“Okiem Typera”: 11 kolejka La Liga (sobota)

 

Sobotnia seria spotkań ma moim zdaniem swoich wyraźnych faworytów i będzie dobrą okazją do zarobienia. Choć bukmacherzy z kursami nie rozpieszczają, to spróbowałem wyselekcjonować te najciekawsze i najbardziej opłacalne pozycje. Powodzenia i wygranych kuponów! Zapraszam do lektury!

Sobota (08.11.2014), godz. 16:00

Almeria – Barcelona

Typ: Barcelona AH -1.5 @ 1.52 (Pinnacle)

Stawka: 2/10

Przed tygodniem, zraniona porażką w Gran Derby ekipa Barcelony, sensacyjnie przegrała na własnym boisku z Celtą Vigo (0-1). Nie należy bagatelizować porażki z podopiecznymi Eduardo Berizzo, ale tym którzy już zakopali głęboko w piachu zespół Luisa Enrique radzę dać na wstrzymanie. Blaugrana może nie zagrała cudownego meczu, ale prawda jest taka, że gdyby nie fura szczęścia (4 poprzeczki) i dzień konia bramkarza Celty – Sergio Alvareza, to goście wracaliby do domu z bagażem kilku bramek. Duma Katalonii w środku tygodnia pewnie pokonała w Amsterdamie miejscowy Ajax (2-0), pokazując tą lepszą twarz, którą wszyscy Cules chcą zobaczyć również w sobotę na Estadio Mediterraneo. Porażki z Realem i Celtą sprawiły, że Barcelona straciła prowadzenie w lidze i na kolejną wpadkę nie może sobie pozwolić. W Andaluzji Messi i spółka powinni zagrać na pełnej koncentracji i mobilizacji, co nie wróży nic dobrego dla gospodarzy.

Tym bardziej, że Almeria do tuzów La Liga z pewnością nie należy. Podopieczni Francisco Rodrigueza to młody, ambitny zespół, który na własnym boisku przed Wielką Blaugraną z pewnością się nie położy, nie mniej jednak jakości piłkarskiej może gospodarzom zabraknąć. Almeria przegrała 3 ostatnie mecze, a na własnym boisku w bieżących rozgrywkach jeszcze nie wygrała. Biorąc pod uwagę, że w Andaluzji punktowały już choćby Elche i Cordoba, czy znajdujący się bez formy piłkarze Espanyolu oraz Athletic Bilbao, raczej Katalończycy nie powinni się przesadnie obawiać.

W sobotę po stronie przyjezdnych zabraknie Iniesty, Mathieu i Vermaelena. Almeria zagra w swoim optymalnym zestawieniu. W zeszłym sezonie Barcelona wygrała na stadionie swojego sobotniego rywala 2-0, a zdarzało się już strzelać miejscowym i 8 bramek. Tym razem aż takiego pogromu nie przewiduje, ale typ na przynajmniej dwubramkową wygraną Dumy Katalonii na pewno zagości na moim sobotnim kuponie.

Sobota (08.11.2014), godz. 18:00

Getafe – Elche

Typ: Getafe @ 2.03 (Pinnacle)

Stawka: 4/10

Trochę czasu zajęło zanim projekt Getafe pod przewodnictwem Cosmina Contry zacznie funkcjonować i choć sceptycznie podchodziłem do szans na powodzenie tego przedsięwzięcia, to nie mogę nie przyznać, że w ostatnich kilku tygodniach gra zespołu z przedmieść Madrytu wygląda znakomicie. Getafe w ostatnich 5 meczach zgarnęło 10 punktów, przed tygodniem wygrywając w świetnym stylu bardzo ważny mecz na El Riazor z Deportivo, dzięki czemu umiejscowiło się na bezpiecznej pozycji w środku stawki. Teraz sobotni gospodarze zamierzają pójść za ciosem, a z kim jeśli nie z Elche i to przed własną publicznością? Nadal poza grą znajdują się kontuzjowani Valera i Vazquez, a także pauzujący za kartki Alexis. W kadrze na sobotni mecz z pewnością nie znajdzie się również Pedro Leon, który jest skonfliktowany z władzami.

