Ostatni sprawdzian przed początkiem sezonu

Torneig-Joan-Gamper-Foto-PEP-M_54379108461_54115221152_960_640

Sezon zbliża się wielkimi krokami, a za nami ostatni sprawdzian nowej Barcelony przed jego rozpoczęciem. Bez większego szumu i oślepiającego blasku fleszy, podopieczni Luisa Enrique dorzucają do swojego dorobku następne trofeum Joana Gampera.

Sądzę, że wszyscy byliśmy tego świadomi, iż mecz o Puchar Gampera był raczej formalnością i rozgrzewką przed startem La Ligi, co potwierdza chociażby rezultat meczu – sześciobramkowe zwycięstwo to bardzo dobry znak. Oczywiście i przeciwnik, z pełnym do niego szacunkiem, nie był specjalnie wymagający, ale to tylko potwierdza, iż wszystko jest na swoim miejscu – tak właśnie zwykła wyglądać gra Blaugrany z nieco słabszymi rywalami.

Ze względu na to, że i mecz nie był zbyt głośnym wydarzeniem, Luis Enrique pozwolił popisać się młodym zawodnikom i nowym nabytkom drużyny – to chyba najciekawszy element meczu. Po pierwsze, przez drugą połowę bramki zdobywali tacy barceloniści, jak Sandro oraz dwukrotnie Munir El Haddadi, a co najważniejsze  – na murawę wreszcie wyszedł Luis Suarez. Niestety, nie  mieliśmy okazji obejrzeć naszego wymarzonego trio w linii ataku – Urugwajczyk bowiem zagrał kilkanaście ostatnich minut, a do tego czasu Mister zdążył zdjąć z boiska zarówno Neymara, jak i Leo Messiego. Obaj panowie uprzednio dopisali się do listy strzelców – Leo otwierając tę listę, Neymar zaś dwukrotnie, w tym zamykając pierwszą połowę spotkania.

Cieszy również to, że drużyna ogółem zaprezentowała się nieźle, a przy okazji mogliśmy obejrzeć sporo nowych twarzy. Daje to do myślenia, iż Luis Enrique wciąż prowadzi równolegle mnóstwo testów i eksperymentów, prawdopodobnie chcąc wypróbować wszystkie środki, strategie i ustawienia przed nadchodzącym weekendem. Co prawda,pierwsze starcie Barcy w nowym sezonie najpewniej nie pobije rekordów oglądalności, ale chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że nigdy nie należy lekceważyć takich czynników, jak: przeciętna na oko drużyna, to dopiero początek sezonu, jeszcze mamy czas… bo można się nieprzyjemnie zdziwić.

Tak więc, reasumując, dzieli nas zaledwie kilka dni, by kolejny raz przystąpić do walki o mistrzostwo Hiszpanii (nie tylko zresztą o nie). Wieczorne spotkanie było zdecydowanie udaną rozgrzewką i zasłużonym zwycięstwem. Pomimo, że w tym roku walkę o Superpuchar Hiszpanii Katalończycy będą oglądać z trybun albo w telewizji, wydaje mi się, że naprawdę nie ma co płakać – głównie dlatego, że nie płacze się nad rozlanym mlekiem, a po drugie, jak miałam okazję już pisać, rodząca się drużyna napawa optymizmem. Być może to niczym niepotwierdzone i bezpodstawne przeczucie, ale myślę, że nowa Barca zachwyci nas niejednokrotnie. Tak duże zmiany, jakie przeprowadził nowy szkoleniowiec, po prostu muszą czymś zaowocować.