Po raz siódmy na rozpoczęcie roku, czyli zapowiedź derbów Barcelony!

Pierwszy noworoczny mecz przypada dość szybko, ponieważ już 2 stycznia. W historii zdarzało się jednak, że Barcelona grała nawet w pierwszy dzień danego roku. Dlatego piłkarze nie mogli sobie pozwolić na huczną balangę w Sylwestra, choć gdyby w drużynie był Ronaldinho, to kto wie? Kolejne 12 miesięcy zmagań Barcelona otworzy z rywalem, z którym w ramach noworocznych potyczek spotykała się wielokrotnie, a konkretnie z Espanyolem. Derby na początku stycznia wypadały już sześciokrotnie, więc te będą siódmymi.

W historii spotkań “posylwestrowych” Barca najczęściej mierzyła się z… Realem Madryt. Nasze głowy mają problem z przypomnieniem sobie ostatniego takiego spotkania w lidze i nic dziwnego, ponieważ był to 1995 rok i mecz na Santiago Bernabeu, kiedy 6 stycznia Królewscy rozgromili Blaugranę 5:0. Hat-tricka zdobył wtedy Ivan Zamorano, a jedno z trafień było autorstwa… Luisa Enrique. Obecny szkoleniowiec mistrza Hiszpanii strzelał także noworoczne gole dla Barcelony, a działo się to trzy i cztery lata później – w przegrantym pojedynku na wyjeździe z Salamancą oraz w 1999 roku, kiedy drużyna rozgromiła Alaves, a Lucho trafiał dwukrotnie do siatki. Warto zaznaczyć, że w tym pogromie brał udział także… Figo, który w tamtym starciu raz wpisał się na listę strzelców, a łącznie w pojedynkach otwierających nowy rok kalendarzowy robił to trzykrotnie.

To jednak nie Luis Enrique, i nie Figo jest najlepszym strzelcem w tego typu pojedynkach. Żeby znaleźć czołówkę goleadorów noworocznych, musimy cofnąć się bardzo dawno, a konkretnie do lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Do czasów świetnej drużyny Helenio Herrery, gdzie prym wiedli m.in. Kubala czy Luis Suarez. To jednak nie oni zdobywali najwięcej bramek w pierwszym styczniowym meczu. Liderem tej klasyfikacji jest Estanislao Basora, który ma na koncie 9 trafień, a tuż za nim jest Justo Tejada z ośmioma golami. Trzecie miejsce okupuje ex aequo trzech zawodników – Kubala, Cesar Rodriguez oraz… Pedro. Tak, tak, ten Pedro, który obecnie występuje w barwach Chelsea. Najciekawszy jest jednak fakt, że Basora, Tejada, Kubala oraz Cesar Rodriguez występowali w jednej drużynie! Jeśli dodamy jeszcze do tego Manchona (3 gole) i Eulogio Martineza (2 gole), to okaże się, że mówmy o bardzo silnej drużynie, która zdobyła naprawdę wiele trofeów (2x liga, 2x Copa oraz 2x Puchar Miast Targowych).

Wracając jednak do Espanyolu, tak jak wcześniej wspomniałem, derby Barcelony na początku roku odbywały się sześiokrotnie. Los Pericos zdołali wygrać tylko raz – 1935 roku zwyciężyli aż 4:1. Od tamtego czasu Barcelona wygrywała czterokrotnie i jeden mecz zakończyła podziałem oczek. Ostatnie spotkanie pomiędzy obiema drużynami miało miejsce na Camp Nou 6 stycznia 2013 roku. Gospodarze wygrali 4:0 po trafieniach Xaviego, Messiego i dublecie Pedro. Było to zarazem najbardziej okazałe zwycięstwo nad Papużkami spośród starć “posylwestrowych”. W tym meczu Messi zdobył jak do tej pory jedyne trafienie w otwierających nowy rok spotkaniach. Być może teraz uda się Argentyńczykowi powiększyć swój dorobek. W meczach z rywalem zza miedzy w tego typu starciach najwięcej goli ma na razie wcześniej wspomniany Pedro – 2. Za nim plasują się tacy zawodnicy jak Kubala, Tejada, Raich, Brugue, Nadal, Oscar, Deco, Eto’o, Fabregas, Xavi i właśnie Messi.

A jak wygląda bilans meczów, które Barcelona rozgrywała 2 stycznia? Bardzo korzystnie. Zespół rozegrał 8 takich starć, a sześć z nich zakończyło się zdobyciem kompletu oczek. Raz padł remis, a dwukrotnie Barca zostawała z niczym. Strzeliła 21 goli i straciła ich 9, a najczęściej, bo dwukrotnie, mierzyła się wtedy z Realem Madryt i Alaves. To własnie z tą drugą drużyną ma najkorzystniejszy bilans, ponieważ wygrała oba te mecze – 5:2 i 7:1. W jednym z tych pogromów brał udział Luis Enrique, który zdobył dwie bramki.

