“Okiem Typera”: 7 kolejka La Liga (sobota)

safe_image.php_

Sobotnią serię spotkań rozpocznie hit kolejki – starcie Valencii z Atletico. Eksperci zapowiadają to spotkanie, jako rywalizacji przeszłej z przyszłą “trzecią siłą La Liga”, co wróży znakomite widowisko. Tuż po meczu na Mestalla na boisko w Vallecano wybiegną piłkarze Rayo i Barcelony. Emocji nie powinno zabraknąć również na pozostałych stadionach. Zapraszam do lektury!

Sobota (04.10.2014), godz. 16:00

Valencia – Atletico

Typ: Valencia AH 0.0 @ 1.98 (bet365)

Stawka: 2/10

Najciekawsze spotkanie 7 kolejki La Liga. Atletico pojedzie na Mestalla bezpośrednio po środowej wojnie z Juventusem, które choć zakończyło się zwycięstwem Rojisblancos, to jednak z pewnością kosztowało podopiecznych Simeone sporo sił. El Cholo ma do dyspozycji wszystkich swoich najlepszych piłkarzy z wyjątkiem Mario Suareza i Rodrigueza, ale być może zdecyduje się na drobne rotacje (do pierwszej 11-stki w porównaniu z meczem w Lidze Mistrzów powinni wskoczyć Gamez, Siqueira i Griezmann, kosztem odpowiednio Juanfrana, Ansaldiego i Raula Garcii).

Valencia w poprzedniej kolejce zremisowała na Anoeta z miejscowym Realem Sociedad (1-1) i straciła prowadzenie na rzecz Barcelony, ale wciąż Los Ches pozostają jedną 4 ekip bez choćby porażki w lidze (podobnie, jak Atletico). Mobilizacja przed sobotnią potyczką na Mestalla, które zapewne wypełni się po brzegi, jest ogromna. Trener Nuno Espirito podkreśla, że to właśnie starcie z Los Colchoneros pokaże  jaka jest rzeczywista siła Valencii w tym sezonie. Nadal poza kadrą Nietoperzy znajduje się Alvaro Negredo, ale wobec formy Paco Alcacera, chyba trudno uznać to za większe osłabienie.

Valencia na pewno podejdzie do tego starcia w znacznie lepszej kondycji fizycznej. Atutem gospodarzy będą również gorący fani z Mestalla, którzy potrafią wytworzyć atmosferę pętającą nogi najlepszym. W poprzednich sezonach starcia pomiędzy Los Ches, a Atletico było niezwykle wyrównane. W sobotę minimalnie więcej szans na sukces daję gospodarzom i zainwestuję kilka groszy w ich sukces punktowy.

Sobota (04.10.2014), godz. 18:00

Rayo – Barcelona

Typ: Barcelona AH -1.5 @ 1.78 (Pinnacle)

Stawka: 4/10

Mimo porażki na Parc de Princes w meczu Ligi Mistrzów przeciwko PSG, gra podopiecznych Luisa Enrique mogła się podobać. Duma Katalonii długimi momentami spychała Mistrzów Francji do głębokiej defensywy, z przodu raz po raz stwarzając zagrożenie w polu karnym Salvatore Sirigu. O końcowym wyniku zadecydowały błędy indywidualne. Delegacja ze stolicy Katalonii wracała do domu w minorowych nastrojach, ale okazja na odbicie sobie porażki we Francji w sobotę wydaje się świetna. Lucho będzie mógł w sobotę skorzystać ze wszystkich swoich najważniejszych graczy i pewnie nie omieszka zdecydować się na drobne rotacje (Montoya za Dani Alvesa, Munir za Neymara), co jednak nie powinno mieć większego wpływu na jakość gry.

Rayo w tym sezonie zatrzymało już m.in. Atletico Madryt i Athletic Bilbao. Ofensywny futbol prezentowany przez ekipę Paco Jemeza może się podobać, ale nie da się również ukryć, że gra obronna zespołu z przedmieść Madrytu woła o pomstę do nieba, a jakby tego było mało przeciwko Blaugranie miejscowi będą musieli radzić sobie bez podstawowego bramkarza Alvareza oraz obrońcy Ze Castro. Gospodarze zapewne, jak to mają w zwyczaju przeciwko Barcelonie zagrają otwartą piłkę, ale pozostawiając sporo wolnego miejsca przybyszom z Katalonii mogą sobie sami zacisnąć stryczek na szyi.

Wyniki bezpośrednich spotkań pomiędzy tymi zespołami z poprzednich lat (m.in. 3-0, 4-0, 5-0, 6-0, 7-0) nie pozostawiają złudzeń kto jest faworytem sobotniego meczu. Liczę, że Messi i spółka odpowiednio zareagują po porażce z PSG i w efektowny sposób wrócą na zwycięskie tory.

