Pokonać rywala i napięty terminarz

MCZolNO

Nie minęło wiele czasu od poprzedniej potyczki Blaugrany w lidze. Po dobrym niedzielnym występie Barcelonę przeciwko Levante czeka kolejny wyjazd. Tym razem podopieczni Luisa Enrique udadzą się do Andaluzji, by rozegrać spotkanie z Malagą. Mecz ten odbędzie się dzisiaj o godzinie 22. O punkty powinno być nieco trudniej niż w Walencji, aczkolwiek i tak wielkim faworytem jest wicemistrz Hiszpanii.

Czasy, kiedy Malaga liczyła się w walce o europejskie puchary, minęły i nie zapowiada się, aby miały szybko wrócić. Kiedy w sezonie 2012/2013 podopieczni wówczas Manuela Pellegriniego w dramatycznych okolicznościach odpadali w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund, o zespole mówiono w samych superlatywach. Sukces ten był jednak możliwy, mając w składzie takich piłkarzy, jak Isco, Joaquin, Javier Saviola, Martin Demichelis, Julia Baptista czy Roque Santa Cruz. Obecnie z tej grupy na La Rosaleda występuje tylko ten ostatni, ale umówmy się, dwa lata wstecz był napastnikiem klasę lepszym. Do tej mieszanki bardzo dobrych i doświadczonych piłkarzy trzeba doliczyć osobę szkoleniowca. Manuel Pellegrini fachowcem jest nieprzeciętnym, co pokazał choćby w poprzedniej kampanii, zdobywając z Manchesterem City tytuł mistrza Anglii. Wspomnieć należy także o osobie Sheikha Al Thaniego, dla którego był to ostatni sezon, w którym wkładał w klub duże pieniądze. Późniejsza afera związana z wykluczeniem drużyny z rozgrywek europejskich oraz nie najlepsza atmosfera w szatni sprawiły, że większość najlepszych futbolistów zaczęła opuszczać Malagę, a na ich miejsce nie sprowadzono odpowiedniej klasy zmienników. Doskonałym przykładem jest nazwisko Bartłomieja Pawłowskiego, którego przyjście poprzedziło wielkie zamieszanie związane z niewiadomą co do jego przynależności. Ostatecznie Polak trafił do hiszpańskiego klubu, gdzie miał stać się jedną z ważniejszych postaci w zespole. Jego debiut przypadł właśnie na domową potyczkę z Barcą. Meczów w ciągu całego roku rozegrał jednak jak na lekarstwo, ponieważ trener, którym został Bernd Schuster, nie widział go w swoich planach. Efekt był taki, że iberyjska przygoda Pawłowskiego skończyła się tego lata, kiedy zdecydował się dołączyć do Lechii Gdańsk.

Obecnie szkoleniowcem jest Javi Gracia, który w poprzedniej temporadzie przyczynił się do spadku Osasuny do Segunda Division. Mimo tego, należy on do czołówki hiszpańskich managerów młodego pokolenia. Malaga nie gra porywająco, ale mając w pamięci jej toporny futbol sprzed roku, który postronnego kibica przyprawiał o ból głowy, można powiedzieć, że drużyna przeszła małą metamorfozę. Pozytywnie można również spojrzeć na ruchy transferowe, jakie klub przeprowadził tego lata. Co prawda odszedł podstawowy bramkarz i jeden z najlepszych specjalistów w całej lidze – Willy Caballero, prawy obrońca Jesus Gamez oraz wszechstronny Eliseu, ale na ich miejsce sprowadzono godnych następców. Na bramkę ściągnięto z wolnego transferu jedną z gwiazd mistrzostw świata – Guillermo Ochoę z Meksyku (na razie przegrywa rywalizację z Carlosem Kamenim), na bokach obrony zatrudniono solidnych Roberto Rosalesa oraz Arthura Bokę, a z Vitorii Setubal za niecały milion euro kupiono młodego portugalskiego ofensywnego pomocnika, Hortę. Ponadto w ostatnim momencie po raz kolejny wypożyczono Nordina Amrabata, który w końcówce zeszłego sezonu był najlepszym graczem, oraz nieco wcześniej Luisa Alberto z Liverpoolu. W efekcie Gracia ma do dyspozycji kadrę, która jest mieszanką doświadczenia z tak ważną młodością i głodem sukcesów. Andaluzyjczycy przystąpią do meczu jako jedenasta ekipa w tabeli. W dotychczasowych 4 meczach udało się raz wygrać (u siebie z Athletikiem), dwukrotnie zremisować (Levante u siebie i Espanyol na wyjeździe) oraz raz przegrać (z Valencią na wyjeździe). Widzimy więc, że na razie, grając na własnym boisku, nie doznali goryczy porażki.

