Okiem rywala: Nieodporny rozum

uid_a72be0b79d38ceb99bdbf0d2a6dfcc361360604270141_width_590_play_0_pos_3_gs_

Są spotkania, na które czeka się tygodniami, odliczając kolejno upływające godziny, a nawet minuty. Każdy kibic „Królewskich” i każdy fan Manchesteru United od kilku dni łączą się w bólu oczekiwania na jeden z najciekawszych pojedynków ostatnich lat. Wszystkich zniecierpliwionych na pewno zrozumiałby dzieci, które w Wigilię wypatrują pierwszej gwiazdki na niebie, by za chwilę w kilka sekund rozerwać ozdobny papier, z którym przez godziny męczył się święty Mikołaj.

W weekend obie drużyny czekał generalny test przed wtorkiem i trzeba przyznać, że zdały go perfekcyjnie. „Czerwone Diabły” rozgromiły Norwich, a ku zaskoczeniu wszystkich hat-tricka zaliczył Shinji Kagawa. „Królewscy” natomiast drugi raz z rzędu ograli Barcelonę – z tą różnicą, że tym razem Jose Mourinho posłał do boju (delikatnie mówiąc) nie najmocniejszy skład.

Wracając do sympatyków obydwu wielkich firm, to na ich temat rozśpiewuje się ostatnio Ewelina Lisowska, w swoim (nie)największym przeboju pod tytułem „Nieodporny rozum”. Biała część Madrytu i czerwona połowa Manchesteru nie jest w stanie myśleć o niczym innym i nawet kończąc jedzenie zbożowych płatków Nesquika rozrysowuje nimi na mleku taktykę najbliższych rywali.

Pojedynek na Santiago Bernabeu wyróżnił się tym, że Real Madryt stworzył sobie rekordową liczbę okazji do zdobycia bramki. Okazje nie przełożyły się jednak na stan konta, ponieważ David de Gea był w stanie bronić strzały nawet w sposób, który nazwałbym odwróconym skorpionem.

Teraz możemy spodziewać się innego meczu i z całą pewnością bardziej otwartej gry ze strony podopiecznych sir Alexa Fergusona. Jednak czy taktyczne rozważania w takim miejscu są komukolwiek potrzebne? Spotkają się ze sobą dwaj mistrzowie, najwięksi z największych, i tak jak w pojedynku Marka z Andrzejem na ilość wypitych „Komandosów” (tych prawdziwych, nie ohydztw w plastikowej butelce) pod sklepem wygra ten, który będzie miał lepszy dzień. Po prostu.

Już dziś, już za kilka godzin okaże się, kto wyjdzie górą z tego dwumeczu. Wszyscy czekamy na tę piłkarską ucztę, by wspólnie delektować się najbardziej wykwintnymi, a przy okazji pikantnymi daniami. Ciekawe czy bardziej zasmakuje Wam kurczak po diabelsku, czy ten po królewsku?

Darek jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa.