Rozgonić nowe demony, czyli rozmontować defensywę Elche

Barcelona-vs.-Elche-XI

Kto nie mógł się doczekać? Kto zacierał ręce już przed Mistrzostwami Świata? Kto śledził dokładnie okienko transferowe? To opis na pewno pasujący do mnie, ale spodziewam się, że takich osób jest tysiące, a może i nawet miliony na świecie. Pasjonaci! Przed telewizory! Nasza ulubiona liga właśnie startuje! Dziewięć miesięcy niekończącej się radości, 38 fantastycznych kolejek obfitujących w najlepsze akcje i najpiękniejsze gole. Z resztą nikogo nie muszę chyba namawiać, żeby dziś zasiąść w fotelach i śledzić od początku zmagania piłkarzy w Primera Divison. Nas, fanów Barcelony, w szczególności interesuje pojedynek naszych ulubieńców, a ci rozpoczną sezon na własnym stadionie, podejmując Elche, w którym od niedawna występuje nasz rodak – Przemysław Tytoń. Duma Katalonii nie ma miłych wspomnień z tą drużyną, jeśli chodzi o walkę o tytuł mistrzowski w zeszłej kampanii. Czas odgonić (nie całkiem) stare demony!

Przygotowując się do pisania zapowiedzi trzymam przed oczami “Skarb kibica” Przeglądu Sportowego i przeglądam zakładkę dotyczącą Elche. Według redaktorów gazety postacią zespołu jest Przemysław Tytoń, ale czy na pewno Polak będzie miał zagwarantowane miejsce w wyjściowej jedenastce? W składzie jest broniący w poprzednich rozgrywkach Manu Herrera, pod którego wodzą obrona beniaminka poprzedniej kampanii puściła zaledwie 50 bramek. Jak na taką drużynę jest to bardzo dobry wynik. W kadrze znajduje się również doświadczony Tono Martinez, który z pewnością nie stoi na straconej pozycji. Ciężko dokładnie stwierdzić co dziennikarze mają na myśli pod “postacią zespołu”. Trudno bowiem nie docenić postawy Corominasa. Strzelił najwięcej bramek (6, ex aequo z Boakye, którego w zespole już nie ma) i zaliczył największą ilość asyst w zespole (5). Śmiało można powiedzieć, że jest będzie kluczowym zawodnikiem drużyny w spotkaniu z Barceloną i pewnie na przestrzeni następnych 37 kolejek.

Elche będzie bardzo osłabione przed inauguracją rozgrywek. Nie przez kontuzje czy kartki, a pasywne uczestnictwo w okienku transferowym. Klub z regionu Walencji pozbył się jednego z współtwórców znakomicie grającej reprezentacji Kolumbii podczas mundialu – Carlosa Sancheza. Drużynie odbijają się również czkawką wypożyczenia, bo do swoich macierzystych zespołów wracają: Manu del Moral, Javi Marquez, Botia, Ruben Perez czy wspomniany wcześniej Boakye. Ze wzmocnień warte uwagi jest tylko jedno, a konkretnie pozyskanie Enzo Roco, obrońcy z chilijskiego Universidad Catolica. Poza nim na zasadzie wypożyczenia przybyli również: napastnik Jonathas z Pescary, ofensywny pomocnik Pasalić z Chelsea oraz Tytoń. Można powiedzieć, że drużyna jest w pewnego rodzaju przebudowie, ale jest to spowodowane funduszami Elche, które nie pozwalają na definitywne zakontraktowanie wielu zawodników. W zespole jednak wierzą w warsztat Frana Escriby, który przecież zdołał utrzymać klub w Primera Division, podczas gdy wielu skazywało go na porażkę.

W Barcelonie nastroje są bardzo dobre, choć ostatnio mącą go urazy zawodników. Na 100% nie wystąpią: ter Stegen, Neymar, Vermaelen oraz Adriano, a zagrożony jest udział w meczu Pedro. Zważając na zawieszenie Suareza, Barcelona pozostała z jednym nominalnym napastnikiem – Messim. Dlatego bardzo prawdopodobne jest, że Luis Enrique od pierwszych minut skorzysta z usług Munira, a być może na murawie ujrzymy też kogoś z dwójki Samper-Sandro. Z powodu zawieszenia na pewno nie zobaczymy też Gerarda Pique, którego zastąpi Javier Mascherano, a u jego boku znajdzie się Mathieu. Na temat Blaugrany wszystko zostało już powiedziane. Wszyscy wiemy, jakie są oczekiwania związane z Luisem Enrique i jak jego ekipa prezentowała się w sparingach. Nawet w obliczu osłabień jest ona w stanie uporać się z takim przeciwnikiem jak Elche.

