Okiem rywala: Nie taki diabeł straszny, jak go malują

uid_a72be0b79d38ceb99bdbf0d2a6dfcc361360604270141_width_590_play_0_pos_3_gs_Kibice Królewskich od tygodni odliczają godziny do jednego z największych piłkarskich wydarzeń ostatnich lat. Real Madryt zagra z Manchesterem United w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów i nikt (no może prawie nikt, patrz poniżej) nie ma wątpliwości, że jest to najciekawsza para tej fazy rozgrywek.

Kiedy byłem dzieckiem małym, cały czas z piłką biegałem,

w akcji za to, dziwna sprawa, najlepszych oglądać chciałem,

lat przybyło, doświadczenia, trochę ciałka i zmądrzałem,

jednak te przyzwyczajenia jakimś cudem zachowałem,

Muszę przyznać, z pokłonami, plan transmisji pokochałem,

w TVP Borussia, w nsporcie zachwycam się Szachtarem.

Ma kochana telewizjo, dziękuję, że problemu nie mam,

cóż bym zrobił gdybym musiał, wybrać mecz do obejrzenia?

Na taki pojedynek z wytęsknieniem czekaliśmy od dziesięciu lat, kiedy to te dwa wielkie zespoły spotkały się ze sobą w ćwierćfinale rozgrywek Champions League. Na Santiago Bernabeu Królewscy zwyciężyli po dwóch bramkach Raula, trafieniu Luisa Figo i odpowiedzi Ruuda Van Nisterlooy’a. Dwa tygodnie później na Old Trafford emocji nie zabrakło, a szczególnie gorąco było w ostatnich pięciu minutach regulaminowego czasu gry, gdy David Beckham wyprowadził Czerwone Diabły na prowadzenie, a do awansu do półfinału gospodarzom brakowało dwóch bramek.

W półfinale na Królewskich czekał Juventus, który w ostatecznym rozrachunku okazał się lepszy o jedną bramkę, a Hiszpanie musieli odłożyć marzenia o La Decimie na dziewięć kolejnych lat.

Dziesięć lat od ostatniego triumfu w najważniejszych rozgrywkach na świecie, dziesięć lat czekania na La Decimę. To wszystko układa się w zgraną całość, ale na drodze podopiecznych Jose Mourinho staje jeden z najtrudniejszych możliwych rywali.

Muszę przyznać, że gdy dowiedziałem się o wynikach losowania, to o mało nie posikałem się w moje fikuśne barchany. Królewscy przeżywali akurat spory kryzys i rozdawali punkty na lewo i prawo, Czerwone Diabły natomiast pewnie zasiadały na fotelu lidera najlepszej ligi świata.

Minęło trochę czasu, dwójka w kalendarzu zmieniła się z trójką i wszystko zaczęło powoli wracać do normy. Podopieczni Jose Mourinho znów grają na swoim poziomie, Manchester nadal zachwyca skutecznością i zamiast zastanawiać się nad gorszą formą jednych czy drugich, w końcu można ocenić realną siłę rywali.

W weekend obejrzałem ligowe pojedynki Realu z Sevillą oraz Manchesteru United z Evertonem i ze zdziwieniem zauważyłem, że uczestnicy Ligi Mistrzów wręcz na stojąco potrafili poradzić sobie z naprawdę klasowymi rywalami. Kolejnym zaskoczeniem była dla mnie decyzja sir Alexa Fergusona, który pozwolił grać swoim największym gwiazdom do końca spotkania, w przeciwieństwie do swojego przyjaciela o słynnym pseudonimie The Special One, który na ławce rezerwowych pozostawił Mesuta Ozila i Samiego Khedrię, a Cristiano Ronaldo pozwolił strzelić jedynie trzy bramki, zastępując go na pół godziny przed ostatnim gwizdkiem arbitra przez Alvaro Moratę.

Nie zagłębiając się jednak więcej w taktyczne szczegóły zacząłem porównywać poszczególnych zawodników obydwu drużyn, a ta zabawa rodem z piaskownicy przed blokiem tchnęła we mnie sporą nadzieję i rozwiała przynajmniej jedną z chmur z dużym napisem ‘obawy’.

Żeby nie być gołosłownym z chęcią przedstawię relację z mojej zabawy i od razu uprzedzę, że porównuję zawodników, którzy według mnie wystąpią w środowym spotkaniu, a przypisane im pozycje nie koniecznie muszą w stu procentach zgadzać się z rzeczywistością.

Bramkarze:

Diego Lopez – Włodarze Królewskich zrobili fantastyczny ruch sięgając po swojego wychowanka. Były zawodnik Sevilli od razu wskoczył do pierwszego składu i prezentuje się z naprawdę wyśmienitej strony. Jedynym mankamentem Diego jest fakt, że wciąż rozegrał niewiele minut.