Elche to jedna z najsłabszych drużyn w całej stawce. Przemek Tytoń (który wrócił do pierwszego składu wobec kontuzji Manu Herrery) i jego koledzy w poprzedniej kolejce, po pasjonującym meczu pokonali u siebie Espanyol (2-1) i z pewnością na fali entuzjazmu związanego z tym cennym triumfem stawią się na Alfonso Perez. Tyle, że Elche u siebie, a Elche na wyjazdach, to dwa zupełne inne zespoły. Ponadto goście będą musieli radzić sobie bez kluczowych piłkarzy, jak Domingo Cisma i Gary Mendez.

W zeszłym sezonie Getafe nie potrafiło pokonać Elche, remisując na własnym boisku 1-1 i przegrywając wyjazdowe starcie z tym rywalem w stosunku 0-1. Patrząc na jakość gry prezentowaną przez oba zespoły w ostatnim czasie, śmiem twierdzić, że tym razem ekipa Cosmina Contry zgarnie 3 punkty. Bukmacherzy dobrze płacą za takie rozstrzygnięcie i spróbuję na tym typie trochę zarobić.

Sobota (08.11.2014), godz. 20:00

Real Madryt – Rayo

Typ: obie drużyny strzelą gola @ 1.95 (bwin)

Stawka: 2/10

Mecz na Santiago Bernabeu ma oczywiście tylko jednego faworyta i nie zmienia tego fakt, że to derby Madrytu i w takich spotkaniach zdarzyć się może wszystko. Real jest w apogeum swoje formy, wygrywa mecz za meczem, a że w środku tygodnia ograł Liverpool tylko w skromnym stosunku 1-0, to spodziewam się, że podczas dzisiejszego starcia będzie chciał dać swoim fanom trochę więcej okazji do radości.

Zespół Paco Jemez, mimo respektu do rywala, na stadionie Królewskich będzie grał swoją ofensywną i bezkompromisową piłkę, bo inaczej po prostu nie potrafi. Rayo naprawdę ma kim straszyć z przodu i jestem przekonany, że nieraz zbliży się pod bramkę Casillasa. Jeśli skuteczność dopisze, to kto wie, kto wie… . Do podstawowego składu gości wracają Cristian Alvarez, Ba i Lica, których to bardzo brakowało w ostatnich spotkaniach.

Powiem szczerze, że nie wiedziałem co ciekawego do postawienia mogę zaproponować w tej parze. Ciekawe kursy na zwycięstwo Realu zaczynają dopiero przy granicy handicapu na poziomie 3-4 goli, czego wcale nie jestem taki pewny. Podobnie współczynniki na ilość goli: żeby trochę zarobić musielibyśmy postawić na fiestę z przynajmniej 5 bramkami. Niewykluczone, ale zdecydowanie kursy nie są adekwatne do ryzyka. Typ na „obie drużyny strzelą gola” wydaje mi się więc w tym momencie ekonomicznie najbardziej opłacalny i choć za niewielką stawkę, to spróbuję, po cichu jak każdy Cule licząc na sensację.

Sobota (08.11.2014), godz. 22:00

Celta – Granada

Typ: Celta @ 1.58 (Pinnacle)

Stawka: 4/10

Przed tygodniem Celta Vigo była sprawcą największej niespodzianki kolejki. Podopieczni Eduardo Berizzo po naprawdę niezłym meczu wygrali 1-0 na Camp Nou z Wielką Barceloną. Znakomite zawody w bramce drużyny z Galicji rozegrał Sergio Alvarez, a z przodu brylowali Nolito oraz Larrivey – strzelec zwycięskiej bramki. Wygrana z Dumą Katalonii, szczególnie na jej terenie, to dla Celty wielki kop pozytywnej energii i pewności siebie oraz sygnał, że zapoczątkowany przez Luisa Enrique w zeszłym sezonie i kontynuowany obecnie przez Berizzo projekt idzie w bardzo dobrą stronę. Sobotni gospodarze udowodnili, że miano „rewelacji początku sezonu w La Liga”, to nie przypadek. W tej euforii po ubiegłotygodniowym sukcesie Celta będzie chciała przeciwko Granadzie przedłużyć serię zwycięstw do 3. Do pierwszej 11-stki miejscowych powinien wrócić już Fontas. Poza kadrą znalazł się natomiast Planas, który nadal boryka się z urazem.

