Po fotel lidera! Zapowiedź meczu Barcelona – Rayo

Barcelona kontra Madryt. Rywalizacja między tymi miastami (nie tylko podczas meczów piłkarskich) od lat jest bardzo zacięta. W niedzielne południe będziemy świadkami kolejnej. Nie chodzi jednak o Gran Derbi, którymi emocjonować się będziemy za dwa tygodnie, ale o potyczkę Barcelony z Rayo Vallecano. Mecz zapowiada się na naprawdę dobre widowisko. Może nie pokazuje tego różnica między obiema drużynami w tabeli, ale Katalończycy wyjdą na murawę bardzo zmotywowani. Oprócz trzech oczek, które do zdobycia są w każdej rundzie, mogą bowiem awansować na pozycję lidera, ponieważ swoje spotkanie przegrał już Real Madryt.

Na ogół starcia z tego typu rywalami, gdy na dodatek Barca jest w dobrej formie, zapowiadane są jako grę do jednej bramki. W tym przypadku jest podobnie. Choć przypadki meczów z Celtą Vigo czy Malagą uczą nas, by nie lekceważyć żadnego rywala, to mało kto spodziewa się jakichkolwiek problemów z ekipą z Vallecas.

Za gospodarzami przemawia dodatkowo historia. Ostatni raz niekorzystny wynik dla zespołu z Katalonii miał miejsce w sezonie 2002/2003. Barca uległa wówczas na wyjeździe 0:1. Z kolei od momentu ostatniego powrotu przeciwników do elity (2011/2012) w lidze zostało rozegranych 7 potyczek. Rayo przegrało wszystkie. Bilans bramkowy? Proszę bardzo, aczkolwiek jest on dla nich wstydliwy. Gracze z przedmieść stolicy zdobyli jednego gola (autorstwa Raula Tamudo), a stracili aż 31! Oznacza to, że Azulgrana strzela w tych meczach średnio około 4,5 bramki. Nie ma się co jednak dziwić – Paco Jemez jest wyznawcą odważnego stylu, którego nie zmienia nawet grając przeciwko najlepszym. Jak się kończy wymiana ciosów z takimi oponentami, dodatkowo przy zazwyczaj przeciętnej własnej linii defensywy? Najlepszą odpowiedzią są powyższe liczby.

W obecnej kampanii Rayo prezentuje się przyzwoicie. 25 ligowych spotkań i 29 zdobytych punktów to wynik, który jak najbardziej należy uznać za udany. To wszystko składa się na jedenastą lokatę, która jest chyba obecnie maksimum możliwości. Wyżej podskoczyć już się raczej nie da, a i spaść dużo niżej się nie powinno. Pozytywne wyniki dają nadzieję, że również przyszły rok ekipa Paco Jemeza spędzi w La Liga.

Paco Jemez jak zwykle w szczery sposób odpowiadał na przedmeczowej konferencji prasowej:

“Mam nadzieję, że pozostawimy po sobie dobre wrażenie. Nie wymagam od piłkarzy, żeby wygrali z Barceloną, ale powinni sprawić, by rywale musieli udowodnić swoją jakość.”

Również inny cytat pokazuje nastawienie Rayo:

“Będziemy chcieli utrzymać wynik jak najbardziej wyrównany, ale tak naprawdę nie ma dla mnie znaczenia, czy przegramy jedną, czy może siedmioma bramkami.”

Trener zdecydował się zabrać do stolicy Katalonii osiemnastu piłkarzy. W ich gronie znaleźli się: Cristian Alvarez, David Cobeno, Tito, Quini, Antonio Amaya, Abdoulaye Ba, Emiliano Insua, Nacho Martinez, Roberto Trashorras, Jozabed Sanchez, Alberto Bueno, Javier Aquino, Gael Kakuta, Lica, Alejandro Pozuelo, Alex Moreno, Manucho i Leo Baptistao.

Sytuacja Barcelony w lidze zmieniła się w ostatnich tygodniach o 180 stopni. Jeszcze kilkanaście dni temu przeżywaliśmy wpadkę z Malagą na Camp Nou i wzrost straty do lidera do czterech oczek, a już teraz rysuje się okazja, by nie tylko ją zniwelować, ale nawet wyjść na prowadzenie i być punkt przed Realem. Taka sytuacja z pewnością zmotywuje zawodników. Wyjście przed odwiecznego rywala, kiedy na horyzoncie rysuje się wizja Gran Derbi, mając jeszcze w perspektywie wyjazdowe mecze z Atletico czy Sevillą, wydaje się w tym przypadku obowiązkiem.

