Piłkarze z innej planety

Dwa piłkarze, dwa niesamowite talenty.

Leo Messi ma za sobą udany występ w Gran Derbi, kiedy to strzelił Realowi Madryt dwa gole. Także Cristiano Ronaldo, najskuteczniejszy strzelec “Królewskich”, nie pozostał koledze dłużny i zaaplikował Barcelonie również dwa przedniej urody trafienia. Trener Realu Madryt Jose Mourinho chwalił obu piłkarzy po zakończonym w minionym tygodniu El Clasico. 

Mourinho po spotkaniu stwierdził, że mecz mu się podobał w wykonaniu największych gwiazd Barcelony i Realu. “To filary swoich zespołów i gracze z innej planety” – komplementował Mou. “Jako trener, mogę tylko wysoko ocenić ten (niedzielny) pojedynek. To był świetny mecz, a wynik był sprawą otwartą do samego końca. Wszyscy powinni być usatysfakcjonowani”.

Gracze z innej planety

Obaj panowie popisywali się indywidualnymi akcjami, ale także świetnie współpracowali z partnerami. Hiszpański dziennik “As”, pisząc o niezapomnianej nocy na Camp Nou, której głównymi bohaterami byli Ci dwaj gracze, na swoich łamach nie omieszkał zaznaczyć, iż “To zaszczyt dla futbolu móc dysponować tak znamienitymi profesjonalistami“. Również Marca, tytułem o graczach z innej planety i zdjęciem cieszących się z goli obu zawodników, ozdobiła stronę tytułową, podzielając tym samym opinię Mourinho.

Portugalski szkoleniowiec powiedział w wywiadzie dla “El Pais”: “Jako trener nie mogę nie być zadowolony. Z najlepszego klasyku z klasyków wychodzimy wzmocnieni. Sezon dopiero się rozpoczął“. Remis na Camp Nou sprawił, że FC Barcelona straciła pierwsze punkty w sezonie, ale utrzymała przewagę ośmiu nad Królewskimi. Wprawdzie pozostaje na pozycji lidera Primera Division, nie zdołała jednak podtrzymać serii siedmiu kolejnych zwycięstw. Real celuje w 10 tytuł Champions League i właśnie teraz, kiedy rywalizacja z Barceloną został sprowadzona do równowagi, “Królewscy” mają na to bardziej realne szanse niż kiedykolwiek.

Odegnane demony

Real sprowadza Barcelonę na ziemię. Nie pamięta już słynnej “manity” na Camp Nou. Dziś dokonuje się historyczny przełom i to na naszych oczach. Tu i teraz. Gracze Realu bez lęku wychodzą na plac gry i grają jak równy z równym z “Dumą Katalonii”. Wykorzystują jej dziurawą momentami defensywę, potrafią zamknąć w obrębie własnej połowy boiska i nie pozwalają na długie rozgrywanie piłki, które tak doprowadzało ich do szewskiej pasji.

Zdaje się mieć nieodparte wrażenie, że “Królewscy” w sposób niezwykle łatwy potrafią zdobywać każdy centymetr boiska i dominować na nim niepodzielnie. Kiedyś było to wynikiem heroicznego wysiłku, co powodowało zbytnie otwieranie się na ataki rywala co w konsekwencji zawsze kończyło się “wielkim laniem”. Gracze Realu dziś prezentują się lepiej i w powietrzu i na ziemi. Grają inaczej bo odważniej. I co najistotniejsze, taki sposób gry w połączeniu z lepszą grą kombinacyjną przynosi pożądany efekt.

Operacja się udała, ale pacjent umiera

Barcelona wydaje się być organizmem, któremu wycięto serce, płuca i uszkodzono najważniejsze arterie. Bez Puyola, Abidala czy Pique Barca traci na jakości. Brakuje wszystkiego. Wzrostu, siły i wytrzymałości. Skrzydła pozbawione są siły nośnej, co znaczy, że prawa i lewa strona boiska posiada zawodników typowych dla tej pozycji, ale bez instynktu strzeleckiego. Widoczny jest brak Davida Villi, czy kogoś takiego, jakim kiedyś był w Barcelonie Samuel Eto’o. Siła strzału spoczywa tylko na jednym graczu. Trudno nie oprzeć się bowiem wrażeniu, że gdyby nie Leo Messi, w niedzielnym spotkaniu wynik mógłby być zgoła odmienny.

