“Okiem Typera”: 2 kolejka La Liga (sobota)

safe_image.php

W sobotę sympatykom La Liga zaprezentują się reprezentanci Hiszpanii w Champions League – Athletic Bilbao oraz Atletico Madryt. O pierwsze punkty w Primera Division powalczy beniaminek z Coroby, który przed tygodniem zaprezentował się z dobrej strony na Bernabeu, a teraz podejmie u siebie Celtę Vigo. Na zakończenie sobotnich zmagań Espanyol zagra u siebie z Sevillą i biorąc pod uwagę mecze pomiędzy tymi zespołami w zeszłym sezonie – emocje gwarantowane. Zapraszam do lektury.

Sobota (30.08.2014), godz. 19:00

Athletic Bilbao – Levante

Typ: Athletic Bilbao AH-1 @ 1.56 (10bet)

Stawka: 4/10

Opromieniony awansem do fazy grupowej Ligi Mistrzów zespół Athletic Bilbao podejmie w sobotni wieczór na własnym boisku Levante. W minioną środę podopieczni Valverde pokonali na odremontowanym i wypełnionym po brzegi San Mames ekipę Napoli w stosunku 3-1. Los Leones pokazali w tym spotkaniu wielką niezłomność i wolę walki, ale i ogromną klasę, bo dominacja Athletic w dwumeczu z jedną z lepszych drużyn Serie A nie podlegała dyskusji. Sukces związany z powrotem do fazy grupowej Ligi Mistrzów po 16 latach przerwy, z pewnością przyćmił ubiegłotygodniową porażkę w Maladze (0-1), choć i tam Athletic zaprezentował się z dobrej strony. Na La Rosaleda Munian i spółka mieli jednak przeciwko sobie nie tylko zespół Malagi, ale i sędziego Mateu Lahoza, który nie tylko nie uznał prawidłowo zdobytej przez Gorkę Iraizoza głową bramki z doliczonego czasu gry, ale i wcześniej podjął kilka krzywdzących Basków decyzji (m.in. nie przyznając ewidentnego rzutu karnego). Warty zauważanie jest fakt, że zarówno w meczach z Napoli, jak i ligowej inauguracji na La Rosaleda, Los Leones wystąpili w praktycznie nie zmienionym składzie, a na murawie wyglądali bardzo świeżo, co jest najlepszym dowodem na to, że Valverde świetnie przygotował swoich podopiecznych do seoznu.

Levante w swoim pierwszym ligowym meczu sezonu 2014/2015 przegrało na własnym boisku w derbach regionu z Villarrealem (0-2). Podopieczni Jose Luisa Mendilibara rozegrali bardzo słabe spotkanie, praktycznie nie stwarzając większego zagrożenia pod bramką Asenjo i popełniając masę błędów w defensywie. W obronie widać wyraźnie brak doświadczonego Juanfrana, który nadal leczy kontuzję. Ponadto w sobotę po stronie popularnych Żab nie zagrają również Ivanschitz i Ruben, co z pewnością osłabi i tak już mizerną siłę ofensywną gości.

Athletic na fali entuzjazmu związanego z awansem do fazy grupowej Champions League powinien bez większych kłopotów rozprawić się z Levante. Goście w 1 kolejce zaprezentowali się bardzo kiepsko, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to będzie bardzo trudny sezon dla ekipy z Walencji. W zeszłym sezonie Los Leones wygrali po 2-1 oba spotkania ze swoim sobotnim rywalem. Tym razem liczę na nieco bardziej efektowny triumf gospodarzy (w przypadku zwycięstwa dokładnie jednym golem – zwrot stawki).

Sobota (30.08.2014), godz. 19:00

Cordoba – Celta

Typ: Cordoba AH 0.0 @ 2.41 (Pinnacle)

Stawka: 2/10

Na inaugurację ligi beniaminek z Cordoby w opinii wielu fachowców jechał na Bernabeu skazany na pożarcie w starciu z Realem Madryt. Tymczasem zespół Alberta Ferrera, mimo porażki (0-2), zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Cordoba imponowała skuteczną i konsekwentną grą w defensywie, a postrach w obronie Królewskich sił gigant z Holandii – Mike Havenaar. Kiedy w drugiej połowie na boisku dodatkowo pojawił się Fede Cantabria, to gra ekipy z Andaluzji naprawdę wyglądała dobrze na tle tak mocnego przeciwnika. Zabrakło trochę skuteczności, choć spodziewam się, że jeśli Cordoba podrażniłaby zespół Ancelottiego, to ten podkręciłby nieco śrubę, co mogłoby przełożyć się na znacznie bardziej okazały triumf, nie mniej jednak Los Califas mogli wracać do domu z podniesionymi głowami. W sobotę grająca w optymalnym składzie Cordoba, przy wsparciu rozentuzjazmowanych faktem awansu do La Liga kibiców, na pewno spróbuje powalczyć o pierwsze punkty.