Przejdźmy jednak do obecnych czasów. W poprzednim sezonie na Power 8 Stadium padł rezultat 2:0 dla przyjezdnych. Wtedy Barca rozprawiła się z rywalem w ciągu 25 minut, w ciągu których do bramki Casilli trafiali Neymar oraz Messi. Na Camp Nou było jeszcze gorzej dla Papużek, ponieważ zostały one pogromione 1:5, choć wtedy pierwszy gol był autorstwa Sergio Garcii i Espanyol prowadził 1:0. Do wyrówniania przed przerwą doprowadził jeszcze Messi, a po niej dołożył jeszcze dwa trafienia. Poza Argentyńczykiem do bramki rywala trafiali jeszcze Pique oraz Pedro. Ostatnią porażkę na obiekcie Los Pericos Barcelona zaliczyła w 2007 roku, kiedy poległa 3:1. Od tamtego czasu cztery razy remisowała i pięciokrotnie pokonywała przeciwnika.

Patrząc na kadry obu zespołów, można powiedzieć, że jest bardzo dobrze. Po wyleczeniu urazu przez Douglasa Luis Enrique ma do dyspozycji wszystkich zawodników oprócz Rafinhy i tym razem zdecydował się odesłać na trybuny właśnie Brazylijczyka, a poza nim Vermaelena i Masipa. W Espanyolu zabraknie trzech zawodników – Victora Sancheza, Jose Canasa oraz Anaitza Arbilli. Są to zawodnicy pierwszego składu, ale trener Galca na pewno ma odpowiednich zmienników, aby zastąpić tych piłkarzy. Pod nieobecność Sancheza duży ciężar spadnie na pewno na Marco Asensio, który powinien sobie przypomnieć początek sezonu, kiedy notował wiele asyst. Obecnie stanął na liczbie pięć i miejmy nadzieję, że tego dorobku dziś nie podwyższy.

02.01.2016, godz. 16:00, Power 8 Stadium
18. kolejka La Liga
RCD Espanyol – FC Barcelona

Przewidywane składy:

Espanyol: Pau Lopez – Javi Lopez, Alvaro, Roco, Duarte – Diop, Abraham – Asensio, Salva Sevilla, Hernan Perez – Caicedo

Barcelona: Bravo – Alves, Pique, Mascherano, Alba – Busquets, Rakitic, Iniesta – Messi, Suarez, Neymar

Opinie redaktorów:

Wojciech Olszowy (DumaKatalonii.pl): Przed nami nowy rok, który inauguruje derbowe starcie z Espanyolem. Kolejne miesiące dla drużyny Luisa Enrique będą niezwykle intensywne, więc pozytywny wynik w spotkaniu z rywalem zza miedzy może mieć dobry wpływ na morale piłkarzy. Mecze derbowe rządzą się swoimi prawami i tak jest też w przypadku derbów stolicy Katalonii. Faworytem jest oczywiście Barça, która od dawna potwierdza swoją dominacje nad Espanyolem. W dodatku forma całego zespołu jak i tridente powoduje strach u nie jednego przeciwnika. Rywal Dumy Katalonii średnio radzi sobie w lidze, zajmując 13. lokatę. Nie należy jednak lekceważyć drużyny z Cornellá – El Prat, gdyż niejedno może się na boisku wydarzyć. Mój typ 3:0 dla Blaugrany

Przemysław Kasiura (BlogFCB.com): FC Barcelona ewidentnie jest w “zwycięskim cugu”, co potwierdzają ostatnie mecze, w których MSN dawało popis jak nigdy (a może jak zawsze?). Jednakże ilekroć piłkarze z Camp Nou posiadali doskonałą formę, spotkanie z wrogami zza miedzy stanowiło zupełnie odrębną formę pojedynku. Zupełnie tak, jakby przed każdymi derbami zapominano o aktualnych umiejętnościach i startowano z tabula rasą. Zupełnie jak w “Men in Black” – przykładano do oczu delikwenta sprzęt, zaświecał flesz i zapominał o wszystkim. Dlatego podchodzę do derbów Barcelony z ogromnym dystansem i respektem. Nawet jeśli Cristiano wklepał im połowę swoich wszystkich goli w tym sezonie, nawet jeśli prezentują tragiczny futbol, nawet jeśli FC Barcelona rozjeżdża kogo chce i jak chce – nie zdziwi mnie porażka 0:1 na korzyść Espanyolu. Zbyt często się na tym przejechałem, więc tym razem wolę doradzić wstrzemięźliwość, masę pokory i szacunku.