Panie Wołowski, jedna jaskółka “Przesilenia” nie czyni

Miałem okazję kilka dni temu przeczytać jeden z wpisów Pana Dariusza Wołowskiego, który ściśle dotyczył ubiegłych Gran Derbi. Nie lubię odnosić się do cudzych artykułów, bo gdybym chciał to robić systematycznie, Pan Wołowski (razem z całą ekipą Realmadrid.pl) niemalże każdorazowo znajdowałby ripostę na Blogu. Teraz już nie wytrzymałem i postanowiłem napisać odpowiedź na tekst byłego redaktora Gazety Wyborczej. Poprosiłbym Was najpierw o zapoznanie się z treścią wpisu, by dopiero później przejść do lektury mojego artykułu. Tak będzie łatwiej.

O który wpis się rozchodzi? O ten. Po jego przeczytaniu doszedłem do wniosku, że Pan Wołowski nieco się zagalopował, nie biorąc pod uwagę wielu poważnych aspektów, które (po zapoznaniu się z nimi wcześniej) prawdopodobnie wybiłyby Panu redaktorowi pomysł napisania artykułu z głowy. Zacznijmy zatem od początku. Czytaj więcej

Mogła być tragedia, a jest The Only One (point)

Ach, a miało być tak tragicznie! Osasuna dominowała na boisku przez ponad 70. minut, wygrywając 1:0, a w tunelu trudno było się doszukać jakiegoś światła. Wszystko zmierzało do porażki w Pampelunie, a w Madrycie po godzinie 21:00 temperatura mogłaby być nad kreską. Na szczęście stało się całkowicie odwrotnie, jednakże podkreśliłbym tutaj ponownie jedno słowo – szczęście.

Umówmy się – Barcelona w Pampelunie przez praktycznie całe spotkanie grała fatalnie. Pampeluna od 30. sekundy spotkania wchodziła w obronę Barcy jak w masło. Akcje Messiego, Fabregasa czy Tello były skutecznie blokowane, a swój prawdopodobnie najgorszy mecz w historii rozegrał Andres Iniesta. Masa strat, zbyt wolne podejmowanie decyzji i niecelne uderzenia to cechy, jakimi charakteryzował się Don (nie)Andres przez dosłownie całe spotkanie. Z tego co dobrze pamiętam, wykonał jedynie dwa celne podania prostopadłe na całe (!) spotkanie. Nie mówiąc już o Busquetsie, przez którego mogło być w pewnym momencie 2:0 dla gospodarzy. Tragedia goniła tragedię. Czytaj więcej