Pół na pół z Żółtą Łodzią Podwodną

Trwa świetna passa Barcy, lecz tej niedzieli trafiła na drużynę, która ukłuła jej dumę – Żółta Łódź Podwodna okazała się niezbyt łaskawym gospodarzem, ponieważ spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

To dość specyficzny wynik. Szkoda tej straty punktów, choć warto zauważyć, iż Atletico Madryt zrobiło Barcy przysługę i przestrzeń do remisu. To jednak, co było w tym meczu wyraźnie widać, to fakt, iż Blaugrana straciła prowadzenie na własne życzenie i nie odzyskała go również ze swojej winy.

Nie chcę minusować tym samym naprawdę dobrej gry Villarealu, który zaatakował dwukrotnie w ciągu pięciu minut (57′ w wykonaniu Bakambu i w 63′, gdy piłka odbiła się od Jeremiego Mathieu) i zapewnił sobie w ten sposób jeden punkcik. Co więcej, zaraz po drugim golu byli bardzo blisko strzelenia trzeciej bramki. W odpowiedzi Barca także gwałtownie się przebudziła i po kilku wyjątkowo niebezpiecznych akcjach Neymara lub Luisa Suareza Sergio Asenjo nie dał się już zaskoczyć. Co więcej, na jakiś czas gra jeszcze ucichła i była niezbyt wymowna. Sytuacja i tempo gry zmieniały się więc jak sinusoida, bo obie drużyny przyśpieszyły znowu w samej końcówce, szczególnie goście, którzy nie wydawali się pogodzeni z zabranym im prowadzeniem. Bez większego skutku jednak – obrona Submarino Amarillo zagęszczała się przy każdej próbie ataku na ich bramkę. Oni zresztą także stracili już większość sił, które poświęcili na remontadę. Mimo nawet czterech doliczonych minut wynik nie drgnął ani w jedną, ani drugą stronę.

Tym bardziej szkoda, bo zapowiadało się na co innego. Statystyki przyjezdnych drużyn, odwiedzających el Madrigal, były wprawdzie niezbyt przychylne dla Barcy – mało kto wywoził stamtąd komplet punktów w tym sezonie. Spotkanie rozpoczęło się jednak od razu z przytupem: pierwsi zaatakowali gospodarze, a Barca prędko wzięła się za odpowiedź i za wprowadzanie własnego porządku. Dość szybko, bo w 20. minucie, po rzucie wolnym wykonanym przez Leo Messiego, wynik spotkania otworzył Ivan Rakitić. Z czasem przewaga Blaugrany rosła, a w powietrzu czuć było kolejną bramkę. Do tego naprawdę dziwny dzień miał sędzia, niekoniecznie słusznie odgwizdując przewinienia Ardy Turana czy Gerarda Pique (po jego zagraniu, a wcześniej po niezagraniu ręką). Pokazał ponad dziesięć żółtych kartek i nie zawahał się również, gdy Neymar upadł w polu karnym, dyktując jedenastkę w 40. minucie, będącą drugim golem Azulgrany. Później zaś wiemy już, jak było.

Korzystna jest nadchodząca przerwa świąteczno-reprezentacyjna. Mimo, że sytuacja Barcy nadal jest bardzo komfortowa, czeka ją wyjątkowy i znaczący mecz. Ba, coś więcej, niż mecz, i nie mam wątpliwości, że nie chodzi w nim tylko o kolejne do zdobycia trzy punkty. Barcelona będzie więc miała czas dopracować to, co dziś nie zadziałało i mogło niepokoić w ostatnim czasie Luisa Enrique. Do zobaczenia po świętach.

Villareal CF:

Asenjo – Rukavina, Ruiz, Bailly, Mario – Castillejo, Bruno, Trigueros, D. Suarez (74′ Pina) – Bakambu (71′ Adrian), Soldado (83′ Baptistao)

FC Barcelona:

Bravo – Roberto, Pique (55′ Mathieu), Mascherano, Alba – Rakitić, Busquets, Turan (57′ Alves) – Messi, Suarez, Neymar


Fatal error: Uncaught Exception: 12: REST API is deprecated for versions v2.1 and higher (12) thrown in /home/blog/domains/blogfcb.com/public_html/wp-content/plugins/seo-facebook-comments/facebook/base_facebook.php on line 1273