W gorącej wodzie kąpany: Czekając na cud

Od początku dnia przebierałem nogami, nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu piłkarze wybiegną na murawę San Mames. W ostatnim czasie Barcelona rozpieszczała swoich kibiców i nie zmienił tego nawet mecz w Tbilisi. Pomyślałem – „zwykły wypadek”, „dziś będzie inaczej”. Rzeczywiście, było, ale niestety scenariusz nie zakładał happy endu, a reżyser i aktorzy zaserwowali nam dramat, podczas gdy widownia przyszła na festiwal. Taki natomiast urządzili sobie piłkarze z Bilbao, choć to bardziej podchodzi pod film katastroficzny. Po takim blamażu wypadałoby się przespać, przetrawić, ale tego meczu nie można pozostawić bez komentarza. Czytaj więcej

Xavi, Fabregas, Messi i Rabij czyli cztery do zera

Barcelona rozbiła Osasunę 4:0, do którego to wyniku przyczynili się przede wszystkim Xavi, Fabregas i Messi. Nie można również zapomnieć o komentatorze SportKlubu, który urozmaicił swoim widzom transmitowany spektakl.

Kilka odniesień stricte personalnych. To, co Xavi pokazał w dzisiejszym meczu, zasługuje na ogromne uznanie. Widać, że wygrana w plebiscycie IFFHS na najlepszego rozgrywajacego na świecie dobrze na niego wpłynęła. Wszystkie asysty były tylko i wyłącznie jego. Incredible! Cesc Fabregas również nie próżnuje. Druga bramka to palce lizać – nic dodać, nic ująć. Riesgo bronił jak szalony i tylko dzięki niemu Osasuna nie przegrała hokejowym wynikiem, jak to miało miejsce kilka miesięcy temu. A chory na grypę Messi strzelił dwie bramki i również pokazał klasę. Jak niemalże wszyscy wyżej wymienieni. Czytaj więcej