Rycerze bez broni, czyli zapowiedź meczu Barcelona – Celta

Maraton lutowy trwa w najlepsze, choć w tym roku Barcelona nie miała wielkich trudności związanych z grą w najkrótszym miesiącu roku. Zazwyczaj w tym okresie piłkarze mieli największe kłopoty ze zdobywaniem oczek, ale może nie warto na razie chwalić dnia przed zachodem słońca. Tym razem Barca zmierzy się z przeciwnikiem nie byle jakim, ponieważ będzie to jedna z trzech drużyn, która w tym sezonie ograła podopiecznych Luisa Enrique. Teoretycznie powinniśmy, starając się być rozsądni, chuchać na zimne i nie dopisywać sobie z góry trzech oczek, ale ciężko ukryć fakt, że Celta na Camp Nou wybiera się z drewnianymi kijkami na żelazne zbroje. Arsenał ofensywny zespołu z Galicji nie będzie okazały, a z kolei po drugiej stronie boiska znajdować się będą wojownicy, którzy zdążyli wypocząć przed dzisiejszym starciem.

Oczywiście nie można pozwolić sobie na zlekceważenie rywala. Jest to prawda stara i oczywista, ale ma potwierdzenie w rzeczywistości, ponieważ Celta to jedna z trzech drużyn, obok Sevilli i Athleticu, która zdołała zgarnąć pełną pulę w rywalizacji z Katalończykami. Co prawda każdy z tych trzech klubów pokonywał Barcelonę na własnym obiekcie, ale sam fakt wygranej należy docenić. Poza tym podopieczni Eduardo Berrizzo w obecnych rozgrywkach pokazują, że chcą walczyć o najwyższe cele. Dotarli oni do półfinału Pucharu Króla, a w lidze cały czas znajdują się w peletonie ekip, którym marzy się gra w europejskich pucharach na przełomie lat 2016 i 2017. Nie da się jednak ukryć tego, że Celta znajduje się w dołku. W obecnym roku gracze z Vigo zwyciężyli w lidze zaledwie raz na siedem meczów. Do tego zanotowali jedynie dwa remisy, a resztę spotkań przegrali. Po części może być to przez zmęczenie, ponieważ Celta grała ostatnio co trzy dni, a kadra znacznie się uszczupliła przez kontuzje.

Jeżeli mówimy już o sytuacji kadrowej, to nie sposób pominąć tego, że na Camp Nou goście przyjadą bardzo osłabieni. Szczególnie można to zauważyć, jeżeli spojrzymy na formację ofensywną. Do Barcelony nie przyleci tercet, który siał spustoszenie wśród obrońców Barcy na Balaidos. Nolito cały czas jest kontuzjowany, a Aspas i Orellana zostaną w domu z powodu nadmiaru żółtych kartek. Taki sam los spotkał pierwszego zmiennika w formacji atakującej, czyli Bongondę. Na domiar złego przeciwko swojemu byłemu klubowi nie wystąpią dwaj obrońcy, a konkretnie Fontas i Sergi Gomez. Pierwszy z nich ciągle zmaga się z urazem, a drugi jest na to spotkanie zawieszony. Dlatego ciężar gry będzie w głównej mierze spoczywał na Wassie, który powinien być mózgiem zespołu w dzisiejszym starciu. W ataku swoją szansę dostaną na pewno Guidetti oraz Beauvue. Czy jednak będą oni godnymi zastępcami?

Sytuacja w szeregach Barcelony jest o niebo lepsza. Luis Enrique nie może skorzystać jedynie z usług Rafinhy, który już jest na ostatnich etapach rehabilitacji. Jednak na to spotkanie powołania nie dostali: Masip, Douglas, Bartra, Adriano oraz Sandro. Możemy się spodziewać najmocniejszego składu na dzisiejsze starcie. Nie wiemy tylko kto zagra na prawej obronie (Alves czy Vidal?) oraz tego, kto zajmie miejsce w środku pola obok Iniesty i Busquetsa, a chrapkę mają na to Arda oraz Rakitic. Przy pozostałych dziewięciu pozycjach raczej nie ma żadnych wątpliwości.

Wspominałem trochę o poprzednim starciu tych ekip, a miało ono miejsce we wrześniu na Balaidos, kiedy to Celta ograła Barcelonę 4:1, co było o tyle dziwne, że goście oddali to spotkanie praktycznie bez walki. Piłkarze z Vigo rozegrali kompletne spotkanie i zasłużenie rozgromili faworyzowanego rywala.

Barcelona – Celta to mógł być finał tegorocznego Pucharu Króla, ale Sevilla ograła zawodników z Galicji równie bezproblemowo co podopieczni Enrique Valencię. Luty miał okazać się parszywym miesiącem dla lidera tabeli Primera Division, ale okazuje się, że kryzys mocniej dotknął dzisiejszego rywala Blaugrany. Wypadnięcie z Pucharu Króla na ostatniej prostej, kontuzje i zawieszenia wielu zawodników, a na domiar złego coraz gorsza postawa w lidze, która może skutkować tym, że Celty nie zobaczymy w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Jeżeli coś ma się zmienić dla graczy Berrizzo, to jedynie może to stać się po dzisiejszym spotkaniu.

14.02.2016, godz. 20:30, Camp Nou
24. kolejka La Liga
FC Barcelona – Celta Vigo

Przewidywane składy:

Barcelona: Bravo – Alves, Pique, Mascherano, Alba – Busquets, Iniesta, Arda – Messi, Suarez, Neymar

Celta: Alvarez – Jonny, Mallo, Cabral, Planas – Radoja, P. Hernandez, Wass – Beauvue, Guidetti, Sene

Opinie redaktorów:

Aleksander Stanuch (DumaKatalonii.pl): To mógł być przedsmak finału Copa del Rey, ale Celta nie sprostała Sevilli. Galicyjczykom czegoś w tym sezonie brakuje, nie zachwycają aż tak, ale na pewno powalczą o prawo gry w Lidze Europy. Ostatni mecz Barcelony z Valencią, a właściwie trening, na pewno przydał się Katalończykom. Teraz Luis Enrique ma do dyspozycji wypoczętych graczy pierwszego składu i spokojnie może “na świeżości” sięgnąć po trzy punkty. Innego scenariusza nie przewiduję, tym bardziej, że mecz odbędzie się na Camp Nou. Mój typ to 3:0.

Olga Juszczyk (BlogFCB.com): Po zagwarantowaniu sobie miejsca w finale Pucharu Króla w dość eksperymentalnym składzie, najlepsi piłkarze Barcelony wracają do gry. Rywalem będzie Celta, która także miała szanse na awans, ale pogrzebała je w dwumeczu z Sevillą. Zawodnicy Luisa Enrique będą mieli wiele do udowodnienia w starciu z piłkarzami z Galicji, ponieważ na Balaidos, w rundzie jesiennej, doznali srogiej porażki. Jednak tym razem spotkanie zostanie rozegrane na Camp Nou, na którym Blaugrana w tym sezonie jeszcze nie poległa. To nie jest jedyny problem Celty, ponieważ trener tego zespołu nie będzie mógł skorzystać z kluczowych zawodników, szczególnie ofensywnych. Zapowiada się więc, że tym razem drużyna z Vigo nie będzie posiadała argumentów, aby przeciwstawić się liderowi tabeli. Przewiduję wygraną gospodarzy 3:1