Niestety nie zawsze tak było, a chyba każdy z nas pamięta występ podopiecznych Gerardo Martino w starciu z Elche w poprzednim sezonie. Działo się to w przedostatniej kolejce, tydzień po głupio utraconych punktach w spotkaniu z Getafe i golu Lafity w doliczonym czasie gry. Barcelona miała okazje sama decydować o swoich losach, bo walczące o tytuł Real i Atletico również pogubiły oczka. Mecz z Elche należało wygrać, bo w przypadku wygranej Rojiblancos z Malagą Barca traciła szansę na wygraną w lidze. Spotkanie na Martin Valero zaprezentowało jednak prawdziwe oblicze obecnego wicemistrza Hiszpanii z rozgrywek 2013/2014. Przewaga Blaugrany była niepodważalna – o wiele większe posiadanie piłki, ilość strzałów i okazji bramkowych. Tak naprawdę pomimo 20 uderzeń na bramkę i sześciu celnych Duma Katalonii męczyła się, nie mogąc umieścić w siatce żadnej piłki. Gra była nad wyraz przewidywalna, a ostatni kwadrans to było apogeum chaosu i zdenerwowania. Beznadziejne podania w poprzek boiska, dramatyczne i niecelne dośrodkowania Daniego Alvesa i zerowa pomoc kolegów Alexisowi, który jako jedyny wyróżniał się w tym meczu. Kolejny raz dała o sobie znać szczelna obrona gospodarzy, którzy nie dali stworzyć rywalom wielu dogodnych okazji. Bicie w mur zakończyło się bezbramkowym remisem, który miał nie pozwolić Barcy na dalszą walkę w lidze. Na szczęście Levante pokonało Atletico 2:0 i dał ostatnią szansę Messiemu i spółce, która jak wiadomo nie została wykorzystana.

Tym razem jest olbrzymia szansa, że historia się nie powtórzy. Barca ze świeżą krwią, z kilkoma młodymi zawodnikami powinna poradzić sobie z wyzwaniem, jakie postawi zespół Frana Escriby. Styl gry ulega ciągłej ewolucji i na inaugurację nikt nie wyobraża sobie powtórki z inauguracji na Camp Nou z sezonu 2010/2011, kiedy Hercules zwyciężył 2-0 po golach Nelsona Valdeza. Elche ma być rozgrzewką przed następnymi dwoma kolejkami, w których Barcelonę czeka ciężkie zadanie, ponieważ podejmie ona Villarreal i Bilbao, kolejno szóstą i czwartą drużynę poprzedniego sezonu. Niedziela, godzina 19.00 – dopingujmy naszych ulubieńców!

24.08.2014, godz. 19.00, Camp Nou
1. kolejka La Liga
FC Barcelona – Elche CF

Przewidywane składy:

Barcelona: Bravo – Alves, Mascherano, Mathieu, Alba – Busquets, Iniesta, Rakitić – Rafinha, Messi, Munir

Elche: Tytoń – Damian Suarez, Roco, Pelegrin, Cisma – Adrian, Mosquera, Coro, Pasalić, Rodrigues – Jonathas

Opinie redaktorów: 

Aleksander Stanuch (DumaKatalonii.pl): Nareszcie. Pierwsza kolejka Primera División już się rozpoczęła, ale spotkanie, które interesuje nas najbardziej odbędzie się dziś. Ważne, żeby Blaugrana wystartowała w rozgrywkach od zwycięstwa i chyba nikt nie wyobraża sobie innego scenariusza. Na Camp Nou przyjeżdża Elche, które prawdopodobnie będzie walczyć w tym sezonie o utrzymanie. W dodatku Katalończycy rozpieścili swoich kibiców podczas Pucharu Gampera, wygrywając aż 6:0 i pokazując, że nabierają rozpędu. Liczę na wysoką wygraną graczy Luisa Enrique i występ Munira (przynajmniej pół godziny). Mój typ: 4:0.

Hubert Bochyński (BlogFCB.com): Jakoś pusto było bez tych meczów Barcelony. W końcu jednak sezon startuje, więc Messi i spółka znowu będą nas radować swoimi popisami. Na pierwszy ogień idzie Elche. Rywal to chyba niezbyt wymagający. Ciężko nie liczyć na pewne zwycięstwo. Co prawda Luis Enrique musi trochę poeksperymentować z linią ataku, ale i tak wielkim faworytem tego spotkania jest Barca. Obstawiam wynik 3:0.