Granada w poprzedniej kolejce przegrała na własnym boisku z Realem bez walki aż 0-4. Był to 6 mecz reprezentantów Andaluzji bez zwycięstwa. Mimo, że trener Joaquin Caparros wciąż cieszy się wielkim szacunkiem i zaufaniem zarządu, to nie ma wątpliwości, że jeśli fatalna seria nie zostanie szybko przełamana, to były coach m.in. Sevilli i Athletic Bilbao, będzie miał problemy z utrzymaniem pracy. Tym bardziej, że w grze Granady nie widać żadnego postępu. Goście nadal mają trudności z utrzymaniem koncentracji przez pełne 90 minut, w obronie popełniają mnóstwo błędów, a ofensywa nie grzeszy jakością. Nadal z gry wyłączony jest kreowany na jednego z liderów Piti.

Celta w zeszłym sezonie tylko zremisowała u siebie z Granadą (1-1), ale obecnie jest w takim gazie, że gościom z Andaluzji ciężko będzie cokolwiek wskórać na Balaidos. Kurs może nie jest bardzo atrakcyjny, ale każdy inny wynik niż pewne zwycięstwo miejscowych, przeciwko znajdującej się w rozsypce ekipie Caparrosa, uznam za niespodziankę.

Sobota (08.11.2014), godz. 22:00

Malaga – Eibar

Typ: obie drużyny strzelą gola @ 2.20 (bet365)

Stawka: 2/10

Być może najbardziej wyrównane spośród sobotnich spotkań. Malaga pod wodzą Javiego Gracii prezentuje się w ostatnim czasie nadzwyczajnie. Dość powiedzieć, że Andaluzyjczycy wygrali 4 ostatnie mecze i znajdują się w tabeli La Liga tuż za „strefą pucharową”. W zeszłym tygodniu piłkarze z miasta Picasso wygrali na gorącym Anoeta z miejscowym Realem Sociedad (1-0) i choć Baskowie znajdują się obecnie bez formy, to jednak po raz kolejny styl wygranej Malagi budził respekt. Zespół z południa Hiszpanii imponuje intensywnością w grze, agresją i skutecznością odbioru oraz szybkością gry w ofensywie. Warto jednak dodać, że sobotę gospodarze będą musieli radzić sobie bez trzech podstawowych obrońców: Antunesa, Rosalesa i Sergio Sancheza.

Równie pochlebnie należy wypowiadać się o obecnej formie i grze absolutnego beniaminka La Liga z Eibar. Kto by przypuszczał, że po 10 kolejkach dzisiejsi goście będą plasowali się w górnej połówce tabeli. Pasja i zaangażowanie, które to w każdym meczu prezentują Baskowie, to zasługa Gaizki Garitano, który wyciska ze swoich podopiecznych wszystko co najlepsze (a może i nawet trochę ponad stan). W zeszłej kolejce Eibar wygrało na Vallecas z miejscowym Rayo (3-2), w meczu którym mnóstwo było walki i bezpośrednich starć. Takie zwycięstwa budują i z pewnością na La Rosaleda goście stawią się bez żadnych kompleksów. W składzie Eibar zabraknie podstawowego napastnika Piovaccariego i obrońcy Ekizy.

Bukmacherzy wyraźnie faworyzują w tym meczu Malagę i mimo całej sympatii dla Eibar, trudno się z tymi prognozami nie zgodzić. Doświadczenie, ogranie, silniejsza jakościowo kadra – to wszystko elementy, które Malaga ma po swojej stronie. Gospodarze są do tego w świetnej formie, będą wspierani przez gorącą publiczność z La Rosaleda i raczej nie zawiodą, ale kurs zdecydowanie nie zachęca. Eksperymentalne zestawienie obrony miejscowych, to szansa dla Eibar. Zespół Garitano wbijał bramki przeciwko Atletico Madryt, Villarreal, czy Sociedad, więc wydaje mi się, że swoje strzeli także w Maladze. Z lekkim wskazaniem na gospodarzy, ale mimo wszystko przewiduje że bramek z obu stron nie zabraknie.