Na tym stadionie dzieją się cuda…

„Mają przed sobą bardzo trudne zadanie”, „Milan jest o krok od awansu”, „Remontada jest mało realna” – takie mniej więcej rzeczy czytałam jeszcze wczoraj, zapowiadając dla Was ten mecz, przeglądając Internet czy oglądając pierwsze spotkanie Barcelony i Milanu. Nie negowałam tego, ale bez przerwy wierzyłam, że wszystko jest możliwe, że dziewięćdziesiąt minut to mnóstwo czasu, który może odmienić los tej rywalizacji. Teraz nie ma żadnych wątpliwości, że dla Barcelony po prostu nie ma rzeczy niemożliwych.

Wszyscy doskonale wiedzieli, że gospodarze tego rewanżu są w niekomfortowej sytuacji. Najpierw musieli wyrównać wynik, później walczyć o prowadzenie i utrzymać je do końca meczu, a przez większość czasu wcale nie było ono takie bezpieczne. Nie wiem, jaki sposób na chłopaków znaleźli Tito Vilanova i Jordi Roura, ale sprawili, że wreszcie zobaczyliśmy taką Barcelonę, jaką naprawdę kochamy – agresywną, atakującą, silną od samego początku. Taka właśnie “Barca” bez problemu odrobiła straty i rzuciła na kolana gości z Mediolanu. Czytaj więcej