Ostatni akcent sezonu – zapowiedź finału z Sevillą

Ta ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy… Choć z piłką nożną rozstawać się nie zamierzamy (w końcu lada dzień Euro oraz Copa America), to z futbolem klubowym w wykonaniu Barcelony będziemy się musieli na dwa miesiące pożegnać. Dziś ostatni akcent w wykonaniu Barcy w tym sezonie – finał Pucharu Króla z Sevillą. Pierwszy gwizdek sędziego o godzinie 21:30.

Dla obu drużyn miniony sezon był udany. Barcelona odpadła co prawda w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Atletico, ale sięgnęła za to po mistrzostwo kraju, a wcześniej także po Superpuchar Europy oraz Klubowe Mistrzostwo Świata. Dziś podopieczni Luisa Enrique staną zatem przed szansą sięgnięcia po czwarte trofeum w tej kampanii. Z kolei Sevilla zajęła siódme miejsce w lidze oraz odpadła z Ligi Mistrzów po fazie grupowej, ale w środę pokonała Liverpool 3:1 w finale Ligi Europy i sięgnęła po ten puchar trzeci raz z rzędu, co musi wzbudzać respekt.

W tym sezonie oba kluby mierzyły się ze sobą trzykrotnie. W lidze wygrywali zawsze gospodarze – jesienią na Sanchez Pizjuan górą byli Andaluzyjczycy, którzy pokonali Barcę 2:1, natomiast niecałe trzy miesiące temu Duma Katalonii w takim samym rozmiarze poradziła sobie z drużyną Grzegorza Krychowiaka na Camp Nou. Pierwsze ze wspomnianych trzech starć miało jednak miejsce w gruzińskim Tbilisi na samym początku rozgrywek. 11 sierpnia po bardzo emocjonującym meczu Blaugrana sięgnęła po Superpuchar Europy, wygrywając po dogrywce 5:4 (decydującego gola zdobył Pedro). Przytoczone przykłady pokazują, że zespół prowadzony przez Unaia Emery’ego nie należy do najprzyjemniejszych przeciwników dla Leo Messiego i spółki. Trzy mecze, dwie wygrane, jedna porażka, bilans goli 8:7 – Sevilla wie, jak przeciwstawić się Barcelonie.

Dziś pewną przewagę mają Katalończycy. Wynika ona z tygodnia odpoczynku, jaki mieli po ostatnim meczu ligowym. Rywal z kolei, jak już zostało wspomniane, ma w nogach 90 minut intensywnego spotkania z Liverpoolem, które na pewno kosztowało wiele sił. Emery zdaje sobie sprawę, że przed jego graczami zadanie bardzo trudne, ale nie składa broni. Słowami – “Nie mogę nie wierzyć w tych piłkarzy. Dopiero co sięgnęliśmy po trzecią z rzędu Ligę Europy. Postaramy się w niedzielę o kolejny puchar” – tylko to potwierdza.

Czasu na odpoczynek było mało, tak samo jak okazji na eksperymenty. Wobec tego szkoleniowiec zabiera ze sobą do Madrytu wszystkich dostępnych zawodników. Na boisku na pewno nie zobaczymy Michaela Krohn-Dehliego, Benoit Tremoulinasa, Timothee Kolodziejczaka oraz Stevena N’Zonziego. Są to spore osłabienia, ponieważ, gdyby byli zdrowi, prawdopodobnie wybiegliby w komplecie na murawę. Z 23-osobowej kadry będzie musiał przed spotkaniem skreślić pięć nazwisk.

Kadra Sevilli: Sergio Rico, David Soria, Beto; Mariano, Coke, Diogo Figueiras, Nicolas Pareja, Adil Rami, Federico Fazio, Daniel Carrico, Sergio Escudero; Grzegorz Krychowiak, Sebastian Cristoforo, Luismi, Vicente Iborra, Ever Banega, Vitolo, Curro, Jewhen Konoplanka, Jose Antonio Reyes; Juan Munoz, Kevin Gameiro, Fernando Llorente

Na podobny zabieg zdecydował się Luis Enrique. Wczoraj zielone światło do gry dostali Claudio Bravo oraz Sandro i znaleźli się wśród 24 piłkarzy podróżujących do stolicy Hiszpanii (6 z nich obejrzy mecz na trybunach).

