. Zanotował bardzo ważną asystę przy bramce Alexisa, uczestniczył chyba we wszystkich atakach drużyny w pierwszej połowie i co bardzo ważne, nie dawał się ogrywać podczas pracy w defensywie, wspierając kolegów ze środka boiska po stratach piłki. Alves w wybornej formie.

Javier Mascherano -(6)- na tle tak słabo radzącego sobie w ofensywie rywala trudno było popełniać błędy, ale trzeba przyznać, że przyzwoicie radził sobie podczas nielicznych wypadów Depor w okolice pola karnego Pinto.

Carles Puyol -(6,5)- czasami miewałem wrażenie, że na boisku jest co najmniej dwóch Puyolów, bo nasz kapitan był wszędzie. Bardzo skuteczny w odbiorze, sprawiał, że ataki rywali wyglądały jeszcze gorzej. Wybił z głowy atakowanie graczom ofensywnym i będzie musiał to powtórzyć we wtorek.

Adriano Correia -(7)- Alves miał godnego rywala po drugiej stronie boiska, ponieważ na lewej flance zaangażowaniem i umiejętnościami imponował jego kolega z reprezentacji. Adriano schodził często do środka boiska, gdzie mógł wykorzystać swoje dobre wyszkolenie techniczne. Przez cały mecz był bardzo aktywny i z pewnością może uznać to spotkanie za udane.

Alexandre Song -(6)- zbyt wielu okazji do przechwytów nie miał, dobrze za to wyprowadzał piłkę podczas inicjacji ataków drużyny, myląc się tylko dwukrotnie. Nie wniósł zbyt wiele w ofensywie, czego oczekiwano po transferze Kameruńczyka, ale patrząc na jego ustawienie na boisku, możemy stwierdzić, że było to efektem poleceń taktycznych ze strony Roury.

Thiago Alcantara -(7)- nareszcie dużo i skutecznie pracował w defensywie, kilkakrotnie potwierdził też swoją bajeczną technikę, zanotował parę przyzwoitych podań, w dodatku dwukrotnie zagrał po prostu fantastycznie, otwierając kolegom drogę do bramki. Kolejny dobry mecz młodego rozgrywającego.

Francesc Fabregas -(5)- znów nie zachwycił, ale też nie można powiedzieć, że zagrał słabe spotkanie. Zmarnował dogodną sytuację i nie stworzył ich zbyt wiele kolegom z drużyny. Nie zmienia to faktu, że od tak genialnego piłkarza możemy oczekiwać znacznie więcej, niż mecz w cieniu młodszego Thiago.

Alexis Sanchez -(8-ZM)- nareszcie dobry mecz Chilijczyka, który zagrał na miarę swojego talentu. Strzelił ważną dla potyczki bramkę, a gdyby koledzy dopisali, to pewnie strzeliłby ich jeszcze kilka. Do tego musimy doliczyć świetną asystę przy bramce Messiego. Odesłanie go na trybuny podczas Gran Derbi w zeszłym tygodniu chyba poskutkowało, bo Alexis dziś zagrał najlepsze spotkanie w tym sezonie.

Cristian Tello -(4)- dobrze zaczął spotkanie, potem przypominał nieco jeźdźca bez głowy, którego znamy z jego gorszych spotkań w barwach “Barcy”.  Zdecydowanie zbyt często notował nieudane dryblingi, w drugiej połowie nie wniósł do gry nic oprócz biegania po skrzydle i -co za tym idzie- rozszerzania pola gry.

David Villa -(5,5)- Asturyjczyk pokazał godzinę chęci i walki o gole, ale chęć i walka pozbawione skuteczności nie dają bramek drużynie. Zepsuł kilka dobrych okazji, a w najlepszej z nich przypominał bardziej cień króla strzelców EURO i Mundialu. Prawdopodobnie po takim meczu będzie musiał rozpocząć mecz z Milanem na ławce rezerwowych.

Rezerwowi:
Leo Messi -(7)- podczas zaledwie półgodzinnego pobytu na boisku zdążył się porządnie napracować, cofał się głęboko po piłkę, pomagając kolegom w rozgrywaniu akcji i strzelił piękną bramkę.  Obyśmy mogli oglądać najlepszego piłkarza globu w dobrej dyspozycji w meczu z Milanem.

Andres Iniesta, Sergio Busquets – zagrali zbyt krótko, by ich ocenić.