PIQUE – „Cały czas się doskonalę”

pic_2014-09-17_BARCELONA-APOEL_21.v1410990139

Gerard Pique już od paru lat jest nieodłącznie kojarzony z FC Barceloną i reprezentacją Hiszpanii. O tym, co zdążył osiągnąć do tej pory można pisać wiele: potrójna korona z Dumą Katalonii w sezonie 2008/2009, Mistrzostwo Europy (2012), Mistrzostwo Świata (2010). Niewątpliwie jeden z najlepszych obecnie obrońców na świecie nie wydaje się zwalniać tempa, wręcz przeciwnie, jest gotowy na nowe wyzwania. Pique wziął udział w konferencji prasowej zorganizowanej na dzień przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów. Podczas spotkania z przedstawicielami mediów defensor Barcelony wyznał, iż „Cały czas się doskonali”.

Przyznaję szczerze, że o napisaniu tego artykułu zaczęłam myśleć po wysłuchaniu wypowiedzi Gerarda Pique podczas konferencji prasowej poprzedzającej środowy mecz w Lidze Mistrzów z Apoelem. Wówczas nie wiedziałam jeszcze jak potoczy się akcja, jaki będzie wynik meczu i wreszcie jak zaprezentuje się główny obiekt moich zainteresowań, czyli numer 3 w zespole Blaugrany.

Zacznijmy jednak od początku.

Podczas konferencji prasowej Gerard Pique przyznał, że nie czuje się  jeszcze w 100% przygotowany do gry na najwyższym poziomie. Dodał, iż pierwszy mecz w Champions League będzie bardzo ważny z punktu widzenia dalszych rozgrywek. Istotne jest, jego zdaniem, aby dobrze rozpocząć i następnie krok po kroku dążyć do realizacji zamierzonych celów.

„Gramy taki rodzaj futbolu, który nam odpowiada i w którym czujemy się komfortowo.”

Mimo, iż Cypryjczycy nie należą do najbardziej wymagających rywali to podczas spotkania z mediami Pique dał jasno do zrozumienia, że zdobycie pierwszego gola, w pierwszym spotkaniu Champions League będzie niezwykle trudne.

Bardzo lubię, zresztą chyba nie tylko ja, kiedy sportowiec światowej klasy, który osiągnął już wiele, mimo wszystko nadal odczuwa potrzebę rozwoju. Kiedyś przeczytałam, że Cristiano Ronaldo to w skrócie – obsesja doskonałości. Ten tekst nie jest jednak o CR7, dlatego tym razem zostawimy go w spokoju. Chciałam tylko przytoczyć te dwa słowa: „obsesja doskonałości” i odnieść je do Gerarda Pique.

Dla barcelońskiej „3” to już siódmy sezon w barwach Azulgrany. Tyle lat minęło, a Pique otwarcie przyznaje, że ma jeszcze wiele do poprawienia. Często sama gra w topowym zespole sprawia, iż jest się lepszym. Możliwość konkurowania z najlepszymi, nieustanna presja – to w głównej mierze kształtuje piłkarza. Z drugiej strony, być może nie występy, lecz oddech kolegów z ławki rezerwowych sprawia, że „bycie lepszym” nie zawsze jest powiązane z ambicją „bycia doskonałym”. Nie twierdzę, że Gerard w kwestii samodoskonalenia ustępuje któremukolwiek koledze z boiska, ale uważam, iż rywalizacja o miejsce w podstawowym składzie odgrywa równie istotną rolę.

Wróćmy jednak do konferencji, na której Pique zaznaczył także, że nie powinniśmy oczekiwać od Barcelony, iż będzie rok w rok wygrywała Champions League. To, co Barca osiągnęła w latach poprzednich powinno stanowić według niego niepodważalny dowód na wielkość generacji, która stworzyła tak wielki zespół.

Ta część nieco mnie zmartwiła. Zaczęłam zastanawiać się, czy śledzę wypowiedzi piłkarza Barcelony, czy może wypalonego do granic możliwości człowieka, który osiągnął już wszystko i teraz sam nie wie co robić dalej. Na początku konferencji mówił „Cały czas się doskonalę” teraz nagle „ Nie wymagajcie abyśmy w każdym sezonie wygrywali Champions League”. Pewna sprzeczność, nieprawdaż? Z jednej strony dążenie do perfekcji, z drugiej przekonanie, że skoro ma się już wszystko, to powinno się być wielbionym przez wieki. Może z mojej strony jest to łapanie za słówka, czepianie się i szukanie dziury w całym, jednak chciałabym jako fanka Barcelony, znajdować w każdej wypowiedzi zawodnika ten sam głód zwycięstw, jaki towarzyszył im w pierwszych klasowych meczach. Z pewnością jest to pewnego rodzaju idealizowanie sportu, ale według mnie o to właśnie chodzi. Nie można pozwalać sobie na momenty rozluźnienia, będąc czynnym zawodnikiem.

Generalnie nie nawykłam do śledzenia konferencji prasowych poprzedzających mecze. Tym razem zrobiłam jednak wyjątek, ponieważ byłam po prostu ciekawa, co ma do powiedzenia jeden z filarów FC Barcelony. Niestety, konferencja wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Pozostało tylko czekać na mecz, aby przekonać się w jakiej formie jest obecnie Gerard Pique.

Jak wiemy, pierwsze spotkanie tegorocznej edycji Champions Legue FC Barcelona wygrała, a strzelcem jedynej bramki był nie kto inny jak Gerard Pique. Po dokładnym dośrodkowaniu Leo Messiego piłka trafiła wprost na głowę obrońcy Barcy, który wykorzystując przewagę wzrostu skierował ją prosto do siatki, nie dając praktycznie szans bramkarzowi drużyny przeciwnej. Czy mieliśmy do czynienia z jakimś spektakularnym przebłyskiem ze strony obrońcy Blaugrany? Raczej nie. Pique znalazł się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i dał swojej drużynie prowadzenie. Był to tym samym 21. gol Katalończyka w barwach Azulgrany i 7. zdobyty w Lidze Mistrzów.

Mecz sam w sobie nie był porywający, ale Gerard Pique, jak na to, że wciąż odczuwa pewien dyskomfort związany z biodrem, zaprezentował się poprawnie. Wszyscy pamiętamy zapewne jego nienaganną współpracę z Carlesem Puyolem i tak grającego chcielibyśmy go oglądać bez przerwy. Skoncentrowanego, pewnego siebie, nie do przejścia. Wiele osobistości ze świata futbolu m.in. Fernando Hierro (były reprezentant Hiszpanii, obecnie drugi trener Realu Madryt), czy Graham Hunter (jeden z bardziej cenionych dziennikarzy sportowych, specjalizujący się właśnie w piłce hiszpańskiej) zgodnie twierdzą, że Gerard to jeden z najbardziej utalentowanych obrońców na świecie, do tego wspaniały, ułożony mentalnie człowiek. Nie można się z nimi nie zgodzić, w końcu obydwóch należy określać mianem futbolowego autorytetu. Przed Gerardem Pique jeszcze wiele wyzwań – zarówno piłkarskich jak i osobistych. Życzę mu z całego serca spełnienia na obu tych płaszczyznach. Tymczasem cieszę się, że mnie zaskoczył i strzelił gola w meczu z Apoelem, tym bardziej, że był chyba jedną z ostatnich osób na które ośmieliłabym się postawić, jeżeli przyszłoby mi typować w ciemno zdobywcę tej jedynej bramki.