Tylko Bayern Monachium, czy klasa sama w sobie?

Zwycięzca Ligi Mistrzów sezonu 2012/13 już wkrótce spróbuje przedłużyć serię 36 gier bez porażki i zaatakować jednocześnie rekord klubowy, należący do Hamburgera SV. Już dziś, tj. 2. listopada, na stadionie w Hoffenheim, Bayern Monachium przystąpi do meczu z popularnymi “Wieśniakami” w ramach 11. kolejki Bundesligi, prawdopodobnie bez Toniego Krossa i Arjena Robbena.

Obaj pomocnicy pojawili się na treningach, ale trener Josep Guardiola może zrezygnować z ich usług. – Prawdopodobnie Toni nie jest jeszcze gotowy do pełni wysiłku, ale dla nas nie stanowi to żadnego problemu – powiedział 42-letni Katalończyk. Wg. byłego opiekuna FC Barcelony, Kross, który zmagał się z problemami mięśniowymi, wygląda na zdecydowanie lepiej odpowiadającego strategii trenera niż Robben. Guardiola chce zaczekać do końca przygotowań treningowych przed kolejnym starciem z Viktorią Pilzno w Lidze Mistrzów by podjąć decyzję co do ostatecznego kształtu wyjściowej jedenastki Bawarczyków.

Hiszpan ma w odwodzie jeszcze Brazylijczyka Dante, który również wraca do pełni sprawności, po dwutygodniowej pauzie spowodowanej urazem stopy. 30-letni reprezentant Canarinhos i stoper Bayernu uległ kontuzji w spotkaniu z main i od tamtej pory nie pojawił się na boisku. Ominęły go spotkania w Bundeslidze oraz Lidze Mistrzów. – Dante to kluczowy gracz, który posiada świetne wyszkolenie – powiedział Guardiola.

Coraz głośniej w niemieckich mediach mówi się o bliskim pożegnaniu z Robbenem. Holenderski skrzydłowy skonfliktowany z Guardiolą nie znajduje uznania w oczach nowego trenera Bayernu. Robbena łączy się z francuskim Paris St-Germain, a z takiego obrotu sprawy zadowoleni są zarówno trener Laurent Blanc jak i sam reprezentant Oranje, choć ten ostatni zaprzecza, jakoby miałby znaleźć się “na cenzurowanym” u Guardioli. Czytaj więcej

Niemiecka PepRyszka: Bayern wygrywa, Hoeness się całuje

Co za zwariowany początek sezonu! Najpierw samobój, potem dwa karne w jednej minucie! W meczu otwarcia 51. sezonu niemieckiej Bundesligi, podejmujący na Allianz-Arena Borussię Moenchengladbach Bayern wygrał 3:1. Pomimo wyraźnych kłopotów Pepa Guardioli z komunikacją ze swoimi zawodnikami, nowy trener Gwiazdy Południa może czuć się zadowolony z pierwszych trzech punktów zdobytych w tym sezonie.

To był wielki moment dla dwójki dzieciaczków, które w towarzystwie szefa Bayernu Monachium Karla Heinza Rummenigge, wniosły na płytę bawarskiej areny trofeum, o które po raz 51 w historii walczyć będzie 18 zespołów niemieckiej Ekstraklasy. Sponsor Bundesligi, firma Hermes, zrobił wzystko co możliwe, by oprawa otwarcia przyćmiła tą w Dortmundzie z poprzedniego sezonu. – To wspaniałe przeżycie – powiedziała do kamer telewizji ARD 11-letnia Jutta, a o rok młodszy Julian zaraz dodał: – Było fajnie, bo wszystkie kamery pokazywały raz nas, a raz ten duży talerz.

Jeśli cały sezon ligowy w Niemczech będzie obfitował w tak fantastyczne i dramatyczne jednocześnie spotkania jak mecz otwarcia, to może będziemy świadkami kolejnego niesamowitego roku pod znakiem futbolu na najwyższym europejskim poziomie. Bayern Monachium, zdobywca potrójnej korony z sezonu 2012/13, kolejny rozpoczął z głośnym przytupem. Pep Guardiola poprowadził swój zespół do zwycięstwa nad zawsze niebezpieczną Borussią Moenchengladbach. Nie obyło się jednak bez kłopotów.

Oczywiście to Bawarczycy byli zdecydowanym faworytem bukmacherów, którzy w większości stawiali na korzystny wynik dla gospodarzy jeszcze przed upływem pierwszego kwadransu. Czytaj więcej

Igrzyska czas zacząć

FC Barcelona i FC Bayern Monachium zmierzą się w pierwszym półfinałowym spotkaniu Ligi Mistrzów. Mistrz Niemiec i prawdopodobny mistrz Hiszpanii będą walczyć o finał, który zostanie rozegrany 25 maja na Wembley. Barca aspiruje do swojego trzeciego finału na przestrzeni ostatnich pięciu lat, jednak by tego dokonać będzie musiała pokonać najlepszy Bayern ostatnich lat. Na swoim stadionie i w fenomenalnej formie również będą starali się osiągnął podobny wyczyn- trzeci finał w ostatnich czterech sezonach.

Barcelona pod dowództwem Pepa Guardioli sięgała praktycznie po każdy tytuł, jaki był w ich zasięgu. Obecnie, kiedy La Liga jest już praktycznie zdobyta, a Puchar Króla już dawno przegrany, Tito Vilanova może sobie pozwolić na niemal stuprocentową koncentrację na rozgrywkach w ramach Ligi Mistrzów i pokazać, że nie został trenerem Dumy Katalonii jedynie z sentymentu po Guardioli.
Czytaj więcej