“Okiem Typera”: 1 kolejka La Liga (sobota)

c15d0c2dbbddede33f39871290f4020e_m

Już za chwileczkę, już za momencik rusza sezon La Liga 2014/2015! Nowe rozgrywki zainaugurują piłkarze Malagi i Athletic Bilbao, ale prawdziwą wisienką na torcie wśród sobotnich gier powinna być batalia w sercu Andaluzji pomiędzy Sevillą, a Valencią. Parafrazując klasyka: siadamy wygodnie w fotelach, zapinamy pasy i… obstawiamy! Zapraszam do lektury.

Sobota (23.08.2014), godz. 19:00

Malaga – Ath.Bilbao

Typ: Malaga AH 0.0 @2.08 (Pinnacle)

Stawka: 4/10

Po pieniądzach szejków, którzy jeszcze 3 lata temu chcieli zbudować w Maladze wielką potęgę nie ma już śladu. Rok rocznie z Andaluzji odchodzą kolejni zawodnicy, a że kasa klubowa świeci pustkami, to o spektakularnych wzmocnieniach nie ma mowy. Mimo wszystko wydaje mi się, że Los Boquerones nadal dysponują wystarczającym potencjałem, żeby spokojnie utrzymać się w lidze. Przed sezonem Malagę opuścili m.in. najlepszy piłkarz drużyny w poprzednich rozgrywkach, bramkarz Willy Caballero, wszechstronny i doświadczony Eliseu, a także dzierżący na przemian z Dudą opaskę kapitańską, podstawowy defensor Jesus Gamez. Zgodnie z zapowiedzią z Malagą rozstał się również dotychczasowy trener Bernd Schuster, którego miejsce zajął Javi Gracia. Kadrę na nowy sezon z istotnych graczy wzmocnili błyszczący na Mundialu Guille Ochoa, obrońcy Roberto Rosales, Boka i Miguel Torres, czy młody napastnik Luis Alberto, więc de facto gospodarze sobotniej potyczki dysponują zbliżonym potencjałem do tego z poprzedniego roku. W trakcie pretemporada Malaga dzielnie radziła sobie z zespołami z Premier League (wygrane z Newcastle i West Ham), ale podczas ostatniego testu w domu przeciwko Fiorentinie przegrała w stosunku 0-2 (Supermecz pokazał, że to nie żadna ujma). Na inaugurację miejscowi zagrają w optymalnym składzie (zabraknie jedynie Tissone, który jest postacią drugoplanową w ekipie Gracii).

W normalnych okolicznościach Athletic Bilbao byłby faworytem w starciu z Malagą, ale Los Leones stoją przed historyczną szansą awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów i to właśnie uwikłanie w dwumecz z Napoli sprawia, że 1 kolejkę La Liga podopieczni Valverde traktują z przymrużeniem oka. Korzystny wynik we Włoszech (1-1) sprawił, że Athletic z pewnością wszystkie siły rzuci na środowy rewanż na San Mames, w związku z czym należy spodziewać się sporych rotacji w składzie gości. Mocno wyeksploatowani w Neapolu Aduriz, Munian, De Marcos, czy Susaeta powinni zasiąść na ławce rezerwowych. Szanse na pokazanie się dostaną zapewne rezerwowi (Kike Sola, Ibai, San Jose) wspierani przez wyróżniających się chłopców z klubowej szkółki, z których Valverde często korzystał podczas meczów sparingowych (stąd kilka słabszych wyników, jak na przykład porażki z Osasuną, czy Touluse), a to może odbić się in minus na jakości gry przyjezdnych. W przerwie letniej w klubie nie doszło do wielkiej rewolucji. Do United odszedł co prawda lider środka pola – Ander Herrera, ale kibice Los Leones wierzą, że do formy wróci Benat Exteberria, który przecież 2 lata temu błyszczał w Betisie będąc czołowym pomocnikiem ligi. Generalnie trzon drużyny został zachowany, mimo że pół Europy miał chrapkę na piłkarzy Athletic. Tak jak wspomniałem wcześniej, na ten moment priorytetem Basków jest mecz z Napoli, dlatego spodziewam się, że gospodarze wspierani przez swoich fanów, którzy zapewne wypełnią La Rosaleda po brzegi, pokuszą się w tym starciu o 3 punkty, tym bardziej że Malaga przegrała u siebie z Bilbao tylko 1 z ostatnich 10 ligowych spotkań.