Co słychać u Katalończyków? Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Mała rewolucja, za którą odpowiada Luis Enrique, przynosi wymierne efekty. Barcelona po czterech ligowych meczach nie straciła jeszcze żadnego punktu i gola, pewnie przewodząc tabeli. Dodatkowo Blaugrana rozgrywała pojedynek w Lidze Mistrzów, który także zakończył się zwycięstwem z zachowanym czystym kontem. Zespół gra bardzo mądrze i odpowiedzialnie z tyłu. Do tego po stracie piłki atakuje rywala od razu, nie dając mu chwili wytchnienia. W świetnej dyspozycji jest także Leo Messi, który nie tylko strzela bramki, ale również asystuje przy trafieniach kolegów.

Lucho ma do swojej dyspozycji prawie wszystkich zawodników pierwszej drużyny. Z Malagą nie zagrają na pewno Luis Suarez, który pauzować będzie jeszcze przez miesiąc, a także Jordi Masip, wracający do zdrowia po kontuzji palca. Nie można także oczekiwać, byśmy ujrzeli Thomasa Vermaelena, który nie otrzymał jeszcze pozwolenia na grę od lekarzy, mimo że trenuje z grupą, oraz Rafinhi. Brazylijczyk cały czas wykonuje specjalne ćwiczenia, mające na celu powrót do pełnej sprawności po lekkim dyskomforcie mięśniowym. Na szczęście niegroźne okazały urazy Neymara i Ivana Rakiticia doznane w spotkaniu z Levante i trener może liczyć na nich w kontekście ułożenia pierwszej jedenastki. Ponadto szansę na grę mają również zawodnicy zespołu rezerw, którzy cały czas trenują z Messim, Iniestą i spółką – Munir oraz Sandro.

Barcelona faworytem tego meczu jest i basta! Podopieczni Luisa Enrique muszą pokazać, że rywale pokroju Malagi nie mają czego szukać. Trzy oczka będą bardzo ważne w kontekście zachowania (co najmniej) przewagi punktowej nad najgroźniejszymi przeciwnikami. Istotną rolę może odegrać stadion, ale w ostatnich sześciu sezonach, od początku pracy Pepa Guardioli jako trenera Azulgrany, gospodarze nie mogli urwać punktów Katalończykom ani razu. Widzimy, więc, że La Rosaleda nie jest wielką twierdzą. Miejmy nadzieję, że dzisiaj goście po raz kolejny ją zdobędą. Wszystko jest po stronie Barcy – od klasy piłkarzy po obecną formę. Teraz wypada to potwierdzić podczas 90 minut na boisku.

24.09.2014, godz. 22.00, La Rosaleda
5. kolejka La Liga
Malaga CF – FC Barcelona

Przewidywane składy:

Malaga: Carlos Kameni – Roberto Rosales, Sergio Sanchez, Weligton, Vitorino Antunes – Ignacio Camacho, Sergi Darder, Duda – Horta, Juanmi, Roque Santa Cruz

Barcelona: Claudio Bravo – Martin Montoya, Javier Mascherano, Gerard Pique, Jordi Alba – Sergio Busquets, Ivan Rakitić, Andres Iniesta – Munir, Leo Messi, Neymar

Opinie redaktorów:

Szymon Masarczyk (DumaKatalonii.pl): Czwartym z siedmiu meczów, które Barça rozegra w przeciągu zaledwie trzech tygodni, będzie ligowe spotkanie z Malágą na La Rosaleda. Zawodnicy Dumy Katalonii radzą sobie dotychczas bezbłędnie w lidze i z kompletem punktów są liderem La Liga. Malága natomiast okupuje środek tabeli z bilansem: 1 zwycięstwo, 2 remisy i 1 porażka. Mimo, że Javi Gracia będzie miał do dyspozycji prawie wszystkich swoich zawodników (poza kontuzjowanymi Pablo Pérezem i Fernando Tissone), to Barça będzie występować w roli faworyta i powinna odnieść pewne zwycięstwo. Mój typ: 0:3.

Mary Kowalik (BlogFCB.com): Malaga niewątpliwie nie zaczęła sezonu zbyt spektakularnie. Jak dotąd udało im się zwyciężyć tylko na inaugurację sezonu, a później dwukrotnie zremisowali. Możemy więc założyć, że będzie to kolejny cel do ostrzału za trzy punkty i, z całym szacunkiem do Malagi, na to się właśnie zapowiada. Osobiście jednak zawsze powtarzam z uporem maniaka, że tę pewność siebie także trzeba wyważyć, aby się na niej nie przejechać. To chyba jedna z najprostszych i najgłupszych dróg do porażki. Stawiam na 3:0 dla Barcy.