Sobota (04.10.2014), godz. 20:00

Eibar- Levante

Typ: Levante @ 5.58 (Pinnacle)

Stawka: 2/10

Na ten moment lepiej w lidze radzą sobie piłkarze absolutnego beniaminka – Eibar, ale wobec takiego kursu na Levante nie mogę przejść obojętnie. Żaby w dotychczas rozegranych meczach zdobyły ledwie 4 punkty i grzęzną w strefie spadkowej, ale taka indolencja ekipy z Walencji nie może trwać wiecznie. Levante to doświadczona, ograna w najwyższej klasie rozgrywkowej ekipa i w takich miejscach jak Eibar, przy całym szacunku dla gospodarzy, musi szukać punktów. Czarne chmury zawisły nad trenerem gości – Mendilibarem, ale piłkarze zapewniają że pójdą za swoim szkoleniowcem w ogień. W składzie gości w sobotnim meczu brakować będzie Davida Navarro. Nadal kontuzjowani są również Nikos, Juanfran i Gavilan, ale panowie leczą urazy od początku sezonu.

Płynący na fali entuzjazmu Eibar nadal nie przestaje zadziwiać. Po wygraniu z Realem Sociedad (1-0) na inaugurację sezonu, ekipa Gaizki Garitano zatrzymała kolejną ekipę z regionu, remisując w poprzedniej kolejce bezbramkowo na San Mames z miejscowym Athletic. Atmosfera w szatni Basków jest znakomita. Do każdego kolejnego spotkania miejscowi podchodzą z wielką determinacją i nie da się ukryć, że przekłada się to na naprawdę niezłą grę. Ciekaw jestem tylko kiedy ów balonik pęknie, bo nie mam złudzeń, że w końcu to nastąpi…

Tak jak wspomniałem na początku – taki kurs na Levante, to nieporozumienie i prezent, z którego trzeba skorzystać, bo ani Eibar nie jest tak mocny, ani Levante tak słabe, jak wskazują na to kursy. Ze stawką bym nie szalał, ale mimo wszystko polecam zaryzykować.

Sobota (04.10.2014), godz. 22:00

Almeria – Elche

Typ: Almeria @ 2.28 (Pinnacle)

Stawka: 2/10

Konsekwentnie gram przeciwko Elche. Goście od początku sezonu prezentują się mizernie, a najlepszym dowodem ich kiepskiej formy i generalnie niewielkiego potencjału jest seria 3 porażek z rzędu. Trener Fran Escriba zapowiada, że jego drużyna jedzie do Andaluzji po 3 punkty, zespół jest zjednoczony i pewny swego, ale mam wrażenie, że to tylko dobra mina do złej gry.

Almeria do tuzów La Liga nie należy, ale podopieczni Fransico Rodrigueza prezentują się w bieżących rozgrywkach przyzwoicie. Na Estadio Mediteraneo miejscowi jeszcze nie zgarnęli kompletu punktów i wydaje się, że okazja ku temu wyśmienita. Almeria, podobnie jak Elche wystąpi w tym spotkaniu w optymalnym składzie.

Kursy sugerują, że będzie to starcie dwóch drużyn o bardzo zbliżonym potencjale. Moim zdaniem znacznie więcej do zaoferowania mają gospodarze, którzy na własnych śmieciach powinni zgarnąć 3 punkty, na czym spróbuję zarobić.

Sobota (04.10.2014), godz. 22:00

Malaga – Granada

Typ: obie drużyny strzelą gola @ 2.20 (bet365)

Stawka: 2/10

Derby Andaluzji, w których twardej walki nie powinno zabraknąć. Granada w poprzedniej kolejce na Camp Nou zaprezentowała się tragicznie. Porażka 0-6, totalny brak pomysłu na grę i wręcz szkolne błędy w defensywie, to główne błędy ekipy Caparrosa. Gdyby brać pod uwagę tylko i wyłącznie starcie na Camp Nou, to Granada nie miałaby czego szukać na La Rosaleda, ale warto pamiętać, że przed wyjazdem do stolicy Katalonii El Grana prezentowała się przyzwoicie i okupowała miejsce w ścisłej czołówce ligi. Caparros jest przekonany, że dzisiaj zobaczymy tą lepszą wersję Granady, a to powinno przełożyć się na lepszy rezultat. Goście bez istotnych problemów kadrowych.

Malaga po optymistycznym starcie sezonu (wygrana Bilbao) zablokowała się. Podopieczni Javiego Gracii nie wygrali w żadnych z kolejnych 5 spotkań i atmosfera w szatni zrobiła się nieco nerwowa. Jeśli spojrzeć na mecze z poprzednich lat, to Granada wydaje się idealnym meczem na przełamanie dla gospodarzy, wszak zespół z miasta Picasso regularnie i wysoko ogrywał swojego lokalnego rywala. Warto jednak pamiętać, że Malaga będzie dziś osłabiona brakiem istotnych w defensywie piłkarzy – Weligtona i Boki.

Biorąc pod uwagę charakter obu drużyn (oraz ich trenerów), w spotkaniu na La Rosaleda będzie mnóstwo ostrej, męskiej gry. Bukmacherzy wyraźnie faworyzują Malagę, ja jednak nie skreślałbym przyjezdnych. Obie drużyny zagrają o pełną pulę, a to powinno przynieść bramki z obu stron i tak też postawię.