Kadra Barcelony: Marc-Andre ter Stegen, Claudio Bravo, Jordi Masip; Daniel Alves, Aleix Vidal, Douglas, Gerard Pique, Javier Mascherano, Marc Bartra, Thomas Vermaelen, Jeremy Mathieu, Jordi Alba, Adriano; Sergio Busquets, Sergi Roberto, Ivan Rakitić, Andres Iniesta, Arda Turan, Rafinha; Lionel Messi, Luis Suarez, Neymar, Munir, Sandro

Barcelona to najbardziej utytułowany klub w historii tych rozgrywek. Duma Katalonii sięgała po krajowy puchar 27 razy (10 razy ulegała też w finale). Sevilla jest pod tym względem znacznie gorsza (5 finałów wygranych i 2 przegrane). W decydującym starciu oba kluby spotkają się dziś po raz pierwszy.

Dzisiejsza potyczka jest ważna także dla bacelońskich napastników. Messi, Suarez oraz Munir mają na koncie po pięć bramek i wraz z Johnem Guidettim oraz Alvaro Negredo przewodzą w stawce. Najlepszy w szeregach Sevilli – Kevin Gameiro – ma tylko trzy gole, więc prawdopodobnie ktoś z Barcy ma szansę na tytuł samotnego króla strzelców.

Kibice Barcelony mają nadzieję, że ich idolom uda się zamknąć ten sezon swego rodzaju klamrą. W pierwszym meczu temporady po wielkich emocjach udało się wygrać z Andaluzyjczykami w Superpucharze Europy, dziś okazja, by wydrzeć im także Puchar Hiszpanii. Zadanie nie będzie łatwe, co pokazało środowe starcie z Liverpoolem. Mimo słabej gry w pierwszej połowie i wyniku 0:1, Krychowiak i spółka podnieśli się i strzelili trzy bramki, przechylając szalę na swoją korzyść. Dla Barcelony to rywal niewygodny, ale piłkarze pokazują w ostatnich tygodniach maksymalną determinację, która może okazać się dziś kluczem. Barcelona z czwartym trofeum w tym sezonie czy Sevilla z drugim? Tego dowiemy się przed północą (a może chwilę później).

22.05.2016, godzina 21:30, Vicente Calderon (Madryt)
Finał Copa del Rey
FC Barcelona – Sevilla FC

Przewidywane składy:
Barcelona: Ter Stegen – Alves, Pique, Mascherano, Alba – Busquets, Rakitić, Iniesta – Messi, Suarez, Neymar

Sevilla: Rico – Mariano, Rami, Carrico, Escudero – Krychowiak, Banega – Coke, Iborra, Vitolo – Gameiro

Opinie redaktorów:
Aleksandra Jesionek (DumaKatalonii.pl): Przed FC Barceloną ostatni mecz w sezonie – finał Pucharu Króla, w którym rywalem Katalończyków będzie Sevilla. Drużyna z Andaluzji zakończyła rozgrywki ligowe dopiero na siódmym miejscu, lecz sezon może zaliczyć do udanych ze względu na triumf w Lidze Europejskiej. Środowe zwycięstwo na pewno podbuduje Sevillę, lecz to FC Barcelona jest faworytem tego pojedynku i będzie chciała potwierdzić, że to ona dominuje w tym sezonie na hiszpańskich boiskach, wygrywając drugie trofeum w sezonie.

Przemysław Kasiura (BlogFCB.com): Rzekłbym, że finał rządzi się swoimi prawami, ale… cholera – no rządzi! Zwykle, gdy przychodzi mi opiniować mecze FC Barcelony, to Blaugrana przegrywa. Z tym też idzie mój czarny scenariusz, lecz… nie tym razem. Odnoszę wrażenie, że chęć udowodnienia przez piłkarzy Barcelony, że mogą ustrzelić dublet, będzie większa od nasyconej triumfem w Lidze Europejskiej Sevilli. Oby oba zespoły będą tak samo mocno zdeterminowane, aby wygrać finał. Wówczas będziemy mieć niemal gwarancję świetnego widowiska.