Sergi Roberto – konsekwencja czy strach?

La Masia od wielu lat stoi na czele rankingów juniorskich szkółek piłkarskich. Nadal świetnie prosperuje i co sezon dostarcza nowych, dobrze zapowiadających się chłopaków wkraczających w dorosłość. Także w świat profesjonalnej piłki, gdzie rządzi show-biznes, którego jeszcze nie zdążyli poznać. Sergi Roberto oswaja się z nim od 2010 roku, kiedy to po listopadowym debiucie w pierwszej drużynie Pepa Guardioli, w meczu Copa del Rey, został zaprezentowany światu jako zawodnik aspirujący do przejęcia pałeczki od samego Xaviego.

Obecnie, w wieku 23 lat, Hiszpan wkracza w swój trzeci sezon jako zawodnik pierwszej drużyny Dumy Katalonii. Gromadząc w sumie 67 występów, przeważnie wchodząc z ławki rezerwowych, pomocnik zbierał różne recenzje. Najmilej wspominać powinien sezon z Gerardo Martino na ławce trenerskiej, który desygnował go do gry w 27 spotkaniach. Jednak po przyjściu do Barcelony obecnego szkoleniowca, Luisa Enrique, wychowanek La Masii ponownie stał się drugoplanową postacią w szeregach zespołu. To rodzi wiele pytań na temat przyszłości samego piłkarza.

Wraz ze startem okienka transferowego do dyrektorskich gabinetów zaczęły napływać kolejne atrakcyjne oferty kupna lub wypożyczenia zawodnika za granicę. Kluby z Premier League, takie jak Tottenham, Liverpool czy Manchester United, wydają się być wręcz fanami talentu Sergiego Roberto. Jednak on sam pragnie konsekwentnie kolekcjonować minuty na hiszpańskich boiskach.

Nawet rozmowa Lucho z młodym pomocnikiem, podczas której trener zapewnił, że przewiduje dla niego miejsce w kadrze na kolejny sezon, nie zagwarantowała zawodnikowi dostatecznej liczby minut na murawie. Mimo niełatwej sytuacji, piłkarz, jadąc na tournee z zespołem, skupia się na przyszłym sezonie, widząc siebie w bordowo-granatowym trykocie. Jak sam podkreślił, nie przestraszył go transfer Ardy Turana do klubu, który murawę Camp Nou powąchać będzie mógł dopiero w styczniu. Absencję Turka Sergi postrzega jako niepowtarzalną szansę na zaprezentowanie siebie w pełnej krasie, w roli ważnego punktu linii pomocy.

Czy 23-latek powtórzy historię Xaviego i pójdzie drogą legendarnego generała z Katalonii? Czy tak jak popularny Creus, uzbroi się w cierpliwość do trenera i przetrwa falę krytyki ze strony culés? A może przezwycięży domniemany strach przed grą w innej lidze i zmieni barwy klubowe? Zawodnik wydaje się być nie do przekonania, by opuścić Barcelonę choćby na chwilę. Jednak sama w niej obecność nie zagwarantuje mu okazji do rozwoju, a ograniczenie się do samych treningów, nawet z Leo Messim u boku, nie pozwoli błysnąć talentem podczas ligowego meczu.

Źródło: MundoDeportivo.com