Początki: Suarez i Neymar

Każdy kiedyś zaczynał, lepiej, gorzej, czasem w blasku fleszy, a czasem wychodząc z cienia. Obu tych panów, Neymar i Luis Suarez przybywali do Barcelony w wyjątkowych okolicznościach. Wyjątkowych, aczkolwiek nie do końca przyjemnych. Doskonale pamiętamy niezgodności przy transferze Neymara, które ciągną się do dzisiaj. Podobnie, wszyscy wiemy jak długo po przybyciu do Katalonii, El Pistolero musiał czekać na swój debiut w pierwszej drużynie. Ważne jednak jest to, jak grają teraz, warto również porównać sobie start w drużynie Barcelony obu tych piłkarzy.

Byłem zdecydowanym przeciwnikiem transferu Neymara, ale teraz wszyscy widzimy, że ten gracz był warty każdych pieniędzy – a gdyby kupił go Madryt, byłoby bardzo nieciekawie. Teraz gra wspaniale, ale na początku wielu ludzi wieszało na nim psy. To przepłacony, przereklamowany, szklany… Cóż, przyjrzyjmy się statystykom Neymara. W minionym sezonie Brazylijczyk rozegrał 2830 minut, które wykorzystał dość przyzwoicie, aczkolwiek bez oczekiwanych fajerwerków. Wziął bezpośredni udział przy 30 strzelonych bramkach, z czego 15 zdobył sam i przy 15 asystował. Wszyscy wiemy, że w Barcelonie bardzo liczy się duch fair-play i tutaj Neymar bardzo ładnie się wpasował w resztę drużyny, gdyż przez cały sezon dostał jedynie 6 żółtych kartek w La Liga i po jednej w CdR, Superpucharze i Lidze Mistrzów. Podsumowując jego występy w swoim debiutanckim sezonie, można powiedzieć, że spełnił oczekiwania, pozostawiając niedosyt. Gdyby nie pieniądze, jakie zapłacono za Brazylijczyka, można by powiedzieć, że rozegrał on perfekcyjny sezon.

Przyjście do Barcelony Luisa Suareza również wywołało sporo kontrowersji. W końcu pierwszy mecz w barwach nowego klubu miał rozegrać dopiero pod koniec października. Mimo to, Luisito wiele sobie z tego nie robił i ciężko pracował, czekając na koniec swojej kary. Takiej świetnej dziewiątki Barcelona nie miała chyba od czasów El Fenómeno (Ronaldo oczywiście). Wymagania wobec Suareza były i wciąż są niesamowicie duże, jednakże Urugwajczyk bardzo dobrze radzi sobie z presją pracy w tak gargantuicznym wręcz klubie. Jak dotąd El Pistolero rozegrał w barwach Blaugrana 1927 minut podczas 24 meczów. Ustrzelił 5 bramek w La Liga, jedną mniej w Lidze Mistrzów i jedynie jednego gola w Copa del Rey, jednakże tam rozegrał tylko cztery mecze. Przyglądając się statystykom urugwajskiego snajpera, który tego lata przyszedł z Liverpoolu, można mieć wrażenie, że do Barcelony przybyła jedynie połowa zawodnika. Cóż, 10 bramek i 13 asyst strzelone podczas 24 meczów to zdecydowanie nie jest szczyt jego możliwości. Abstrahując troszkę od wyczynów strzeleckich Urugwajczyka, warto wspomnieć, iż jest on zazwyczaj bardzo spokojny i rzadko zdarza mu się popełniać cięższe przewinienia. Do tej pory dostał jedynie 4 żółte kartki. Miejmy nadzieję, że w swoim drugim sezonie Luis Suarez obudzi się tak, jak zrobił to Neymar.

Neymar jest zdecydowanie najlepszym młodym piłkarzem na ziemi i to nie podlega dyskusji. Swoim pierwszym sezonem mógł wlać nutkę zwątpienia w serca Cules, jednakże teraz pokazuje nam, że nie było powodów do zmartwień. Z Luisem Suarezem sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. Urugwajczyk długo nie grał, ale widać, że już zdążył wejść w rytm meczowy i dogaduje się z kolegami. Trochę do życzenia pozostawia jego skuteczność. Mam wrażenie, że ostatnio brakowało mu pewności siebie, aczkolwiek im więcej występów, tym śmielej Luisito gra. Wydaje mi się, że bardzo dużo dał mu występ z Manchesterem City i że od teraz do końca sezonu będzie tylko lepiej.