Rewolucyjne 3×3

Barcelona-Madrid-Super-Cup-009Pewnego ciepłego, pięknego popołudnia, tej astronomicznie i wyłącznie teoretycznie pojętej zimy, kiedy znużony i podirytowany rzuciłem “pasjonującym” podręcznikiem w kąt, moje oczy zbiegły się z widokiem obrazu wiszącego na ścianie. Była to drużyna piłkarska, na której widniał duży i wyrazisty napis: ‘FC BARCELONA’. Natchnienie przyszło… Bynajmniej nie do energicznego i ochoczego podniesienia podręcznika, ale po kolei.

Zacząłem zastanawiać się czym właściwie jest FC Barcelona? Dla większości z Was to głupie pytanie. Powszechnie wiadomo, że to jeden z najpotężniejszych klubów piłkarskich świata. Ośmielam się stwierdzić, że znany jest pod każdą długością i szerokością geograficzną, zrzeszający tysiące Socio oraz mający miliony kibiców na całym globie. Barcelona to także ‘Mes que un Club’ ; ‘More than a Club’ a w tłumaczeniu polskim: ‘Więcej niż Klub’! Określenie to powstało, ponieważ klub ten tworzy kulturę, oddziałuje społecznie na rzesze Hiszpan, staje się dumą nacjonalistycznie nastawionych Katalończyków. Któż nie zna popularnego, stadionowego hasła: ‘Catalonia is not Spain’ nawołującego do oderwania tego regionu od Hiszpanii oraz nadania mu niepodległości i autonomii politycznej. Każdy szanujący się kibic, oprócz posiadania koszulki ukochanej drużyny, powinien znać zagadnienia historyczne, społeczne, kulturowe związane z Barceloną i Katalonią. Jeżeli nie ma pojęcia o tym, co napisałem powyżej – nie może nazywać siebie prawdziwym Cule…

Felieton ten jest jednak poświęcony innej sprawie, znacznie lżejszej gatunkowo, trochę groteskowej i jak mi się wydaje – delikatnie zabawnej. Otóż patrząc na tą oprawioną w stylową ramkę fotografię, wiszącą na ścianie pomalowanej w bordowo-granatowe pasy, zauważyłem, że nazwa ‘FC BARCELONA’, a uściślając ‘BARCELONA’ składa się z trzech, trzyliterowych słów (3×3), mianowicie: 1. BAR 2. CEL 3. ONA. Każde to słowo jest niezwykle ważne dla przeważającej grupy kibiców, tj. grupy mężczyzn. Nie chcę w tym momencie narazić się na gniew “płci pięknej” i zarzuty o szowinistyczne postrzeganie zagadnienia, jednak uważam, że kobiet pasjonujących się piłką nożną, a do tego kibicujących Dumie Katalonii jest znacznie mniej. Choć istnieją wyjątki i chwała Wam za to dziewczyny. Całus dla każdej Cule w spódnicy.

