“Powiedz, stary, gdzieś ty był?!”, czyli zapowiedź meczu Barcelona – Bayern

Już tylko dwa kroki dzielą Barcelonę od berlińskiego finału Ligi Mistrzów. Droga do Niemiec wiedzie przez… Niemcy. Aby dostać się do raju w stolicy kraju trzeba przebrnąć najpierw przez monachijskie piekło. Zanim jednak Barca wejdzie do paszczy lwa, najpierw spróbuje tego drapieżnika ugodzić na własnych śmieciach. Kiedy porównamy stan obu drużyn na dzień dzisiejszy, to wydaje się, że faworytem jest drużyna z Hiszpanii. Tylko jest jedno małe „ale”… Dwa lata temu wypowiadano się w podobnym tonie.

Chyba każdy z nas czuje lekki dreszcz na plecach, kiedy słyszy nazwę „Bayern”. Nie chodzi tu o to, że to dobra drużyna, ani nawet o fakt, że to już na tyle poważna faza rozgrywek, że każdy klub powodowałby lekkie zaniepokojenie. W pamięci, przynajmniej mojej, nadal tkwi brutalny pogrom sprzed dwóch lat, który świat piłkarski określił „śmiercią tiki-taki”. Blaugrana spotkała się z niezwykle poukładanym futbolem i na dodatek niezmiernie szybkim oraz zabójczo skutecznym. Na Allianz Arena padł rezultat 4:0 dla gospodarzy. Wszyscy nie mieli wątpliwości, że Bayern po takiej wygranej nie ma prawa odpaść, ale fani Barcelony liczyli przynajmniej na dobry występ swoich ulubieńców. Skończyło się 3:0, ale ponownie dla Niemców.

Dwa lata później w tym samym momencie znów oba zespoły spotykają się ze sobą, ale tym razem zupełnie inne. Bayern już bez Juppa Heynckesa, ale za to z Pepem Guardiolą – człowiekiem, który Barcę zna od podszewki i jak nikt inny ma plan, aby zneutralizować tę drużynę. Z drugiej strony Blaugrana, która nie zapomina o szkoleniowcu, z którym święciła największe triumfy, ale nie podchodzi do niego ze strachem ani nie powiela jego pomysłów. Luis Enrique w końcu naznacza piętno na tej drużynie – nauczył ją zarówno bronić, jak i atakować przy stałych fragmentach. Spowodował, że drużyna jest równie groźna w ataku pozycyjnym, co i w kontrach. Messi pod jego wodzą częściej gra na prawym skrzydle, i choć jego pazerność na gole się nie zmniejszyła, to częściej ustępuje na rzecz kolegów. Niby starzy znajomi, ale czas nadgryzł tę relacje i niewykluczone, że Pep będzie musiał poznać swój były klub na nowo, bo z pewnością jest w stanie go obecnie zaskoczyć.

Tak samo zaskakujące jest to, jak wielu zawodników wypadło trenerowi Bayernu przed tak ważnym meczem. Na Camp Nou na pewno nie zjawią się tacy zawodnicy jak: Ribery, Robben, Badstuber czy Alaba. To dla niemieckiego potentata kluczowi zawodnicy i uzupełnienie luki po nich będzie nie lada wyzwaniem. Na spotkanie z Katalończykami będzie z kolei gotowy Robert Lewandowski, który pomimo tego, że miał jeszcze niedawno złamany nos i szczękę, to wybiegnie na murawę od pierwszych minut w specjalnej masce, która będzie ochraniała jego twarz. Tonący brzytwy się chwyta? Być może, ale w tym wypadku nie ma innej możliwości. Mistrz Niemiec nie może sobie pozwolić na kolejne osłabienia, aby zachować jakiekolwiek szanse na awans do finału Champions League.

Natomiast w Barcelonie dawno nie było tak dobrze jak teraz. W teorii cała kadra jest zdrowa, ale w praktyce zabrakło powołania dla Jeremy’ego Mathieu, który ponoć narzeka na ból w prawym achillesie. Zaskakuje natomiast obecność w kadrze Thomasa Vermaelena. Ciężko było się spodziewać, że swoją pierwszą szansę do debiutu Belg będzie miał w półfinale Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi, ale jednak Lucho z jakiegoś powodu postanowił dać mu szansę, a nie np. Douglasowi czy Sergiemu Roberto, których zabrakło w 18-stce meczowej.

