Papużki rozłączki

Byli nie do rozdzielenia, jak Bolek i Lolek, jak Żewłakow i Szpakowski, jak Ronaldo i żel. Jednak kilka czynników złożyło się na to, że widują się już tylko przelotnie. Kiedyś straszyli wspólnie formacje defensywne futbolowych tuzów, a dziś niejednokrotnie tylko jeden ogląda drugiego z ławki. Ich znajomość dogorywa. Jak do tego doszło? Zbyt dużo przeciwieństw losu, zwyczajny pech, a może po prostu nikt nie życzył im wytrwałości na Facebook’u? Jedno można obrać za pewnik. Futbolowa miłość Xaviego i Iniesty odchodzi do lamusa. 

Po ostatnich słowach Don Andresa można powiedzieć już oficjalnie – to rozstanie. “Czasami mam wrażenie, że nie możemy grać razem”. Te słowa sprawiły, iż wiemy to na pewno. Może nie byłyby one tak jednoznaczne, gdyby nie fragmenty dalszej części wywiadu. Czytamy tam, że sytuacja, gdy sprawy między piłkarzami nie układają się dobrze na boisku, jest normalna. Iniesta oczywiście dodaje, iż jego kontakty z Xavim są jak zawsze dobre. To dość zastanawiające. Co mogło doprowadzić popularnego “Andrzeja” do takiej tezy? Kiedy myślimy o tych dwóch wybitnych graczach, to od razu wędrujemy pamięcią do pierwszego sezonu Pepa Guardioli. Szczerze mówiąc, wtedy bardziej bałem się o to, czy zagrają dwaj czarodzieje środka pola niż o to, czy na boisko wyjdzie Messi czy też Eto’o. Dziwne czasy. Miałem nieodparte wrażenie, że kiedy Xavi z Iniestą są na placu, to zawsze coś wykreują, a egzekutor się znajdzie. Doskonale się uzupełniali i stanowili razem jednego wybitnego zawodnika, który rządził całą środkową strefą boiska.

Oczywiście wiadomym było, że taka sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Takiej dyspozycji nie da się ciągle utrzymywać i mimo że nadal grali dość często, to jedynie dlatego, iż nie bardzo kto miał ich zastąpić. Naturalny spadek formy – jasne, to z pewnością jeden z powodów. Jednak czy taki, dla którego nie można grać razem? Może kontuzje? Owszem, stanowiły dużą przeszkodę we wspólnych występach, wpływały nawet na jakość występów w przeciągu całych rozgrywek. Jednak to też nie to. Jak to zwykle bywa, odpowiedzią jest coś, co wydaje się tak błahe, że pomijamy to na wstępie. W tym wypadku jest to czas. Przynajmniej moim zdaniem. Czas to pojęcie na tyle rozległe, by pomieścić wiele aspektów. Według mnie to właśnie czas obszedł się nieostrożnie z Iniestą. O ile Xavi i jego styl gry praktycznie się nie zmienił, to co do Andresa mam już poważne wątpliwości. Kiedyś charakteryzowała go o wiele większa mobilność, duża skłonność do niekonwencjonalnych zagrań. Częściej mogliśmy go zobaczyć w polu karnym, szukającego miejsca do szybkiej “klepki”. A teraz? Proste zagrania, głównie do tyłu, wolne decyzje. Parę lat temu idealnie się uzupełniali, teraz Iniesta nieco “zXaviał”. Mimo dopiero 30 lat na karku sprawia niejednokrotnie wrażenie gracza drużyny oldboyów. Nie tylko z powodu pokaźnych zakoli i coraz większej ilości siwych włosów. Byłbym skłonny zgodzić się z teorią, iż jest to spowodowane jego rodzinnymi problemami, gdyby nie fakt, że objawy szybszego starzenia widać było u niego już przed tym przykrym zdarzeniem.  Niedziwne, więc, że gra razem Hernandezem wydaje się “8″ Barcy czasem niemożliwa. To oczywiście tylko moja teoria. Możliwe, że już niedługo problem sam się rozwiąże, bo popularny “Generał” doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli chce zasmakować jeszcze gry w innej lidze – to jest to już ostatni dzwonek.

Wielka i znamienita para w historii piłki nożnej prawdopodobnie gra już ostatnie mecze ze sobą. Szkoda. Czy Iniesta, mający przed sobą jeszcze kilka lat gry, przezwycięży swoje demony i stanie się znów wielki, tym razem bez pomocy Xaviego? Czas pokaże.


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273