Przechodząc do sedna sprawy, podsunę Wam drodzy Czytelnicy interpretację stworzonej przeze mnie teorii 3×3, która jest całkowicie inna od analogicznie zapisywanego, motoryzacyjnego systemu napędowego (4×4) – proszę nie mylić… Otóż pierwszą składową i elementem 3×3 jest słowo BAR! Zazwyczaj bywa to miejsce szeroko pojętego piątkowo-niedzielnego wypoczynku przy kuflu chłodnego, złocistego, z pianą na dwa palce, piwa…bezalkoholowego – oczywiście. Tego typu miejsca odgrywają ogromną rolę w życiu typowego, zapracowanego samca. Są wpisane w obyczaje i kulturę. To tu można porozmawiać z kumplami, posłuchać starego, dobrego rocka i w końcu obejrzeć mecz ukochanej Barcelony (w tym momencie polecam lokale wyposażone w tuner ‘Canal +’ – ot, taka mała dygresyjka). Zarazem ten 3-literowiec jest pierwszym słowem składającym się na całość – na dumną i majestatyczną nazwę Barcelona! Drugim w kolejności jest wyraz: CEL. Bez wątpienia, pod zagadnieniem tym, kryje się najszersza gama znaczeń ze wszystkich składowych: BAR+CEL+ONA. Cel to pewne ukierunkowanie własnego działania, pozwalające na osiągnięcie i zdobycie pewnych dóbr materialnych lub niematerialnych (duchowych), będących niezwykle ważnymi dla danej jednostki czy społeczności*. Słowo to rozpatrywane poprzez pryzmat Futbol Club Barcelona nabiera nie tylko stricte sportowego wymiaru i znaczenia. Oczywiście najwyższe cele sportowe zakładane sobie przez zawodników, trenerów i działaczy Barçy są stawiane na pierwszym miejscu w hierarchii ważności, jednak duże znaczenie mają również inne cele. Wychowanie młodzieży w duchu sportowej rywalizacji (La Masia), sławienie języka i kultury katalońskiej na arenie międzynarodowej, pomoc najbiedniejszym (np. afrykańskim dzieciakom) to tylko jedne z wielu celów realizowanych przez Barçę! Następnym czynnikiem słowno-twórczym, jest zlepek jednej spółgłoski ‘N’ i dwóch samogłosek: ‘O’ i ‘A’, połączonych w całość i dających wyraz ONA. W języku polskim ta część mowy ma rodzaj żeński. I myślę, że każdemu nierozerwalnie kojarzy się z kobietą! Ach te kobiety, “żyć z nimi źle, ale bez nich jeszcze gorzej”. Słowo ‘ONA’ według mnie nadaje nazwie ‘FC Barcelona’ dziewczęcej czystości, nieskazitelności i zarazem czyni ją subtelną, trochę magiczną… Wyobraźmy sobie sytuację, w której Nasza Barça wygrywa najbliższe Gran Derby, deklasuje rywala, po prostu miażdży Real. Jesteśmy szczęśliwi, rozpiera Nas duma i czujemy się świetnie. A dodatkowo obok Nas jest Ona – Kasia, Basia czy Marysia… Ten kobiecy akcent jest ukoronowaniem, swoistym uwieńczeniem Naszej radości związanej ze zwycięstwem ukochanej – tym razem nie Zosi, lecz Barçy… Jednak istnieje “druga strona medalu”! Kobieta pozbawiona ochoczego serca oraz wyrozumiałości dla Nas – kibiców, może stać się poważnym utrapieniem. Zapewne wielu z Was, drodzy Cule spotkało się z tym problemem, choćby w osobie siostry, własnej rodzicielki czy…teściowej! Panie te cechuje anty-kompromisowość i nieczułość dla Nas – zrozpaczonych po dotkliwej porażce czy leczących i uzupełniających niedobory witaminy C – po fantastycznym zwycięstwie. Dlatego, z tego miejsca chcę ponownie wynieść na piedestał kobiety rozumiejące powagę sprawy, kibicujące Barcelonie, pałające żarem i szczerym uczuciem do Naszego klubu. Tak, tak – to o Tobie droga Czytelniczko.

Polska, podobnie jak większość państw europejskich, posługuje się anglojęzycznymi, umownymi znakami, potocznie nazwanymi literami (wyjątek stanowią kraje posługujące się cyrylicą czy Grecja, używająca do zapisu znaków nowogreckich). Wynika z tego, że nazwa ‘FC Barcelona’ jest pisana w identyczny sposób w Anglii, Francji czy też Niemczech itp. Czy jednak możliwy jest w tych państwach podział na poszczególne elementy słowne i interpretacja tych składowych? Czy można tam urządzić grę słowną, jaką ja przygotowałem? Odpowiedź na te pytania jest trudna, ciężko jednoznacznie orzec, jednak wydaje mi się, że jest to niemożliwe. Tylko polska mowa pozwala na dokonanie takiej analizy, choć mogę się mylić, bo “nie myli się tylko ten, co nic nie robi”. Rozważania swe pozwolę sobie zakończyć małą złośliwością, kolejną gierką słowną czy kiepską rymowanką – wedle uznania! Znacie taką co nie zdradza, nie zrzędzi, nie sprawia że Wasz portfel w drastycznym tempie robi się pusty? Ja znam, to Ona – Fc BarcelOna…

* Definicja własna, stworzona na potrzeby tegoż felietonu.