Piłka szpiegowska, czyli o aferach w świecie futbolu

Sport, a w tym piłka nożna, zawsze wydawał się dziedziną, która może łączyć ludzi ponad wszelkimi podziałami – głównie politycznymi. Promocja gry „fair play”, szeroko zakrojone akcje charytatywne, a także mające na celu walkę z rasizmem i społecznymi wykluczeniami. Choć nadal futbol wzbudza emocje, to jego idealny i pozbawiony afer obraz został przysłonięty głównie przez korupcję i doping. Pieniądze i niezdrowe relacje międzyludzkie spowodowały, że piłka nożna została dotknięta także przez… szpiegostwo. Zamiast poprawiać osiągnięcia ciężką pracą, znacznie łatwiej jest odnaleźć słabe strony rywala, aby go pokonać.

W piłce nożnej od zawsze istniało coś, co można byłoby określić mianem „legalnego szpiegostwa”. Szukając „pięty achillesowej” u przeciwnika, najłatwiej obserwować go w trakcie gry. Dlatego gdy na trybunach stadionu jakiegokolwiek klubu zasiadają wysłannicy rywala, nie należy się dziwić. Gorzej, gdy szpiegostwo przekracza dozwolone granice.

Wyjątkową nieroztropnością wykazał się były wiceprezes portugalskiego Sportingu Lizbona – Paulo Pereira Cristovao. W 2013 roku do sądu w stolicy tego kraju wpłynął zbiorowy pozew od sędziów piłkarskich, którzy oskarżyli członka zarządu klubu o szpiegostwo przez agencję detektywistyczną Primus Lex, której właścicielem był właśnie Cristovao. Obwiniający zażyczyli sobie 200 tysięcy euro w ramach zadośćuczynienia za szkody moralne.

Lista występków wiceprezesa rozpoczynała się od zleceń podsłuchiwania rozmów sędziów piłkarskich i zbierania informacji na temat ich życia prywatnego, a kończyła się nawet na prowokacjach. Cristobao uznał, że dobrym pomysłem będzie przelanie na konto jednego z nielubianych przez niego arbitrów kwoty w wysokości dwóch tysięcy euro, aby móc później oskarżyć go o korupcję i odsunąć od prowadzenia meczów w lidze portugalskiej. Sprawy nie potoczyły się jednak po jego myśli.

Grzechów, jak się okazało w toku postępowania, było znacznie więcej. Defraudacja pieniędzy, przestępstwa gospodarcze i nielegalne rozporządzanie budżetem Sportingu to tylko część zarzutów stawianych Portugalczykowi, który nakazał także zamontowanie kamer w pobliżu ośrodków treningowych największych rywali – Benfiki oraz FC Porto, aby na bieżąco śledzić ich codzienną pracę. Cristobao był naiwny, jeśli liczył, że tak jawne działania, sygnowane dodatkowo jego nazwiskiem, przejdą bez echa. Skazano go na 4,5 roku więzienia w zawieszeniu. Z pewnością będzie miał czas, aby zasięgnąć porad detektywistycznych.

Jakie są cele szpiegowania poza chęcią osiągania sukcesów sportowych? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Niecałe trzy lata temu do księgarni trafiła książka nieznanego autora o tytule „Futbol obnażony. Szpieg w szatni Premier League”. Prawa do ligi angielskiej, bo o niej mowa, kosztowały przez sezonem 2016/2017 aż 8 milionów funtów! Dlatego nie dziwi fakt, że literatura na jej temat sprzedaje się bardzo dobrze. A jeśli książka zachęca do kupna wieloma anegdotami, które zobnażają słabości piłkarzy i ujawniają niewygodne informacje na ich temat, sukces finansowy wydaje się nieunikniony.

The Secret Footballer, czyli po polsku po prostu anonimowy piłkarz, publikował dla brytyjskiego Guardiana zanim wydał książkę. W swoich tekstach ujawniał różne „smaczki” z życia piłkarzy, trenerów, ale także agentów. Cieszyły się ogromną popularnością, więc posiadając taką wiedzę i trafiając na podatny grunt, książka nie mogła nie przynieść zysku. Jej zawartość była przedmiotem kontrowersji. Przede wszystkim dość brutalnie obnażała znanych piłkarzy, którzy mieli brać udział w zakrapianych imprezach i ekscesach seksualnych. Jednak poza kilkoma historiami nie ujawniała niczego, co nie byłoby wcześniej znane fanom futbolu. Książka, poza tym, że miała dać zarobek, była stworzona, aby przedstawić mniej „różową” część życia piłkarza.

Jakich metod używają „futbolowi szpiedzy”? Odpowiedzi trzeba szukać na portalach zajmujących się tematyką pracy detektywa, jak na przykład: http://porady-detektywistyczne.pl/. Łatwo jednak rozszyfrować ich pobudki. Po pierwsze, wspomniane wcześniej pieniądze, a po drugie sukces. Istnieje jeszcze jednak trzeci powód. Jest nim zemsta lub zachwiane kontakty międzyludzkie. Znany jest przykład byłego piłkarza Celticu Glasgow – Czecha Jiriego Jarosika, który przed meczem jego drużyny z rosyjskim Spartakiem Moskwa miał przesyłać rywalowi informacje dotyczące zespołu, w którym występował. Dlaczego miałby „pluć w swoje gniazdo”? Słuszną diagnozę wystawiły media – nie był zadowolony z pozycji w klubie. Rzadko wychodził na boisko, ponieważ nie miał zaufania u swojego trenera. Domniemania nigdy jednak się nie potwierdziły. Może to wskazywać o tym, że zarzuty były „wyssane z palca”. Z drugiej strony nie wiadomo czy działania Jarosika nie były na tyle dobre, że nigdy nie dało mu się udowodnić winy. Właśnie o to chodzi w pracy szpiega – aby nie zostać przyłapanym.