Bo to, co było siłą napędową środka pola, dziś funkcjonuje jak zegar bez odpowiednio mocnej sprężyny. Gra bez taktu i równowagi w tym sektorze boiska, gdzie władali Xavi z  Andresem Iniestą, daje takiemu rywalowi jak Real otwarty korytarz do bramki Victora Valdesa. Golkiper Barcelony nie jest już niestety tą dawną ostoją drużyny. Pytanie, czy wraz z kolegami przyjdzie mu się pogodzić z losem banity we własnym kraju? Kto może zmienić oblicze dzisiejszej Barcy? Barcelonie potrzebny jest defibrylator, a nie miejsce w lodówce w futbolowej kostnicy.

Andres Iniesta próbuje bronić swojego bramkarza: “To dla mnie numer jeden na tej pozycji w naszej drużynie. Pięć razy wygrywał trofeum Zamora (nagroda dla bramkarza z najmniejszą liczbą puszczonych bramek w lidze – przyp. red.) i powinien z tego powodu otrzymywać większe uznanie”. Sam Tito Vilanova ma ciężki orzech do zgryzienia, gdyż ustalanie składu wyjściowej jedenastki nie zaczyna się od ofensywy lecz defensywy. Rok temu Barcelona miała najlepszą obronę na świecie. Teraz defensywa wicemistrzów Hiszpanii wywołuje tylko śmiech. Nawet ostatnia w tabeli Osasuna potrafiła wbić chłopcom Vilanovy gola. Hello?

Wszystkiemu winien Rydzyk

Puyol i Pique zagrali razem w dwóch meczach. Przeciw Getafe i Osasunie właśnie. Wprawdzie wygrane, ale w obu spotkaniach gole zostały stracone. Nie potrafię sobie wyobrazić scenariusza, że po powrocie do sił obu podstawowych defensorów, Vilanova podejmie ryzyko posadzenia na ławce jedynego w pełni zdrowego stopera. Mam tu na myśli Javiera Mascherano. Jego gra wygląda coraz lepiej i jest to już niezależne od tego, kogo za partnerów ma dobranych w linii obrony. W spotkaniu z Granadą stworzył zgrany duet stoperów z Alexem Songiem. Swoją drogą szkoda, że w Gran Derbi Tito Vilanova wolał wystawić do pary Mascherano na środku obrony Adriano, niż sprowadzonego za 19 mln euro Songa.

Javier Mascherano, który moim zdaniem coraz lepiej gra na wślizgu i zalicza nawet po kilka dobrych przechwytów na mecz, snuje dalekosiężne plany związane z klubem z Katalonii. “Decyzja o grze w Barcelonie to doskonały wybór i mam nadzieje długo jeszcze pograć w tym klubie. Może nawet do końca mojej kariery?” – powiedział w lipcu były gracz m. in. West Ham United i Liverpoolu.

Przyszłość planuje także jego reprezentacyjny kolega Leo Messi. Ale nie dla siebie, tylko dla swojego syna, którego się spodziewa. “Dziękuję Bogu za wszystko, co mi dał. Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie narodzi się mój syn. Wyobrażam sobie, że będzie fanem Barcelony” – wspomniał Messi w jednym z ostatnich wywiadów. Zapytany o to, czy brakuje mu w zespole Pepa Guardioli odpowiedział: “Z Guardiolą w cztery lata wygraliśmy wszystko i to po kilka razy. Mimo to wciąż mogę szczerze przyznać, że mimo iż odczuwam brak jego obecności, osobiście mam w sobie ten sam entuzjazm, który pomaga mi walczyć o kolejne trofea“. Do rekordu wszech czasów Alfredo di Stefano pozostało Argentyńczykowi do zdobycia jeszcze tylko jedno trafienie w spotkaniach przeciw Realowi, a na Camp Nou nie pozwolił na zmniejszenie dystansu, jaki dzieli do Barcelony aktualnego mistrza Hiszpanii.

Szczęściem, że po stronie Realu jest Ronaldo. To jedyny równorzędny kandydat do nagrody dla najlepszego gracza roku. W tym sezonie Barcelona i Real zdobyli w sumie 33 gole z czego niespełna połowa padła łupem Ronaldo i Messiego (po osiem w lidze). Wydaje się być oczywistym, że bez bezpośredniego udziału w strzeleckiej kanonadzie, obu piłkarzy zespoły nie przedstawiają się różowo. Nie w jakość idzie, ale w ilość. Przy słabej postawie kolegów (Iniesta i Xavi – Barcelona, Benzema i Higuain – Real) instynkty strzeleckie Argentyńczyka i Portugalczyka są  dla drużyn bezcenne.

A wszystkiemu winny jest Rydzyk…