 

Sobota (23.08.2014), godz. 21:00

Granada – Deportivo

Typ: Granada @ 2.10 (bwin)

Stawka: 2/10

Po roku banicji w Segunda Division na salony wraca uznana marka La Liga – Deportivo La Coruna. Tyle, że po zespole z Galicji, który zachwycał całą piłkarską Europę na przełomie XX i XXI wieku została tylko nazwa (i niezłomny kapitan drużyny Manuel Pablo). Jak większość klubów z Hiszpanii, tak i Deportivo od kilku lat boryka się z problemami finansowymi, które uniemożliwiają włodarzom klubu budowę konkurencyjnej kadry. Zespół z Germanem Luxem, Pablo Insuą, Juanem Dominguezem, czy Javierem Arizimendim na Segunda Division okazał się wystarczający, ale w elicie, to może być jednak zbyt mało, tym bardziej że nie przewiduje żeby wypożyczony z Barcelony Isaac Cuenca okazał się zbawcą drużyny. W przygotowaniach do sezonu na pewno nie pomogły zawirowania na ławce trenerskiej Galicyjczyków: Fernando Vazqueza, który wywalczył awans do La Liga, w trakcie przerwy wakacyjnej zastąpił Victor Fernandez. Zapowiada się bardzo trudny sezon dla Deportivo z walką o utrzymanie na pierwszym planie. W sparingach Deportivo prezentowali się słabo, czego najlepszym dowodem porażki z Independente (0-1), Deportivo Cali (1-3), Bragą (0-1), Celtą (0-2), czy Ponferradiną. Warto dodać, że w pierwszej kolejce w ekipie z El Riazor nie zagra jeden z lepszych graczy drużyny w poprzednim sezonie – Diogo Salomão, który jest kontuzjowany, a także wspomniany wcześniej kapitan drużyny – Manuel Pablo. Na drobny uraz narzeka Pablo Insua.

Jednym z nielicznych klubów z poza ścisłej czołówki ligi o w miarę stabilnej sytuacji finansowo-organizacyjnej jest Granada – satelicki klub Udinese, którego właścicielami jest zamożna rodzina Pozzo. W zeszłym sezonie ekipa z Andaluzji długo drżała o utrzymanie i choć ostatecznie udało się pozostać w lidze, to jednak włodarze zdecydowali się na zmianę szkoleniowca: Alcaraza zastąpił znany i ceniony w Hiszpanii Juan Caparros, który moim zdaniem jest idealny człowiekiem na idealnym miejscu (Granada słynie z agresywnej gry, a były coach m.in. Athletic Bilbao powinien wnieść do drużyny trochę ofensywnej odwagi, co może przełożyć się na dobre wyniki). Podczas okienka transferowego Granadę opuścili m.in. Siqueira (Atletico), Ighalo (Udinese), czy Brahimi (Porto), ale zespół wzmocniono takimi piłkarzami, jak choćby Oier (do niedawna 3 bramkarz Barcelony), który ma zastąpić w pierwszej 11-stce chimerycznego Roberto (w pierwszej kolejce, podobnie jak Piti, pauzuje za kartki), Sissoko, Javi Marquez, Cordoba, czy Ruben Rochina. Na papierze El Graná wygląda moim zdaniem lepiej niż w poprzednim sezonie i jestem przekonany, że Andaluzyjczyków stać będzie na pewne miejsce w środku tabeli.

Reasumując, w tej parze stawiam na Granadę i choć inauguracje żądzą się swoimi prawami, a doświadczonego Depor nie należy lekceważyć, to jednak mimo wszystko znacznie więcej argumentów przemawia za gospodarzami, a i kurs na ich wygraną zachęca do gry.

 

Sobota (23.08.2014), godzina 21:00

Sevilla – Valencia

Typ: obie drużyny strzelą gola @ 1.73 (bet365)

Stawka: 4/10

Zdecydowanie najciekawszy mecz pierwszej kolejki spotkań La Liga. Konfrontacja 5 (Sevilla) i 8 (Valencia) ekipy poprzedniego sezonu. W Sevilli poprzedni sezon uznano za bardzo udany. Do pełni szczęścia zabrakło jedynie 4 miejsca w tabeli, które gwarantowałoby grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów, nie mniej jednak rozgrywki w których plasuje się w ścisłej czołówce tabeli i dodatkowo wygrywa w finale Ligi Europejskiej, trudno rozpatrywać inaczej niż w kategoriach sukcesu. Niestety w klubie nie udało się zatrzymać trzech najważniejszych postaci poszczególnych formacji: Alberto Moreno odszedł do Liverpoolu, M’Bia wrócił do Anglii, a Rakitica ściągnęła Barcelona. W ich miejsce do Andaluzji trafili Vidal, Denis Suarez, Deulofeu, Banega, Iago Aspas, czy Arribas, ale mecz o Superpuchar Europy z Realem (0-2) pokazał, że trudno będzie wyżej wymienionym z miejsca zapewnić Sevilli równie wysoki poziom. Nie mniej jednak Emery i jego podopieczni nadal mają pełne prawo by mierzyć w europejskie puchary, a przy odrobinie szczęścia może uda się uplasować w „czwórce”. W sobotni wieczór po stronie gospodarzy zabraknie Cristoforo i Gameiro, ale nie są to istotne braki.

