Angielskie sędziowanie, hiszpańska dramaturgia – Sevilla 2:3 Barcelona

Kto nie oglądał tego spotkania, ten może żałować. Nie było to może “fenomenalne widowisko”, jak uznał w 80. minucie Pan Leszek Orłowski, ale dramaturgii, kontrowersji i emocji było co nie miara. Zanim wydam swoją osobistą opinię na temat kilku wydarzeń, które miały miejsce na Estadio Sanchez Pizjuan, postaram się w skrócie opowiedzieć co działo się na murawie w/w stadionu.

Rozpoczęło się od tego, że Barcelona dosyć aktywnie starała się skonstruować akcje ofensywne. Byłem pod wrażeniem tego, jak podopieczni Vilanovy bardzo chcieli strzelić jako pierwsi gola, bo w ostatnich meczach ci sami zawodnicy rozpoczynali spotkania dosyć ślamazarnie, bez błysku i zaangażowania. Teraz było widać, że są bardzo zmotywowani i otwarci na kreatywne, dość niekonwencjonalne akcje. Oczywiście nie wszystkim udzielała się taka atmosfera, bo defensywne skrzydła Barcy rozpoczęły pojedynek z poważnym opóźnieniem – szczególnie Dani Alves. Na taką grę, jaką prezentował wówczas Brazylijczyk, mówi się, że miał więcej strat, niż podań. Czytaj więcej