Okiem rywala: Pogadamy we wtorek

cristiano-ronaldo-567-celebrating-goal-vs-barcelona-with-his-hand-demanding-barca-fans-to-be-calm-and-quiet-in-la-liga-2012-2013-1181327

Chyba nikt o zdrowych zmysłach i pojęciu o futbolu nie spodziewał się takiej klęski hiszpańskich zespołów w pierwszych półfinałowych spotkaniach Ligi Mistrzów. Bayern i Borussia zaprezentowały się z bardzo dobrej strony, ale śmiem twierdzić, że przyczyny porażki drużyn z półwyspu iberyjskiego należy szukać w ich słabej, wręcz fatalnej dyspozycji.

Podopieczni Jose Mourinho rozegrali najgorsze spotkanie od pamiętnej manity, w trakcie której to Gerard Pique za pomocą lewej dłoni pokazywał trybunom Camp Nou jaki rezultat widnieje na tablicy wyników. Gra Realu zupełnie się nie układała, zawiedli poszczególni gracze, a bramka, którą Real strzelił jest zasługą wielkiego błędu Matsa Hummelsa.

Głównym winowajcą druzgocącej porażki jest Pepe, którego trzeba obwinić za aż trzy stracone bramki. Przy pierwszym trafieniu Roberta Lewandowskiego Portugalczyk skupił się na trzymaniu go za koszulkę, a nie sensownym kryciu, przy następnej bramce nie omieszkał nie stworzyć z kolegami skutecznej pułapki ofsajdowej, a jedynie podniósł do góry rękę, sugerując sędziemu, że jego nie trzeba uwzględniać przy zasadzie o spalonym, a przy trzecim golu dał się po prostu oszukać jak dziecko, które płacze gdy Tatuś żartowniś udaje, że wyrywa, a następnie przyszywa sobie magiczną nicią swój kciuk.

Wskazanie krnąbrnego Portugalczyka jako jedyną osobę odpowiadającą za fatalny rezultat byłoby głupotą, ponieważ poza nim znacznie poniżej możliwości spisało się kilku innych zawodników. Sergio Ramos nie był sobą i jak sam przyznał zabrakło mu zaangażowania, Mesut Ozil był zupełnie niewidoczny, a wszystkie jego próby stworzenia czegoś kreatywnego kończyły się fiaskiem. Z podobnej roli niewiele lepiej wywiązał się Luka Modrić, a Gonzalo Higuain poza biciem kolejnych rekordów znajdowania się na pozycji spalonej pokazał się tylko asystując przy bramce Cristiano Ronaldo.

Słaba dyspozycja wszystkich tych graczy pozwoliła Borussi na kontrolowanie przebiegu spotkania, jednak najważniejszą bolączką Jose Mourinho powinien być beznadziejny występ Xabiego Alonso. Jurgen Klopp po raz kolejny wyłączył z gry baskijski mózg Realu Madryt, a Jose Mourinho do wtorku będzie musiał wymyślić taktykę, która pozwoli Xabiemu rozwinąć skrzydła i dyrygować grą Królewskich.

Z obozu Barcelony nie słychać wypowiedzi dotyczących możliwej remontady. Wręcz przeciwnie jest w Madrycie, gdzie piłkarzy motywował sam Florentino Perez, przypominając im o magicznych meczach, których miejscem rozegrania było rzecz jasna Santiago Bernabeu. Odrobienie ogromnych strat w dwumeczach przeciwko Borussii Mönchengladbach i Realowi Saragossa, a także piosenka AC/DC – Thunderstruck mają natchnąć Królewskich do wielkiego, niezapomnianego przez lata spotkania. Uwierzyć muszą również kibice, którzy są proszeni przez klub o wspaniały doping dla piłkarzy, wiarę do ostatnich minut i tradycyjne założenie białych koszulek.

Piłka nożna jest nieprzewidywalna, niech zaskoczy nas jeszcze raz. Ja wciąż wierzę w awans Realu do finału Ligi Mistrzów, a silę wiary i motywacji w zrealizowanie tego celu niech oddadzą słowa Cristiano Ronaldo, który po spotkaniu w Dortmundzie przekazał dziennikarzom tylko trzy słowa – „Porozmawiamy we wtorek”.

Darek jest fanem Realu Madryt od 2001 roku, jego ulubionym piłkarzem od zawsze był i jest Zinedine Zidane, lubi czytać książki, pić dobre piwo i nie znosi nurkowań Busquetsa.