Strzelcy wyborowi

 

Mimo rozważań nad tym, czy przerwać mecz na Bernabeu i uhonorować Messiego, Argentyńczyk najlepszym strzelcem w historii Primera Division jeszcze nie został. Nie ma więc co dzielić skóry na niedźwiedziu, bo jeśli La Pulga dokona tego historycznego wyczynu, to wtedy przyjdzie czas na peany pod jego adresem. Rekord na razie należy do Telmo Zarry. Leo ma jednak ogromną szansę, aby wyprzedzić byłego zawodnika klubu z Bilbao i zapisać się na kartach historii złotymi zgłoskami. Kto aktualnie dzierży tego typu laury w najsilniejszych ligach na świecie i kim dokładnie jest człowiek, którego Messi może zmienić na prowadzeniu? Przekonajcie się sami.

Hiszpania

W świadomości hiszpańskich kibiców Telmo Zarraonandia Montoya, czyli Zarra zapisał się przede wszystkim bramką strzeloną Anglikom na Maracanie. Miało to miejsce na mundialu w 1950 roku, a zwycięstwo 1:0 dzięki trafieniu wyżej wspomnianego snajpera było kluczowe w osiągnięciu sukcesu, jakim była wtedy czwarta lokata La Furia Roja. Poza reprezentacją, gdzie Bask strzelał średnio gola na mecz, dokonywał także cudów w ligowych rozgrywkach. Koledzy z drużyny mówili, że wystarczyło jedynie kopnąć futbolówkę do przodu, i samo to dawało duże prawdopodobieństwo tego, iż Zarra zdobędzie bramkę. Słynął szczególnie z perfekcyjnej gry głową, lecz nie ograniczał się jedynie do takiego sposobu zdobywania bramek. Jego ojciec był przeciwny piłkarskiej karierze. Telmo na początku grał więc jedynie w lokalnym klubie. Wyłowili go jednak skauci z Bilbao, którzy szukali graczy do odnowienia zespołu. W Kraju Basków spędził 15 lat i swoimi występami sprawił, że nawet teraz pamiętają go nie tylko tamtejsi kibice. Później postanowił jeszcze zrobić miejsce dla młodszych zawodników i grał dwa sezony w niższych klasach rozgrywkowych. Zarra sześciokrotnie zostawał królem strzelców ligi. Ponadto raz wywalczył mistrzostwo i pięciokrotnie puchar. W Primera Division uzyskał 251 trafień w 277 meczach co daje średnią niecałe 0,91 bramki na spotkanie.

Anglia

Najlepszym snajperem w historii Premier League jest z dużą przewagą nad rywalami Alan Shearer. To zawodnik, którego pamięta zapewne duży odsetek obecnych kibiców piłki nożnej. Anglik był prawdziwym koszmarem obrońców. Silny, szybki, potrafiący wykorzystać nawet najmniejszy błąd. Mimo upływu czasu, a tym samym osłabienia cech motorycznych nadal regularnie trafiał do siatki, przeżywając kolejne młodości. Często zarzucano mu zbyt siłowy styl gry, czego efektem były częste żółte i czerwone kartki. Shearer zawsze deklarował się jako wielki kibic Newcastle United. Po Euro 1996 miał oferty z takich klubów jak Barcelona, Manchester United czy AC Milan. On jednak zdecydował się na swoją ukochaną drużynę ze swoim idolem na ławce trenerskiej – Kevinem Keeganem. W Premier League Alan występował w barwach trzech zespołów: Southampton, Blackburn i właśnie w ekipie Srok. W pierwszym z nich ustrzelił w wieku 17 lat hat – tricka przeciwko Arsenalowi, z drugim zdobył mistrzostwo, w trzecim regularnie zdobywał ponad 20 goli. Ostatecznie trzykrotnie wywalczył koronę króla strzelców. W lidze trafiał do siatki 260 razy w 434 meczach, co daje średnią 0,6 bramki na spotkanie.

Niemcy

W Bundeslidze równych nie miał sobie Gerd Mueller. Strzelał wręcz nieprawdopodobne ilości bramek. Nie dysponował może bajeczną techniką, lecz miał niesamowity zmysł do zdobywania goli. Jego korpulentna sylwetka i krótkie nogi były na początku wyśmiewane, ale ostatecznie okazały się jego atutem. W Polsce pamiętany głównie ze względu na trafienie w spotkaniu z naszą reprezentacją podczas Mistrzostw Świata ’74. W jego sercu było miejsce jedynie dla Bayernu Monachium. Trafił tam z zespołu ze swojej rodzinnej miejscowości i walnie przyczynił się do awansu Bawarczyków do Bundesligi. Później grał jeszcze za oceanem, ale jak wspominał po latach – nie była to najlepsza decyzja. O niesamowitej skuteczności Muellera niech świadczy fakt, iż podczas całej kariery zdobył aż 735 goli. Lista osiągnięć Niemca jest bardzo długa. 3 razy z rzędu wygrał Puchar Europy, czterokrotnie zdobył mistrzostwo Niemiec, a trzykrotnie puchar. Jest także mistrzem Świata i Europy. Siedmiokrotnie zostawał królem strzelców Bundesligi. W rodzimych rozgrywkach trafiał 365 razy w 427 meczach, średnio ponad 0,85 gola na spotkanie.

Włochy

Mimo iż włoska piłka znajduje się aktualnie na trendzie spadkowym, warto wspomnieć o najlepszym strzelcu w historii Serie A. Mimo pogoni Francesco Tottiego jest nim nadal Silvio Piola. w Italii uznawany w przeciwieństwie do Meazzy za idola ludu. Był bardzo wszechstronny. Zdobywał bramki za zarówno zza pola karnego karnego, jak i z szesnastki. Strzelał bez problemu nogą bądź głową. Nie lubił rozgłosu, bardziej cieszyło go spokojne życie. Strzelenie większej ilości bramek uniemożliwiła mu wojna. Piola swoją karierę rozpoczynał w Pro Vercelli, następnie przeniósł się do Lazio, gdzie grał 9 lat. Później bronił jeszcze barw Juventusu, Torino i w rozgrywkach Serie B Novary. Co ciekawe, do jego pierwszej drużyny wypatrzył go ksiądz, który był miłośnikiem futbolu.  Silvio w 1938 roku został mistrzem świata. W klubach większych sukcesów jednak nie odniósł. Błyszczał za to skutecznością. Do dziś dzierży rekord ilości goli w jednym meczu, w 1933 roku wbił 6 bramek Fiorentinie.  Dwukrotnie został królem strzelców ligi włoskiej. Łącznie w tych rozgrywkach trafiał 274 razy w 556 meczach, co daje średnią ponad 0,49 gola na spotkanie.

Warto zaznaczyć, że we wszystkich z wyżej wymienionych lig tytuł najlepszego strzelca przypada w udziale graczom z kraju, w którym grali. Messi może więc zaburzyć ten trend, czego chyba wszyscy cules życzą mu jak najszybciej.