“Okiem Typera”: 1 kolejka La Liga (poniedziałek)

safe_image.php

Na zakończenie pierwszej kolejki La Liga zaprezentują się dwaj kandydaci do mistrzostwa – Atletico i Real Madryt, którzy to w minionym tygodniu stworzyli fantastyczne, pełne walki widowisko o krajowy Superpuchar. Cordoba i Rayo są skazywane przez bukmacherów na porażkę, ale czy słusznie? Zapraszam do lektury.

Poniedziałek (25.08.2014), godz. 20:00

Real – Cordoba

Typ: Cordoba AH +3.0 @ 1.84 (Pinnacle)

Stawka: 4/10

Dwumecz z Atletico Madryt w ramach rywalizacji o Superpuchar Hiszpanii pokazał, że podopieczni Carlo Ancelottiego nie są jeszcze w optymalnej formie, co nie zmienia faktu, że w poniedziałek będą zdecydowanym faworytem starcia z beniaminkiem z Cordoby. Los Blancos liczą, że w bieżących rozgrywkach uda się nie tylko obronić trofeum Ligi Mistrzów, ale i wyrwać z rąk lokalnego rywala tytuł mistrza kraju. Do drużyny sprowadzono gwiazdy Mistrzostw Świata – Keylora Navasa, Toniego Krossa i Jamesa Rodrigueza, z których każdy powinien z miejsca zameldować się w pierwszej 11-stce Królewskich. Ancelotti ma do dyspozycji kadrę porównywalną z Galacticos z początków XXI wieku, kiedy Real dominował w europejskiej piłce. Jeśli doświadczonemu trenerowi z Włoch uda się utrzymać porządek i dobrą atmosferę w szatni, to faktycznie Real ma po swojej stronie argumenty, żeby dominować w kraju i na kontynencie. O tym jednak, że nie będzie to łatwe zadanie pokazują przypadki Di Marii i Khediry, którzy zniechęceni wzmożoną konkurencją poprosili o transfery, za co zostali odsunięci od zespołu. Osobiście jestem ciekaw jak długo pozostała plejada gwiazd Realu będzie tolerować konieczność dzielenia się minutami z innymi kolegami. W poniedziałek Ancelotti z pewnością zdecyduje się na drobne rotacje, wszak rywalizacja z Los Colchoneros z pewnością kosztowała jego piłkarzy sporo sił. Oprócz wspominanych banitów po stronie gospodarzy nie zagrają na pewno Jese, który wciąż leczy uraz, a także Coentrao. Pod znakiem zapytania stoi występ Cristiano Ronaldo, który nadal zmaga się z urazem i ostatnio jest cieniem samego siebie. Bez Portugalczyka gra Królewskich na pewno mocno ucierpi.

Obecność Cordoby w gronie najlepszych drużyn Hiszpanii to duża niespodzianka, wszak zespół z Andaluzji zajął dopiero 7 miejsce w Segunda Division. Miejsce w play-offs o awans zwolniła ekipie Biało-Zielonych drużyna Barcelony B. W meczu finałowym o awans do Primera Division bramkę na wagę awansu zdobył 30 sekund przed końcem spotkania Ulises Davila. Meksykanina podobnie, jak kilku innych ważnych postaci z poprzedniego sezonu (Pelayo, Bernardo, Obiora) nie ma już w zespole. Kadrę uzupełniono wypożyczając cały zaciąg piłkarzy z mocniejszych klubów, wśród których należy wspomnieć o Fede (Valencia), Rossim (Juventus), Panticu (Villarreal), Havenaarze (Vitesse) czy Matosie (Fiorentina). Wydaje się, że Cordoba pod wodzą byłego piłkarza Blaugrany – Alberta Ferrera, jest gotowa do walki o ligowy byt i jeśli w szatni uda się utrzymać atmosferę z końcówki poprzedniego sezonu, która przekładała się na pełną walki i zaangażowania grę na boisku, to cel beniaminka powinien zostać zrealizowany. Na inaugurację po stronie gości z istotnych graczy zabraknie prawdopodobnie Juana Carlosa – podstawowego bramkarza zmagającego się z urazem, którego miejsce zajmie wychowanek Mikel Salzar.

Bukmacherzy nie mają wątpliwości kto w poniedziałkowy wieczór sięgnie po 3 punkty. Osobiście również sensacji nie przewiduje, ale podmęczony konfrontacją z Atletico i nieco zawiedziony ostateczną porażką o Superpuchar zespół gospodarzy wcale nie musi roznieść beniaminka jak to sugerują bukmacherzy. Cordoba na pewno zaparkuje autobus pod własną bramką i jeśli nie da się przełamać w pierwszych 30 minutach, to powinna uniknąć kompromitacji, stąd mój typ (przy przegranej dokładnie 3-ema golami – zwrot stawki).

Poniedziałek (25.08.2014), godz. 22:00

Rayo – Atletico

Typ: Atletico @ 1.53 (Pinnacle)

Stawka: 2/10

Pierwszą serię spotkań nowego sezonu w La Liga zamkną piłkarze Rayo i Atletico, którzy zmierzą się w mini-derbach Madrytu. W Vallecas, jak co roku, w przerwie letniej doszło do wymiany połowy kadry. Z zespołu odeszli m.in. Larrivey, Saul, Viera, Ruben, Rat, Rochina, Falque, Galvez, Seba Fernandez, czy Nery Castillo, a w przeciwnym kierunku przywędrowali Quni, Manucho, Pozuelo, Kakuta, Aquino, Perreira, Amaya i Leo Baptistao (dwóch ostatnich w pierwszej kolejce nie zagra). Paco Jemez będzie więc musiał od nowa uczyć drużyny swojej filozofii opartej na bezkompromisowym, ofensywnym futbolu, a na to potrzeba czasu. Spodziewam się, że Rayo podobnie jak w poprzednim sezonie przez pierwszej 4-5 tygodni będzie łatwym łupem dla ligowych rywali.

Wygrany w pięknym stylu dwumecz z Realem Madryt pokazał, że „wataha Simeone” wciąż ma się dobrze. Mistrzowie Hiszpanii, mimo że stracili Diego Costę, Courtois’a, Filipe Luisa, Davida Villę, czy Diego, nie utracili swojego charakteru. Włodarze klubu mądrze uzupełnili skład Siqueirą, Mandzukicem, Griezmannem, Ansaldim, Gamezem, Oblakiem i Moyą, którzy widać, że charakterologicznie idealnie wpasowują się w koncepcję El Cholo. Atletico wciąż będzie groźne dla każdej drużyny, nie tylko La Liga, ale i w całej Europie. Na Vallecas goście nadal będą musieli radzić sobie bez Ardy Turana, który zmaga się z urazem. Spodziewam się również, że Simeone zdecyduje się na rotacje, bo jednak walka z Realem z pewnością kosztowała jego podopiecznych sporo sił, a i świętowanie Superpucharu trwało w sobotę do białego rana, więc czasu na regenerację jest niewiele.

Mimo wszystko wydaje mi się, że jeśli nawet na boisku pojawią się Ansaldi, Mario Suarez, Saul, czy Jimenez, to jakość gry Rojiblancos tak bardzo na tym nie ucierpi. W zeszłym sezonie Atletico wygrało z Rayo dwukrotnie: 5-0 i 4-2. Wydaje mi się, że i w poniedziałkowy wieczór goście nie będą mieli problemów ze zgarnięciem kompletu punktów.