Sergio Busquets – filar Barcelony Taty Martino

W mojej opinii pozycja defensywnego pomocnika jest kluczowa dla gry całego zespołu. To on wspomaga linię obrony często wchodząc między stoperów, jak również inicjuje akcje zaczepne, jest łącznikiem między obroną, pomocą, a nawet atakiem. Zapewnia stabilność i płynność całego zespołu. Równocześnie jest to pozycja bardzo niewdzięczna – często mówi się, że taki defensywny pomocnik odwala „czarną robotę” – tym samym przez wielu kibiców, jest niedoceniany, a wręcz marginalizowany. Zwycięstwa często są zależne od poziomu gry właśnie defensywnego pomocnika, mimo to że laury zwycięstwa praktycznie zawsze przypadają graczom stricte ofensywnym.

Czym powinien się charakteryzować doskonały DM? Warunki fizyczne z pewnością będą pomocne, ale przykład Claudio Makelele (170 cm) pokazuje, że gabaryty to nie wszystko. Liczy się przede wszystkim głowa, to znaczy czytanie gry, pomysł na nią, stalowe nerwy. Wysoki poziom wyszkolenia technicznego i taktycznego. W dzisiejszych czasach, nowoczesnych defensywnych pomocników jest niewielu. W Hiszpanii wyróżniłbym dwóch z racji głównie młodego wieku, a co za tym idzie sporym marginesem rozwoju. Są to Javi Martinez, który gra dla monachijskiego Bayernu oraz Sergio Busquets reprezentujący barwy Dumy Katalonii. W tym tekście chciałbym się skupić na pozycji oraz grze właśnie Sergio.

Swego czasu, trener reprezentacji Hiszpanii Vincete del Bosque powiedział: „Gdybym był dzisiaj piłkarzem, to chciałbym upodobnić się Sergio Busquetsa. Na boisku robi wszystko. Cały czas pomaga drużynie. Jest koleżeński, w pracy defensywnej daje z siebie wszystko i jest jednym z pierwszych, którzy tworzą grę. Kiedy Sergio gra dobrze, gra Hiszpanii jest płynniejsza”. Trener Barcelony w latach 2008-2012, Pep Guardiola, tak mówił o wychowanku barcelońskiej La Masii: “Busquets to najlepszy defensywny pomocnik na świecie. Taktycznie jest bardzo silny i w przyszłości stanie się dla Barcelony jeszcze ważniejszy (…). Gdybym mógł urodzić się jeszcze raz, chciałbym być taki jak on”. Nie bez powodu, dwóch tak wybitnych trenerów, w ten sposób wypowiada się o Sergio. Do pierwszej drużyny został włączony przez Guardiolę w sezonie 2008/2009. Początkowo wyglądało to dość blado. Liczne błędy, niepewna gra, charakterystyczna dla młodego i jeszcze nie w pełni rozwiniętego zawodnika. Z czasem jego gra się poprawiała, coraz częstsze występy kosztem Iworyjczyka Yaya Toure. Kolejne sezony to coraz szybszy rozwój Busquetsa, który z czasem stał się kluczowy zawodnikiem układanki Pepa, a potem Tito Vilanovy. Z czasem z klasycznego defensywnego pomocnika, przeobraził się w hybrydę pomocnika defensywnego, środkowego, z znamionami ofensywnego. Wiele osób ma żal do Guardioli, że postawił na Sergio kosztem, przebojowego Toure. Jak widzimy była to decyzja bardzo trafna.

Obecnie w kadrze Dumy Katalonii, mamy trzech defensywnych pomocników: Javiera Mascherano, Alexa Songa i Sergio Busquetsa. Ten pierwszy z powodzeniem od początku swojej przygody na Camp Nou, gra na pozycji środkowego obrońcy. Alex Song mimo że za każdym razem kiedy gra, prezentuje się bardzo przyzwoicie, to kiedy przychodzą ważne i kluczowe spotkania, w pierwszym składzie wychodzi Sergio. I ja tę decyzję trenera Gerardo Martino rozumiem w 100%. Przy całym szacunku dla Songa, jest on graczem mniej mobilnym niż Sergio, jest słabszy taktycznie, jedyną przewagę upatruję w jego sile fizycznej. Ileż to razy przeciwnicy odbijali się od Alexa, jak od ściany. Tu mały przytyk w stronę Sergio – mógłby grać bardziej twardo, tj. nie kłaść się po każdym kontakcie z przeciwnikiem. Dla wielu Sergio jest kojarzony tylko z jego wybrykiem w półfinale Ligi Mistrzów, kiedy to w sposób bardzo teatralny oszukał arbitra, skutkiem czego z boiska wyleciał Thiago Motta. Tak naprawdę wszyscy kojarzą Sergio właśnie z tym wydarzeniem, niż z jego doskonałą grą. Oczywiście nie pochwalam takiego zachowania, ale przecież ostatnimi czasy dwaj najdrożsi zawodnicy z Realu Madryt też z powodzeniem wymuszało czerwone kartki i rzuty karne, po wyimaginowanych faulach.

Wracając do meritum. Sergio zapewnia większą elastyczność i efektywność w grze, zespół jest bardziej kompaktowy i nie popełnia tylu błędów co Alex, ale to wynika z tego, że Sergio ma DNA Barcelony we krwi. Jednak Song jest jak najbardziej potrzebny. W każdym innym zespole, Kameruńczyk grałby w pierwszym składzie, ale tutaj musi uznać wyższość swojego kolegi po fachu. Chyba dobrym rozwiązaniem tego problemu bogactwa jest częstsza gra zarówno Songiem i Busquetsem w jednym składzie. Taki eksperyment z powodzeniem wprowadził w życie Guardiola, grając czasami nawet trivote Sergio – Toure – Keita z dobrym skutkiem. W meczach kiedy przydaje się siła fizyczna i centymetry przy stałych fragmentach gry, Song jest nieodzowny. Mimo to Sergio zawsze będzie pierwszym wyborem każdego trenera, który przy wyborze składu kieruje się dobrem całego zespołu.

Co więcej, uważam że w kontekście dyskusji o tym kto ma zastąpić Xaviego Hernandeza w roli głównego kreatora gry, myślę że tym zawodnikiem będzie właśnie Sergio. Ma do tego idealne predyspozycje. Fabregas czy wcześniej Thiago Alcantara, to zawodnicy nastawieni na ciągły atak. Nie jest to zarzut, ale ktoś musi kontrolować tempo meczu, wiedzieć kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić. Sergio ma te wszystkie atrybuty co Xavi i z czasem to właśnie jego widzę jak przejmuje schedę po obecnym kapitanie Barcelony.

Na podsumowanie warto przytoczyć słowa właśnie Generała Hernandeza: “Bez Busquetsa, Barcelona i Hiszpania nigdy nie osiągnąłby tego co osiągnęły” czyli pierwsze Mistrzostwo Świata wywalczony w Republice Południowej Afryki w 2010r. A na polu klubowym, dwie Ligi Mistrzów wywalczone w 2009 i 2011r. oraz Mistrzostwa Hiszpanii w sezonach: 2008/2009, 2009/2010, 2010/2011 i 2012/2013. Z Sergio w pierwszym składzie, jestem pewien, że Barcelona oraz reprezentacja Hiszpanii zdobędą jeszcze wiele trofeów, mimo tego że Sergio może nie zdobędzie decydującej bramki czy ostatniego podania. Jednak niczego nie można wykluczyć – Sergio jest diamentem, który z dnia na dzień świeci coraz jaśniejszym blaskiem.