Wspominałem już o Guardioli, ale na Camp Nou wraca jeszcze jedna postać związana z Barceloną – Thiago. Pomocnik Bayernu będzie miał okazję do występu przeciw ekipie, w której nie dostawał wystarczająco wielu szans, choć jak sam wspomina – prawdopodobnie zostałby w zespole z Katalonii, gdyby Pep również postanowił dalej piastować funkcję trenera. Stało się inaczej i zapewne starszy z braci Alcantara nie żałuje tego. Dziś zmierzy się w bezpośrednim pojedynku ze swoim bratem – Rafinhą – choć ciężko się spodziewać, że gracz Barcy dostanie dzisiaj od Luisa Enrique wiele minut.
Czas na sprawdzian. Dla Guardioli jest to spotkanie z własnym tworem, który niewątpliwie kocha i z przyjemnością o nim wspomina, ale ta miłość raczej należy do tragicznego gatunku, ponieważ dzisiejszego wieczoru nie zostanie odwzajemniona. Pep musi pokonać swoich byłych podopiecznych, przyjaciół, ludzi, których zna i szanuje. Natomiast Barcelona chce udowodnić, że teraz stała się jeszcze lepszą drużyną i jest w stanie zmazać plamę sprzed dwóch lat. Na pewno w Katalonii milej wspominają potyczkę obu ekip z sezonu 2008/2009, kiedy to na Camp Nou padł rezultat 4-0 po dwóch trafieniach Messiego i jednym Eto’o oraz Henry’ego. Do tego wydarzenia chcemy wracać po meczu, kiedy będziemy porównywać tamtą wiktorię i tę… która miejmy nadzieję przyjdzie już około godziny 22.30.

06.05.2015, godz. 20:45, Camp Nou
Półfinał Ligi Mistrzów, 1. mecz
FC Barcelona – Bayern Monachium

Przewidywane składy:

Barcelona: Ter Stegen – Alves, Pique, Masherano, Alba – Busquets, Rakitic, Iniesta – Messi, Suarez, Neymar Jr.

Bayern: Neuer – Rafinha, Boateng, Dante, Benatia, Bernat – Alonso, Lahm – Thiago – Muller, Lewandowski

Opinie redaktorów:

Aleksander Stanuch (DumaKatalonii.pl): Na ten mecz czekaliśmy do dawna. Wielki Bayern Monachium z Pepem Guardiolą przyjeżdża na Camp Nou. Konia z rzędem temu, kto wytypuje zwycięzcę tego dwumeczu. W ekipie Bawarczyków zabraknie kilku ważnych ogniw, ale ich przewagą jest to, że rewanż zagrają u siebie. Barcelona ma w składzie fenomenalne tridente MSN, które aktualnie jest w wybornej formie, dlatego myślę, że gospodarze wygrają ten mecz. Marzeniem byłoby zachowanie także czystego konta, dlatego głęboko wierzę i mam nadzieję na wynik 2:0, który pozwoli z optymizmem wyczekiwać starcia rewanżowego.

Sebastian Gryziecki (BlogFCB.com): Półfinałowe spotkanie z Bayernem to dla wielu kibiców przedwczesny finał tej edycji Ligi Mistrzów. Niepokonani od 16 spotkań Katalończycy wydają się być w niesamowitej formie w ostatnim czasie, a współpraca na linii Neymar-Suarez-Messi układa się fantastycznie. Śmiem twierdzić, że to właśnie Luis będzie kluczowym zawodnikiem pierwszego spotkania. Po drugiej stronie barykady trapiony kontuzjami i pokonany ostatnio dwukrotnie Bayern, który nieznacznie spuścił z tonu po zdobyciu tytułu mistrza Niemiec. Na korzyść Niemców działa fakt powrotu na murawę Lewandowskiego, który otrzymał zielone światło od lekarzy. Razem z Bawarczykami na Camp Nou wraca Pep Guardiola, dla którego będzie to szczególne starcie. Jak go przyjmą kibice oraz jaki przebieg będzie miało spotkanie, dowiemy się już w środę o 20:45. Ja stawiam na szybkie zawody zakończone zwycięstwem Barcelony 3:1 po bramkach Neymara i Suareza.