Sześć punktów, czyli odwilż w Barcelonie

Sprawiedliwość wreszcie zajrzała do oczu Królewskim. Mecz Villarreal z Realem Madryt był pierwszym od bardzo dawna spotkaniem, w którym sędziowanie nareszcie stało na wysokim poziomie. Kibice z Madrytu tuż po końcowym gwizdku wylali hektolitry swojej frustracji na rm.pl. Głównie dlatego, że zostali totalnie rozpieszczeni w trakcie trwania rozgrywek La Liga. Wyobraźcie sobie, jakby nagle po kilkunastu meczach pobłażliwego sędziowania, z boiska wyleciały cztery osobistości ulubionej drużyny? Co gorsza – wszystko zmieściło się w ramach ZASAD GRY W PIŁKĘ NOŻNĄ!

Przede wszystkim wyjaśnijmy sobie za co Faria, Ramos, Ózil oraz Mourinho zostali wyrzuceni z boiska. Trenerzy Realu Madryt oraz naturalizowany Niemiec musieli udać się na trybuny/do szatni za znieważenie arbitrów spotkania, natomiast Sergio Ramos dostał zasłużoną drugą żółtą kartkę za faul. Gwoli wyjaśnienia jeszcze jednej kwestii – Marco Ruben nie dostał dwóch “tarjetas amarillas”. Na potwierdzenie moich słów polecam poczekać na oficjalny protokół pomeczowy. A Jeśli nadal Madridistas uważają, że sędzia działał na niekorzyść ich pupili, polecam jeszcze obejrzenie powtórek, w których Arbeloa dwukrotnie pociągał za koszulkę w polu karnym Nilmara.

Mourinho wyznaje pewne zasady: Gdy arbitrzy kontrolują grę na korzyść Madrytu, wówczas jest to sędziowanie obiektywne. Jeśli jednak dzieje się inaczej, wówczas praca Panów w żółtych uniformach traktowana jest jako działanie z premedytacją na NIEkorzyść Królewskich. Jose opanował do perfekcji sztukę naginania pewnego poziomu norm i wartości, nigdy nie przyznając się do słabej formy jego podopiecznych. Efektem tego jest frustracja i płacz, gdy arbiter podejmuje decyzje zgodne z zasadami gry w piłkę nożną.

Jednym z takich zagrań manipulacyjnych była nieobecność Mou i Karanki na konferencji prasowej, “ze względu na złe sędziowanie“. Niezły kabaret, czyż nie? Osiągnięto szczyt bezczelności, szczególnie, gdy w obecnym sezonie to Madryt w co drugim spotkaniu dostawał prezenty od sędziów Primera Division. Ale to jest właśnie ta gra aktorska, o której zdążyłem już wspomnieć. Gdyby tak Pep miał postępować jak szkoleniowcy ze stolicy Hiszpanii, pojawiłby się może na czterech lub pięciu konferencjach prasowych.

Przedstawię Wam jeszcze kilka pomeczowych “perełek” autorstwa graczy z Madrytu. Cristiano Ronaldo po wyrzuceniu Ózila krzyknął w kierunku arbitra: “Złodziejstwo, złodziejstwo!“. Pepe w tunelu po spotkaniu miał powiedzieć do Paradasa Romero: “Coż za kradzież, skurwysynu!“. Wisienką na torcie jest wypowiedź Marcelo: “Abiter ZNOWU nas skrzywdził“.

W Barcelonie panuje odwilż, bo w od niedzieli do środy strata do Madrytu stopniała do sześciu oczek. Rywalom Królewskim wołamy “Hejże, za ciosem!”, a Blaugranie życzymy koncentracji i nie popadania w hurra-optymizm.

Edit 07:02: Tutaj macie screen z raportu pomeczowego Villarreal – Real Madryt. Jak widać – pierwszą żółtą kartkę w okolicach 20. minuty nie dostał Marcos Ruben, ale Marcos… Senna!

Źródło zdjęcia: GoalMotion HD+