Okiem Rywala: “Czemu, ach czemu, ach czemu…?”

cristiano-ronaldo-551-very-sad-face-in-real-madrid-2012-13

Czemu, ach czemu, ach czemu ty dręczysz mnie?
Czemu, ach czemu, ach czemu życzysz mi źle?
Czemu, ach czemu, ach czemu ty krzywdzisz mnie?
Czemu, ach czemu, ach czemu kaleczysz mnie?

Słowami wielkiego Kazimierza Staszewskiego muszę, z ubolewaniem, rozpocząć kolejny tekst. Znów to samo, znów Real traci punkty w ten sam sposób. Ile razy jeszcze można tak zrobić?

Po blamażu z Celtą Vigo czekałem na dobry mecz w wykonaniu podopiecznych Jose Mourinho i muszę przyznać, że mniej więcej w 70. minucie pomyślałem sobie, że jest tak, jak być powinno.

Real traci bramkę jako pierwszy? Norma, zupełnie się nie przejąłem.

Przed końcem pierwszej połowy Khedira popisuje się fantastycznym dośrodkowaniem, Cristiano Ronaldo zdobywa dyskusyjną bramkę, ale najbardziej cieszy mnie jego reakcja. Portugalczyk bierze piłkę, wykopuje ją w górę, pokazuje złość. Pomyślałem sobie: ‘W końcu! Jesteście zdenerwowani wynikami z tego sezonu, po przerwie zjecie i wyplujecie piłkarzy Espanyolu!’.

Po zmianie stron Ronaldo nawija obrońcę na zamach, dogrywa do wbiegającego Coentrao, a ten strzela bramkę! Fabio i bramka? Nie możemy tego nie wygrać!

Wszystko wyglądało dobrze, Ozil był fenomenalny, popisywał się cudownymi zagraniami. Do tego Luka, który dwa  razy był bliski zdobycia bramki. Jednak w ostatnich minutach spotkania piłkarze Realu znów zaczęli robić ‘swoje’. Nie udało się zdobyć trzeciej bramki, trudno, ale zamiast przytrzymać piłkę na połowie Espanyolu Królewscy znów dopuścili do kilku stałych fragmentów gry dla rywali w końcówce spotkania. Jeden z nich oczywiście został przez Espanyol wykorzystany, później Morata nie przyjął idealnego podania Ozila i znów nici z kompletu punktów.

O co chodzi? Co jest nie tak? Real gra lepiej od rywali, dominuje, a znów gubi punkty. Rozumiem nieskuteczność, ale do jasnej cholery, skoro wyszliście na prowadzenie, to je utrzymajcie. Wydaje mi się, że w tym sezonie wszystko byłoby dobrze gdyby nie zupełna nieporadność przy stałych fragmentach rywali i rażący brak pomysłu na końcówki spotkań.

Liga przegrana. Liga Mistrzów przegrana. Sezon przegrany. Taaaaak, oczywiście! Kibicu Barcelony, to nie wszystko, Mourinho odchodzi, Ronaldo odchodzi, Real Madryt się rozpada!

A tak całkiem na serio, czekam na losowanie Ligi Mistrzów. Obawy? Bayern Monachium, Manchester United. Jeżeli moi ulubieńcy nie wrócą na właściwe tory będzie bardzo trudno, ale mają na to trochę czasu. Wierzę i wydaje mi się, że mam ku temu podstawy, że już niedługo Real wróci na zwycięski tor. W każdym razie Hala Madrid i gramy do końca, nic jeszcze nie jest stracone!

Darek jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa.