Szybko, łatwo, przyjemnie

1385221997438

 

Dziś o popołudniowej porze Barcelona zmierzyła się na Camp Nou z Granadą. Faworyt był raczej oczywisty, ale nie można powiedzieć, żeby te dwie godziny meczu były z tego względu monotonne czy nudne. Spotkanie było co prawda jednostronne, bo Barca zwyciężyła aż 4:0, ale, co ciekawe, miło było je oglądać.

Ogólnie mecz był bardzo wciągający. Obie drużyny ewidentnie starały się, jak mogły, z tym, że górowała Barcelona. Tak właśnie ułożył się scenariusz tego spotkania – Granada usilnie próbowała wyprowadzić jakąś sensowną akcję, tu przechwycić piłkę, tu zablokować podanie, jednak nic konkretnego z tego nie wynikło. W ekipie Barcy wszystko idealnie funkcjonowało, zarówno linia obrony, jak i ataku. Na dobrą sprawę możemy stwierdzić, że każdy zawodnik miał dziś dobry dzień, co przełożyło się zresztą na rezultat meczu.

Na samym początku spotkanie było ciekawe, później stało się nieco agresywne i ciekawe, przez co zobaczyliśmy parę żółtych kartek i jedną czerwoną. Oczywiście udział miał w tym bardzo konsekwentny arbiter o troszkę specyficznym podejściu, lecz w gruncie rzeczy trzeba mu przyznać, że nieźle poprowadził ten mecz.

Gole padały co okrągłe kilkadziesiąt minut, w tym dwa rzuty karne, co tłumaczy nadmiar nerwów na boisku, o którym przed chwilą wspomniałam. Nie kłuło to na szczęście w oczy, dlatego bez wahania mogę zaliczyć starcie Barcy i Granady do tych miłych dla oka. Wydaje mi się, że gdyby goście sami w sobie byli choć trochę silniejszą drużyną, stanowiliby dla Blaugrany pewne zagrożenie,  ale w obecnej sytuacji niestety nie było ich na nie stać. Muszę przyznać, że trochę szkoda, być może obejrzelibyśmy jeszcze bardziej emocjonujące spotkanie. Jako Cules jednak mamy się z czego cieszyć, bo nieobecność Victora Valdesa oraz Leo Messiego okazała się zupełnie niegroźna. Było komu strzelać bramki, bo do siatki trafili dziś Andres Iniesta oraz Cesc Fabregas z jedenastu metrów, a także Alexis i Pedro. Ten trzeci pokazał nam dziś również, że niewykorzystane akcje lubią się mścić, czasami bardzo szybko. Boleśnie przekonała się o tym bowiem Granada.

Po tym jakże miłym spotkaniu, w którym „ciągle coś się działo”, Barcelona ma na koncie 40 punktów, przez co ciągle prowadzi w tabeli La Ligi. Zdecydowanie dobry wieczór dla wszystkich kibiców Blaugrany!