Suarez, Neymar i Messi rozstrzelali się w reprezentacjach

141329708420459800Napastnicy FC Barcelony mieli bardzo udane dni w trakcie ostatnich spotkań reprezentacyjnych. Prawdopodobna trójka, która wybiegnie na przeciw Realowi Madryt, pokazała zęby oraz trafiła do siatek rywali więcej niż jednokrotnie!

Piłkarze z Madrytu powinni drżeć w posagach, ponieważ najlepsza trójka napastników FC Barcelony pokazała się z bardzo dobrej strony w ciągu ostatnich dwóch dni. Co prawda rywale nie należeli do światowej półki, jednakże wciąż można mieć spore nadzieje na podobną formę strzelecką Katalończyków w trakcie ligowych rozgrywek.

W poniedziałek odbył się towarzyski mecz Omanu z Urugwajem. Była to pierwsza konfrontacja Luisa Suareza w jasnoniebieskiej koszulce po mistrzostwach świata w czerwcu. Popularny “Luisito” dwa razy pokonał bramkarza Omanu (w 57′ oraz 67′ minucie), potwierdzając swoją skuteczność wyrobioną na treningach FC Barcelony. Sam zawodnik starał się zaproponować swoją osobę trenerowi Dumy Katalonii, tłumacząc, że zbliżające się Gran Derbi (25 października, 20:00) to idealna pora i rywal do powrotu na krajowe boiska.

Dzień później, we wtorek (14.10) doszło do dwóch spotkań reprezentacyjnych z udziałem Neymara (Japonia – Brazylia) oraz Leo Messiego (Hong Kong – Argentyna). Ten pierwszy najbardziej zachwycił świat spośród wspomnianej trójki, ponieważ ustrzelił tzw. “pokera”, czyli aż cztery gole. Co więcej, były to jedyne gole strzelone dla Brazylii w tym spotkaniu, co jedynie umocniło Neymara w czołówce najlepszych brazylijskich napastników na dzień dzisiejszy. Zakłady na żywo przyciągały liczne grono tych, którzy chcieli się wzbogacić, już po pierwszym golu gwiazdy Barcelony w pierwszej połowie meczu. Kto obstawił hat-tricka w wykonaniu Neymara, mógł wyposażyć swój portfel w dość pokaźną sumę pieniędzy. Ostatnim graczem, który strzelił cztery gole dla reprezentacji Brazylii był sam Romario.

W drugim meczu klasę pokazał Leo Messi, który na boisku pokazał się dopiero od 60 minuty spotkania. Nie przeszkodziło mu to jednak w strzeleniu dwóch goli, a sama Argentyna zdołała zaaplikować piłkarzom z Hong Kongu aż siedem bramek. Po meczu na murawę wbiegł jeden z tamtejszych kibiców, podając marker do dłoni Messiego, prosząc jednocześnie o autograf na swojej biało-niebieskiej koszulce. Jak dobrze wiemy. Messi-mania w krajach azjatyckich posiada swoje najszersze kręgi na świecie.