W Valencii lato przebiegło pod znakiem prawdziwej rewolucji. Drużyna stała na skraju bankructwa, ale jeszcze pod koniec poprzedniego sezonu w klubie pojawił się bogaty inwestor z Singapuru – Lim, który zobowiązał się do stopniowej spłaty długów Los Ches. Argentyńczyka Pizziego na stanowiska trenera zastąpił były coach m.in. Bragi – Nuno. Również w kadrze Valencii doszło do niemałego trzęsienia ziemi. Włodarze zdecydowali się sprzedać takich piłkarzy, jak np. Keita (Roma), Bernat (Bayern Munich), Fede Cartabia (Córdoba), Dorlan Pabón (Monterrey), Senderos (Aston Villa), Mathieu (Barcelona), Guaita (Getafe) i Banega (Sevilla). Do swoich macierzystych drużyn wrócili również Vargas (Napoli) i Oriol Romeu (Chelsea). Na wylocie znajduje się również Jonas. Na ten moment do składu Nietoperzy dołączyli Andre Gomes, Rodrigo, Zuculuni, Mustafi, Yoel i Otamendi, ale wszystko to dopiero co najwyżej kandydaci na gwiazdy La Liga i dużo pracy przed nimi. Valencia na pewno będzie potrzebować czasu zanim zacznie grać na miarę oczekiwań, jakie stawiają przed piłkarzami fani Los Ches, nie mniej jednak na Sanchez Pizjuan goście z pewnością tanio skóry nie sprzedadzą.

Poprzednie mecze pomiędzy Sevillą, a Valencią obfitowały w mnóstwo walki, wymiany ciosów i bramek, a więc wszystkich elementów za które kibice na całym świecie kochają La Liga. Takiego meczu oczekuje w sobotę. Delikatnie skłaniałbym się w kierunku gospodarzy, ale typ na bramki z obu stron jest moim zdaniem pewniejszą opcją.

 

Sobota (23.08.2014), godz. 23:00

Almeria – Espanyol

Typ: Espanyol AH 0.0 @ 1.98 (Pinnacle)

Stawka: 4/10

Sobotnią serię spotkań zakończy konfrontacja na Estadio Mediterraneo, gdzie miejscowa Almeria podejmie Espanyol. Gospodarze w poprzednim sezonie do ostatniej kolejki bronili się przed spadkiem i wszystko wskazuje na to, że bieżące rozgrywki również będą dla nich przebiegać pod znakiem desperackiej walki o ligowy byt. W przerwie letniej Almerię opuściło kilku kluczowych zawodników z Vidalem (Sevilla), Suso (Liverpool), Rodrim (Barcelona B), Nelsonem (Palermo) i Barbosą (Braga) na czele. Do zespołu dołączyli co prawda m.in. podstawowy bramkarz Rayo – Ruben, wyróżniający się w barwach Mallorci w Segunda Division – Thomer Hemed i Ximo Navarro, a także młodzi gniewni, odpowiednio z Atletico i Espanyolu – Thomas  i Thievy ale na papierze Almeria wydaje mi się nieco słabsza niż w poprzednich rozgrywkach. Thomer Hemed (a tym bardziej chaotyczny Thievy) może nie wystarczyć, żeby zastąpić bardzo skuteczne trio Vidal-Rodri-Suso. W pierwszej kolejce nie zagra kreowany na nową gwiazdę drużyny, młody Nigeryjczyk Azeez, który błyszczał na Mundialu.

Espanyol, jak co roku z powodu problemów finansowych był bardzo pasywny na rynku transferowym. Generalnie udało się utrzymać najważniejszych graczy w zespole, a ubytki w postaci Simao, Pizziego, czy Cordoby mądrze uzupełniono osobami Caicedo, Salvy Sevilli i Montanesa, nie mniej jednak potencjał kadrowy Los Pericos nie pozwala marzyć o niczym więcej jak w miarę stabilnej pozycji w środku tabeli. Miejsce charyzmatycznego Javiera Aguirre, który nie dogadał się z włodarzami klubu w kwestii transferów zajął były piłkarz Espanyolu, bardziej znany z występów w Deportivo – Sergio, który dopiero będzie zbierał doświadczenie jako pierwszy coach dorosłej drużyny La Liga. W sparingach Papużki miały problem przede wszystkim ze strzelaniem bramek, ale warto dodać, że podczas pretemporada dopiero zawiązywała się współpraca na linii Sergio Garcia – Caicedo. Jeśli znajdą ze sobą wspólny język, to mogą stanowić zabójczy duet, szczególnie dla rywali z drugiej połówki tabeli. Na inaugurację ligi z powodu kontuzji nie zagra podstawowy obrońca – Hector Moreno.

W końcówce poprzedniego sezonu, kiedy Espanyol był już pewny utrzymania, a Almeria potrzebowała punktów jak tlenu, na El Prat „niespodziewanie” ekipa z Andaluzji pokonała jeszcze wtedy zespół Aguirre. Również Espanyol wyciągnął pomocną dłoń do sobotnich gospodarzy w kwestii wypożyczenia Thievy’ego (nie śmierdząca groszem Almeria została by z jednym Hemedem, gdyby nie uprzejmość działaczy klubu z Barcelony). Czas spłacić długi: w nocy z soboty na niedzielę Espanyol będzie wracać do stolicy Katalonii z pierwszymi punktami na koncie.