Zadanie nie będzie łatwe, bo Celta w pierwszej kolejce pokazała, że mimo odejścia Luisa Enrique oraz Rafinhy,  drużyna nadal ma się dobrze i miejsce w górnej połówce tabeli leży w zasięgu reprezentantów Galicji. Zwycięstwo 3-1 w dobrym stylu z Getafe może napawać optymizmem. Świetnie układała się współpraca bardzo ruchliwego i świetnie wyszkolonego technicznie ofensywnego trio: Nolito-Larrivey-Orellana, którzy to podzielili się bramkami. W Andaluzji podopieczni Berizzo nadal będą musieli radzić sobie bez kontuzjowanego Borjy Oubinny.

Jeśli brać pod uwagę tylko i wyłącznie potencjał kadrowy i wyniki 1 kolejki spotkań La Liga, to faworytem meczu na Nuevo Arcangel są gości, co zresztą sugerują bukmacherskie kursy. Tyle, że Celta u siebie, a Celta na wyjeździe to dwie zupełnie inne drużyny. Poza Galicją sobotni goście przegrali w zeszłym sezonie 11 spotkań (gorzej w tym względzie wypadła tylko Almeria oraz spadkowicze: Betis i Valladolid). Generalnie nie jest to łatwy mecz do typowania, ale delikatnie skłaniałbym się w kierunku zdobyczy punktowej gospodarzy, tym bardziej, że kurs ku temu zachęca.

Sobota (30.08.2014), godz. 21:00

Atletico – Eibar

Typ: Atletico – wygrana bez straty gola @ 1.73 (William Hill)

Stawka: 4/10

O tym, jak dużo Atletico Madryt kosztował zwycięski dwumecz z Realem Madryt w ramach batalii o Superpuchar Hiszpanii, przekonał pierwszy mecz ligowy z Rayo, zakończony bezbramkowym remisem.  W Vallecano goście mieli tylko przebłyski gry, którą zachwycili w starciu z Los Blancos. Gra toczyła się głównie w środku pola i choć walki piłkarzom Los Colchoneros nie można odmówić, to jednak sytuacji było, jak na lekarstwo. Z perspektywy Atletico remis z Rayo należy rozpatrywać w kategorii niepowodzenia, dlatego spodziewam się, że w sobotni wieczór, na Vicente Calderom, wypoczęci podopieczni Simeone (choć nadal bez swojego zawieszonego trenera na ławce), odbiją sobie kiepską inaugurację na beniaminku z Eibar. Gospodarze wystąpią w tym spotkaniu w swoim najmocniejszym składzie (zabraknie jedynie Ardy Turana, który nadal zmaga się z urazem).

Absolutny beniaminek Primera Division – baskijski Eibar, był sprawcą największej niespodzianki 1 kolejki La Liga. Armeros pokonali na własnym boisku eksportową drużynę Primera Division – Real Sociedad w stosunku 1-0. Jedyną bramkę w spotkaniu (chyba najpiękniejszą bramkę kolejki) zdobył Javi Lara, który jeszcze przed przerwą zaskoczył rogalem z ostrego konta bramkarza rywali. Po objęciu prowadzenia Eibar skupiło się na konsekwentnym wybijaniu z rytmu rywala i szukaniu szans w kontrach oraz stałych fragmentach gry. Trochę szczęśliwie, ale gospodarzom udało się dotrwać z jednobramkowym prowadzeniem do końcowego gwizdka, po którym na trybunach Estadio Ipurua zapanowała euforia. Triumf w pierwszym meczu w Primera Division w historii klubu i to dodatkowo z lokalnym, renomowanym rywalem z pewnością doda piłkarzom Eibar, tak niezbędnej na starcie pewności siebie. W tygodniu kadrę zespołu uzupełnili wypożyczony z Milanu obrońca Didac Vila (w Madrycie, podobnie jak Piovaccari jeszcze nie zagra), a także mający za sobą dobry sezon w Murcii – Saul.