Jak zawsze dyplomatycznie na temat rywala wypowiedział się Luis Enrique:

“Doskonale wiemy, co będzie chciało zrobić Rayo – zabrać nam piłkę. To drużyna z wielką osobowością. Nie musi to być łatwe spotkanie. Paco Jemez to świetny trener z doskonałym charakterem.”

Dziennikarze zastanawiają się, kto zagra na pozycji defensywnego pomocnika. Lucho odpowiada:

“Mamy wiele opcji. Może zagrać tam Mascherano, ponieważ to jego nominalne miejsce. Ale jest jeszcze Rakitić, Xavi czy Sergi Roberto. Zobaczymy.”

W meczu na pewno nie wystąpi zawieszony za żółte kartki Neymar. Dodatkowo od początku sezonu kontuzjowany jest Thomas Vermaelen, a urazu w środku tygodnia nabawił się Sergio Busquets. Pozostali piłkarze są do dyspoycji szkoleniowca. Przewiduje się, że powołanie otrzyma Munir.

Wszystko, od początku do końca, przemawia za Katalończykami. Historia, ostatnie starcia, forma, szansa na awans na fotel lidera – każdy z aspektów jeszcze bardziej motywuje piłkarzy. Nie zapominajmy jednak, że to tylko futbol. Futbol, który już wiele razy pokazywał swoje zaskakujące oblicze. To, że ktoś jest zdecydowanym faworytem, nie zawsze oznacza pewnego zwycięstwa. Ale czy tak też będzie tym razem? Trudno wskazać choć jeden czynnik, który by na to wskazywał. Piłkarze nie mogą popełnić tych samych błędów, co w przegranych w tym sezonie domowych meczach, i czekać na błędy rywala. Jeśli wszystko będzie realizowane tak jak powinno, przed godziną 14 będziemy mogli się cieszyć z pierwszego miejsca w tabeli. Kto wie, być może również z największą liczbą strzelonych goli (w tym momencie 5 bramek straty do Realu)?

8.03.2015, godz. 12:00, Camp Nou
26. kolejka Primera Division
FC Barcelona – Rayo Vallecano

Przewidywane składy:
Barcelona: Claudio Bravo – Daniel Alves, Gerard Pique, Marc Bartra, Adriano – Javier Mascherano, Xavi, Ivan Rakitić – Lionel Messi, Luis Suarez, Pedro

Rayo: Cristian Alvarez – Tito, Antonio Amaya, Abdoulaye Ba, Emiliano Insua – Roberto Trashorras, Jozabed Sanchez – Gael Kakuta, Alberto Bueno, Lica – Leo Baptistao

Opinie redaktorów:
Szymon Masarczyk (DumaKatalonii.pl): W obliczu straty punktów Realu Madryt w meczu z Athletikiem Bilbao, Barça ma szansę objąć fotel lidera La Liga i podejść do zbliżającego się El Clásico w komfortowej sytuacji. Do tego jednak konieczne jest zwycięstwo z Rayo Vallecano. Zespół, który zazwyczaj Dumie Katalonii nie sprawiał większych kłopotów, w obecnym sezonie prezentuje się bardzo dobrze, to jednak podopieczni Luisa Enrique są faworytem i powinni zgarnąć trzy punkty. Mój typ: 5:1.

Przemysław Kasiura (BlogFCB.com): Mecze w południe nie zawsze napawają mnie optymizmem, a szczególnie w południe i do tego z Rayo Vallecano. Madrytczycy, choć pewnie sami siebie tak nie chcą nazywać, posiadają na pewno większego ducha walki niż cała Barcelona. To nie będzie spotkanie z serii tych najłatwiejszych i mam nadzieję, że lekcje z Celtą czy Malagą sprawią, że tym razem Duma Katalonii nie zlekceważy kopciuszka z Vallecas. Liczę na to, że będzie to ciekawy mecz ze sporą liczbą bramek. Przynajmniej tak zapowiadają to statystyki.