Okiem rywala: Na kaca najlepsza jest praca

kac_vegas_screen_2

W ostatnich tygodniach w futbolowym świecie działo się naprawdę dużo. Real dwukrotnie pokonał Barcelonę, a do tego wyeliminował Manchester United z Ligi Mistrzów. “Duma Katalonii” natomiast, po bardzo słabym meczu na San Siro, weszła na szczyt swoich możliwości i w fenomenalnym stylu dokonała tego, co wydawało się niemożliwe w takim stopniu, jak wymyślenie przez Kubę Wojewódzkiego w miarę oryginalnego żartu. Emocje zdążyły opaść, kibice wrócili do normalnego funkcjonowania i powoli zaczęli zaglądać za róg. Patrzę przed siebie i nie dowierzam – następne emocje czekają nas dopiero za niemalże miesiąc!

Cała ta sytuacja przypomina mi imprezę z serii tych niezapominanych, koniecznie w klubie o niezwykle oryginalnej, wręcz niepowtarzalnej nazwie „Malibu”. Gdy rum popijasz wódką, by za chwilę skusić się na zimne piwko, a przy okazji skosztować winka od znajomego o dźwięcznym pseudonimie Zych, a całe te alkoholowe podchody przeplatasz fikuśnym zaprezentowaniem gibkich bioderek na parkiecie złożonym z rozlanego piwa, wymiocin i resztek paneli z wyprzedaży w OBI, następnego dnia możesz nie czuć się zbyt świeżo, a już na pewno nie jesteś skory do rytmicznego potrząsania głową, no chyba, że nad muszlą klozetową. Ostatnie tygodnie w futbolu przypominały mi właśnie taką, najlepiej czterodniową, imprezę, po której w hiszpańskim futbolu czeka na nas długi i niezwykle uciążliwy kac.

Finał Pucharu Króla zaplanowano na 7 maja, do ćwierćfinałów Ligi Mistrzów pozostały jeszcze trzy tygodnie, więc na tę chwilę pozostają nam tylko rozgrywki ligowe, które już od dłuższego czasu wydają się być rozstrzygnięte. Nikt nie przewiduje, by Barcelona nagle zaczęła seryjnie gubić punkty i zdołała zaprzepaścić niesamowitą szansę na odzyskanie mistrzowskiej korony.

Trzy tygodnie bez spotkania o wielką stawkę mogą tylko pomóc Królewskim w walce o upragnioną La Decimę. Mourinho może dać odpocząć niektórym zawodnikom, kilku z nich dać szansę na wywalczenie sobie miejsca w pierwszym składzie, a przy okazji ma okazję sukcesywnie budować jedenastkę na najważniejsze tegoroczne pojedynki. Na kaca najlepsza jest praca, więc mam nadzieję, że Królewscy nie będą biernie czekać na ćwierćfinały Champions League, tylko ciężko przepracują ten nudny okres, co zaprocentuje w dalszej części sezonu.

Darek jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa.