Outsider

W wielu drużynach jest taki zawodnik bądź zawodnicy, którzy głównie są obiektami drwin. Jedni żartują ze złośliwości, inni mimo wszystko czują do danego gracza dużą sympatię. Rolę takiej właśnie maskotki pełni w Barcelonie od początku sezonu Pedro. O ile pierwsze występy skrzydłowego były co najmniej dramatyczne, to z biegiem czasu Kanaryjczyk zaczął się rozkręcać. W aktualnej dyspozycji jest integralną częścią zespołu i stanowi wcale nie najgorszą alternatywę dla wyjściowego tridente Neymar – Suarez – Messi. A co jeśli ten Pedro wcale nie jest taki zły?

Super rezerwowy

Przyznaję szczerze, nierzadko o “7″ Blaugrany piszę z ironią. Mimo to nie mam jednak o nim najgorszego zdania. Jest często nieporadny w swoich zagraniach, lecz z drugiej strony waleczności i determinacji nigdy nie można mu odmówić. Poza tym, po początkowym złym okresie teraz bronią go także liczby. W ostatnich dziewięciu ligowych spotkaniach zdobył bowiem cztery bramki i zanotował do tego dwie asysty. Wynik bardzo przyzwoity, jeśli weźmiemy pod uwagę, że rozegrał w ciągu tych meczów tylko dwa razy pełne dziewięćdziesiąt minut. Do bramki, strzałem bądź podaniem przyczyniał się przeciętnie co 63 minuty! Tak, nadal piszę o Pedro. Jego snajperskie zdolności dały o sobie znać szczególnie w Pucharze Króla, gdzie nadal jest jednym z najlepszych strzelców Blaugrany. Owszem, klasa przeciwników, z którymi się mierzył nie była powalająca, ale nie byli to też zawodnicy niewidomi. Rodriguez musiał się postarać, aby  swojego gola zdobyć. Do dorobku bramek i asyst “Pedrito” dorzucił jeszcze dwa otwierające podania w Champions League. Nie mówię, że na ławce trzymamy prawdziwą perłę, ale solidnego zmiennika na pewno. Umiejętności “7″ Barcy nie pozwalają mu na walkę o pierwszy skład, gdy podstawowe tridente jest w optymalnej dyspozycji. Jednak i oni nie są maszynami, i czasem potrzebują nieco odpoczynku, a ktoś mogący ich zastąpić to dość duży luksus. Poza tym, nawet jeśli Neymar, Suarez i Messi wybiegną w wyjściowej jedenastce, to zawsze w razie ich słabszej gry (nie dotyczy Messiego) komfort daje obecność na ławce kogoś, kto wniesie na boisku wartość dodaną. Nie jest wcale przesądzone, że Pedro doda tylko parę okazji do śmiechu. Wchodząc jako joker, Kanaryjczyk zaliczył w tym sezonie dwa gole i asystę. Wchodził na dobicie rywala, ale każda bramka może mieć znaczenie w ostatecznym rozrachunku. Wcale niegłupia wydaje się dla Pedro rola super rezerwowego jaką pełnił kiedyś Ludovic Giuly. Francuz nie przez całe rozgrywki figurował w kadrze jako titular, ale swoje na placu gry zrobić potrafił. Nie bił strzeleckich rekordów, nie zostawał królem asyst, jednak miał swój wkład w wyniki osiągane przez Dumę Katalonii.

Punkt odniesienia

Na razie Pedro idzie dobrze, ale karta może się w każdej chwili odwrócić. Czy to powód, żeby od razu go skreślać? Końcówka ubiegłego sezonu i początek następnego to czas, w którym Kanaryjczyk był już wiele razy sprzedawany. Grał słabo, nie wnosił swoimi zagraniami żadnych pozytywów. Fakty są jednak takie, że obecnie podniósł głowę i znów walczy o swoje. Takiej postawy nie sposób nie docenić. Obniżka formy to jednak nie jedyny przyszły problem zawodnika.  Na niekorzyść “7″ Barcy przemawia dodatkowo fakt, że przestał już być młodym wilkiem z La Masii. Z barcelońskiej szkółki będzie cały czas, ale jak na piłkarza, taki młody już nie jest. Pełna zgoda, ale i tutaj “Pedrito” ma argumenty po swojej stronie. Istnieje bowiem jedna rzecz, którą ma on, a której nie mają wchodzący do zespołu gracze – doświadczenie. Brał udział w wielu ciężkich spotkaniach, prezentował w nich dużo jakości, a specyfikę całej ligi i pucharów zna niemal od podszewki. W związku z tym Kanaryjczyk wcale nie musi być zawalidrogą dla młodych gniewnych w drodze do kariery. Wielu nowo pozyskiwanych zawodników podkreślało nie raz, że jeśli chodzi o pracę na boisku, to wzorem do naśladowania jest dla nich właśnie Pedro. Moim zdaniem również on powinien być punktem odniesienia pod względem tego, co może zaoferować drużynie dla jego potencjalnych następców. Okazję do zademonstrowania jak ten punkt odniesienia wygląda aktualnie, Kanaryjczyk może mieć już w najbliższą niedzielę, gdy Barca podejmie osiemnaste w tabeli Levante. A co, jeśli znów strzeli bądź zaliczy kluczowe podanie? Może nie będzie taki zły.