Eibar jedzie na Vicente Calderon z wielkimi nadziejami i wiarą we własne umiejętności. Goście z pewnością zrobią, co będzie w ich mocy, żeby wywieźć ze stolicy choćby punkt, ale nie oszukujmy się – różnica klas jest kolosalna. Moim zdaniem beniaminek zaparkuje autokar pod własną bramkę i będzie desperacko bronić bezbramkowego remisu. Jestem przekonany, że Atletico prędzej, czy później przełamie rywala, a od tego jak wcześnie to się stanie uzależnione są rozmiary zwycięstwa Los Colchoneros. Ekipa Simeone zarówno w sparingach, jak i rywalizacji z Realem imponowała grą w defensywie i skoro na Calderon bramki nie potrafili strzelić Ronaldo, Rodriguez, Bale, czy Benzema, to tym bardziej nie podejrzewam o to znanego z marnych występów w Legii Arruabarrenę, czy Angela Rodrigueza.

Sobota (30.08.2014), godz. 23:00

Espanyol – Sevilla

Typ: obie drużyny strzelą gola @ 1.83 (bet365)

Stawka: 2/10

Sobotnią serię gier 2 kolejki La Liga zakończą drużyny, które solidarnie zremisowały w stosunku 1-1 swoje pierwsze mecze w nowym sezonie: Espanyol, który podzielił się punktami z Almerią oraz Sevilla, która musiała się zadowolić jednym oczkiem w konfrontacji z Valencią. W przypadku podopiecznych Emeriego należałoby napisać, że stracili oni komplet punktów w starciu z Los Ches. Grająca przed własną publicznością Sevilla nie tylko prowadziła do przerwy 1-0 po bramce Vidala, ale i od 67 minuty grała z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla De Paula. Wydawało się, że Andaluzyjczycy mają mecz pod kontrolą, ale w ostatnim kwadransie z Sevilli zupełnie uszło powietrze, w efekcie czego tuż przed końcem spotkania Valencia zdołała wyrównać i w konsekwencji wywieźć cenny punkt z Sanchez Pizjuan. Sevilli wyraźnie zabrakło lidera, jak Rakitic, który byłby w stanie pociągnąć zespół w decydującym momencie. Jakby tego było mało Sevilla na najbliższy miesiąc straciła podstawowego bramkarza Beto, który nabawił się kontuzji, a mecz z Valencią pokazał, że zastępujący go Barbosa, to jednak nie ta sama klasa, oraz lidera obrony – Fazio, który przeszedł do Tottenhamu. W klubie nie ma już oczywiście Stephana M’Bia, a kontuzjowany jest Gameiro, tak więc w sobotę przeciwko rywalom z Barcelony nie zagrają wszyscy zawodnicy, którzy prowadzili Sevillę do dwóch triumfów nad Los Pericos w poprzednim sezonie.

Espanyol na Estadio Mediterraneo przeciwko Almerii nie zachwycił i Papużki powinny cieszyć się z remisu. Jeszcze przed przerwą za czerwoną kartkę z boiska wyleciał nowy nabytek Espanyol-u  – obrońca Arbilla (oczywiście w sobotę nie zagra). Goście z Barcelony przegrywali od 52 minuty za sprawą Soriano i choć walki z ich strony nie brakowało, to jednak nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Dopiero w 95 minucie błysnął kapitan Los Pericos – Sergio Garcia, którego bramka zapewniła przyjezdnym cenny punkt. Co ciekawe, z racji awarii oświetlenia na stadionie, spotkanie została przerwane na kilkanaście minut, w związku z czym wychowanek FC Barcelony zdobywał swoją wyrównującą bramkę…po 01:00, co jest chyba rekordem La Liga. W środku tygodnia Espanyol stracił swojego podstawowego defensywnego pomocnika – Davida Lopeza, który odszedł do Napoli. Nadal kontuzjowany jest natomiast Hector Moreno.

W sobotę obie drużyny z pewnością powalczą o zwycięstwo. Espanyol to typowy zespół własnego boiska, który bezpieczne utrzymanie uzależnia od dobrej postawy na El Prat. Duet Caicedo-Sergio Garcia z pewnością będzie w stanie zranić osłabioną brakiem Beto i Fazio ekipę gości. Z drugiej strony Sevilla z Baccą, Vidalem, Suarezem, czy Deulofeu, wciąż dysponuje sporym potencjałem ofensywnym. W ostatnich sezonach w bezpośrednich meczach pomiędzy tymi drużynami padało sporo bramek. Nie inaczej powinno być i tym razem, stąd mój typ na gole z obu stron.