Spokojna wygrana nad Baskami. FC Barcelona 2-0 Athletic Bilbao

FC Barcelona spokojnie od pierwszej do ostatniej minuty dyktowała warunki gry. Goście z Bilbao nie mogli powstrzymać Leo Messiego i spółki, a wynik 2-0 na korzyść gospodarzy zdaje się być najniższym wymiarem kary dla pogromców Manchesteru United.

Od samego początku Blaugrana wyszła z zamiarem utrzymania dystansu do Królewskich, którzy roznieśli w proch Osasunę. Trenerzy obu drużyn postanowili oszczędzić kilku czołowych zawodników mając w pamięci mecze w europejskich pucharach. Pep Guardiola posadził na ławce Puyola, Xaviego i po raz kolejny Ceska. Z kolei goście zagrali bez Andera, Muniaina i Llorente. Mimo, że mecz nosił miano najciekawszego w tej kolejce, to absolutnie takim nie był.

Już po pierwszych pięciu minutach zawodnicy Athleticu wiedzieli, że tylko cud może uratować ich przed porażką. Wiedział to też Bielsa, który skakał i darł się w pobliżu swojego stanowiska. Pierwszą groźną akcję Barcelona przeprowadziła jeszcze przed upływem dziesiątej minuty meczu. Piłkę przed polem karnym otrzymał Alves i bez wahania oddał potężny strzał na bramkę Iraizoza, który sparował piłkę w bok. Na tym jednak kłopoty przyjezdnych się nie skończyły, bowiem do odbitej piłki dopadł Tello, który posłał bardzo precyzyjne podanie do stojącego na jedenastym metrze Pique. Stoper uderzył jednak minimalnie niecelnie. Dosłownie minutę później mogliśmy podziwiać cudowną akcję trójkąta Alves – Messi – Thiago. Ten ostatni umieścił piłkę w siatce, ale w tym samym momencie znajdował się na minimalnym spalonym. Kiedy wydawało się, że Barca jeszcze bardziej podkręci tępo spotkania, nagle przyszło kilkanaście minut totalnej nudy. Dopiero w 26. minucie mieliśmy kolejny groźny atak Blaugrany. W pole karne piłkę dośrodkował Messi, do futbolówki dopadł hiperaktywny w tym meczu Pique, ale jego strzał z linii bramkowej wybił jeden z obrońców Bilbao. W dalszej części pierwszej połowy mieliśmy okazję oglądać parady Iraizoza, który najpierw nie dał się zaskoczyć Messiemu, a chwilę później Inieście. I kiedy wydawało się publiczności zgromadzonej na Camp Nou, że pierwsza odsłona zakończy się remisem Barcelona nareszcie przebiła się przez baskijski mur. Kapitalnie piłkę odzyskał rewelacyjny w tym meczu Alexis. Chilijczyk szybko oddał futbolówkę Messiemu, który z miejsca uruchomił Iniestę, a ten z najbliższej odległości pokonał Gorkę. 1-0 dla Barcelony!

Do przerwy gospodarze próbowali jeszcze podwyższyć prowadzenie jednak każda akcja paliła na panewce i na przerwę ekipa Pepa Guardioli musiała schodzić tylko z jednobramkowym prowadzeniem.

Na drugą połowę Bielsa postanowił wprowadzić Muniaina i Andera. Wydawać by się mogło, że to sygnał do ataku dla piłkarzy w biało-czerwone  pasy. Nic bardziej mylnego, ponieważ Athletic nadal stał w miejscu. Inna sprawa, że Barcelonie też nie śpieszyło się do podwyższenia rezultatu. Pierwszą groźną okazję w drugiej połowie miał Tello, który oddał strzał w stylu Thierry’ego Henry. Jednak bramkarz finalistów Pucharu Króla był bezbłędny. Gorka nie miał jednak nic do powiedzenia dwie minuty później. W 58. minucie w polu karnym znów znalazł się młodziutki Tello, który zachował się jakby miał bagaż w postaci dwudziestu lat doświadczenia i dał się sfaulować Javiemu Martinezowi. Rzut karny na gola zamienił Leo Messi.

Na dwadzieścia minut przed końcem meczu świetną sytuację na strzelenie gola miał już po raz n-ty Gerard Pique, ale i tę sytuację spartaczył. Do tej chwili Barca oddała strzałów 20, a Bilbao… 0! To jednak zmieniło się minutę później kiedy to Muniain pokonał Victora Valdesa, ale w sukurs bramkarzowi przyszedł rosły Pique, który odkupił grzech sprzed paru chwil wybijając piłkę sprzed linii bramowej. Do końca spotkania wiadomo już było, że nic się nie zmieni. Barcelona nie forsowała tempa, a i Baskowie byli już myślami przy rewanżu z drużyną Raula. W 89. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Keita, którego strzał trafił jedynie w poprzeczkę.

To był mecz z gatunku tych bez historii. Wygrała drużyna lepsza, której bardziej zależało na zwycięstwie. Na Barcelonę czeka Milan, a na Athletic? Jeżeli nie wygra Ligi Europejskiej to w przyszłym roku znów zagra w niej, a nie w jej lepszej “siostrze”. Blaugrana dzięki temu tryumfowi nadal może liczyć na cud i obronienie mistrzostwa.

Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Mascherano, Adriano, Sergio B., Thiago, Iniesta, Alexis, Messi, Tello.