David de Gea – Młody Hiszpan lubi zagrać fenomenalne spotkanie, by tydzień później zaliczyć fatalną wpadkę i pomóc rywalom w zdobyciu bramki. W tak ważnych spotkaniach nie powinny jednak przytrafić mu się takie błędy.

Ocena: Doświadczenie przeciwko nieopierzeniu, regularność kontra powrót do gry. Przyznaję obu graczom po punkcie.

Lewi obrońcy:

Marcelo/Fabio Coentrao – W poprzednim sezonie Brazylijczyk zachwycał zarówno grą w defensywie, jak i zgraniem z Cristiano Ronaldo w ataku. Później do składu wskoczył Coentrao, który również pokazywał się z dobrej strony. Na tę chwilę obaj obrońcy przechodzą gorsze chwile i trudno wskazać, który zagra przeciwko Czerwonym Diabłom.

Patrice Evra – Doświadczenie i klasa sama w sobie. Francuz daje wielką stabilność w obronie i często wspomaga swoich kolegów w ofensywnych akcjach.

Ocena: Zdecydowanie punkt dla Manchesteru United.

Stoperzy:

Pepe i Sergio Ramos – Sergio jest według mnie obecnie najlepszym środkowym obrońcą na świecie, boję się jednak o formę Portugalczyka, który dopiero co wrócił po kontuzji. Jose Mourinho  ma w obwodzie jeszcze Varane’a, który sprawdził się w spotkaniu z Barceloną.

Ferdinand i Vidić – Największym problemem środka defensywy United jest nieregularność. W pięciu ostatnich ligowych spotkaniach taka para zagrała ze sobą jedynie dwa razy.

Ocena: Punkt dla Królewskich, według mnie to właśnie gracze z Madrytu dysponują nieco lepszymi stoperami.

Prawi obrońcy:

Alvaro Arbeloa – Skuteczny w defensywnie, niezbyt przydatny na połowie rywali. W meczu z tak mocnym rywalem boczni obrońcy powinni pomagać zespole w ataku.

Rafael da Silva – Młody, bardzo utalentowany zawodnik. Daje od siebie naprawdę dużo w ofensywie, a przy okazji dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków.

Ocena: Wskazuję na Manchester United, ponieważ Rafael znacznie lepiej radzi sobie w ofensywie. Postawa bocznych obrońców w takim spotkaniu może mieć kluczowe znaczenie.

Defensywni pomocnicy:

Sami Khedira i Xabi Alonso – Hiszpan jest królem przechwytów, a jego firmowym zagraniem są niezwykle dokładne przerzuty. Sami do bardzo dobrej gry w destrukcji coraz częściej dokłada zaskakujące ofensywne rajdy.

Michael Carrick i Tom Cleverley – Carrick to najważniejszy gracz dla Fergusona, który sam przyznaje, że forma zespołu w dużej mierze zależy właśnie od tego zawodnika. Cleverley mimo młodego wieku jest zawodnikiem klasy światowej.

Ocena: Oba duety stworzone są z wyśmienitych zawodników, jednak wskazuję na Real Madryt.

Ofensywni pomocnicy:

Mesut Ozil i Angel Di Maria – Niemiec w spotkaniach o wielką stawkę nigdy nie zawodzi i zawsze jest mózgiem drużyny. El Fideo wciąż nie gra na swoim poziomie, ale bramki nadrabia ogromnym zaangażowaniem.

Shinji Kagawa i Antonio Valencia – Ekwadorczyka z całą pewnością można porównywać do Di Marii i wydaje się, że obaj zawodnicy dają zespołowi podobną jakość. Kagawa jest bardzo dobrym zawodnikiem, ale na tle Ozila zostaje z tyłu.

Ocena: Punkt dla Realu Madryt.

Napastnicy:

Cristiano Ronaldo i Karim Benzema  – Portugalczyk zdobył w tym sezonie już 14 bramek i ma niesamowitą chęć do gry. Były zawodnik Lyonu nie zachwyca skutecznością, ale nie bez powodu ma pseudonim Mister Champions – w Lidze Mistrzów nie zawiedzie.

Wayne Rooney i Robin Van Persie – O takim duecie napastników marzy każdy menedżer piłkarski. Anglik może grać jako jeden ze snajperów lub podwieszony pomocnik, a Holender wręcz zachwyca skutecznością.

Ocena: Remis. Cristiano Ronaldo prezentuje się lepiej od Wayne’a Ronney’a, a Robin Van Persie góruje nad Karimem Benzemą.

Wynik: 5:4 dla Realu Madryt.

Na papierze minimalnie lepiej prezentuje się zestawienie Królewskich, a obydwa zespoły prezentują wyśmienitą formę. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko czekać na ten piłkarski spektakl. Dla niedowiarków i malkontentów mam tylko jedną uwagę – to Królewscy są faworytem tego dwumeczu.

Darek jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa.