Barcelona w spódnicy: Premier League nadal królową?

Premier League od lat dzierży wysadzane diamentami berło królowej krajowych lig. Oczywiście szczerze trzeba przyznać, że lata pracowała wytrwale na to miano i że niewątpliwie się jej swego czasu należało. Kwestią sporną jest to czy nadal na nie w pełni zasługuje? Zadajmy sobie szczerze pytanie: na ile liga angielska w dalszym ciągu jest najlepsza a na ile jedzie tylko na wypracowanej kiedyś opinii? Czytaj więcej

Barcelona w spódnicy: W 3 sekundy od załamki do euforii

W trwającym sezonie ligowych rozgrywek FC Barcelona została pokonana czterokrotnie. Trzy punkty zdołały Azulgranie wyrwać następujące drużyny: Real Madryt, Celta Vigo, Real Sociedad oraz, w zeszłą sobotę, Malaga. Miejmy nadzieję, że ten wynik porażek w La Liga do końca obecnych zawodów hiszpańskiej Ekstraklasy nie ulegnie już zmianie. Oczywiście, o ile przegrana z drużyną tak silną jak Real Madryt jest w jakimś stopniu wpisana w odwieczną rywalizację z konkurentem ze stolicy, o tyle strata punktów z ligowym średniakiem, nawet będąca wypadkiem przy pracy powoduje, delikatnie mówiąc, zdziwienie. Czytaj więcej

Barcelona w spódnicy: Zostaje Liga Mistrzów?

Przed FC Barceloną najważniejszy miesiąc sezonu, decydujący o trzech trofeach: La Liga, Copa del Rey oraz Champions League. W tym momencie w zasadzie jest sprawa otwarta jeśli chodzi o zdobycie wszystkich trzech. Matematycznie Barca ma największe szanse na zdobycie Pucharu Króla – 50%, bo został do rozegrania już tylko finał. W Primera Division cała trójka na szczycie tabeli ostro walczy o wygraną. Obecnie koronę lidera dzierży Atletico, Barcelona depcze cały czas po piętach ekipie z Madrytu. Mimo trzeciego miejsca, również Królewskich skreślać nie można, szczególnie gdy przyjrzymy się ich ostatnim ligowym występom. W Lidze Mistrzów awans Blaugrany do półfinału rozgrywek jest cały czas sprawą otwartą. Teoretycznie ekipa Diego Simeone jest przed środowym rewanżem w Madrycie w lepszej sytuacji. Można jednak założyć, że zgodnie z zasadą, do jakiej w ostatnich latach Barcelona już zdążyła swoich fanów przyzwyczaić, w czwórce najlepszych drużyn starego kontynentu się znajdzie. Czytaj więcej

Barcelona w spódnicy: Co z bramką Barcy?

26 marca 2014, podczas ligowego meczu z Celtą Vigo, w jednej sekundzie tysiące cules wstrzymało oddechy. W 20. minucie spotkania interwencja Victora Valdesa zakończyła się dla niego tragicznie. Hiszpan zerwał więzadła krzyżowe w prawym kolanie. Wyrok: wykluczenie z gry na 7 miesięcy. Biorąc pod uwagę fakt, iż Victor nie zamierza(ł?) przedłużyć kończącego się latem kontraktu z Dumą Katalonii oraz zbliżające się Mistrzostwa Świata w Brazylii, podczas których już na pewno nie wystąpi, trzeba otwarcie stwierdzić, że jego sytuacja jest mocno skomplikowana. Ogromny pech przytrafił mu się w bardzo dobrym sezonie i niezwykle istotnym punkcie kariery. Sytuacja nie do pozazdroszczenia. Czytaj więcej

Barcelona w spódnicy: kibicowanie po hiszpańsku

Na świecie są miliony sympatyków futbolu, ludzi różnych narodowości, wyznań, poglądów, przeróżnych osobowości, które łączy jedna rzecz – miłość do piłki nożnej. To czasem ci, którzy zarywają noce by oglądać swoich ulubieńców. Nieważne czy chodzą na mecze, czy podziwiają je przed ekranem. Istotne, że jest to dla nich coś więcej niż rozrywka. Jest to niejako styl życia. Charakteryzuje ich ciągły niedobór piłkarskich emocji, głód bramek i mozolnie wypracowywanych akcji, adrenalina, rywalizacja, sport. Kibice piłki nożnej to ogromna grupa osób, począwszy od tych najbardziej zagorzałych czy wręcz radykalnych po ludzie, którzy się „nie spinają”. Oglądają mecze, ale nie jest to dla nich wszystkim. Oczywiście, pojawia się pytanie czy takie osoby nazywać prawdziwymi kibicami, aczkolwiek rozważania na ten temat pozostawię na inną okazję. Myślę, że na potrzeby sytuacji można spokojnie założyć, że są jakąś odmianą kibiców. Czytaj więcej

Barcelona w spódnicy: Gra o tron

Ostatnie dwa sezony hiszpańskiej ekstraklasy zdążyły już przyzwyczaić sympatyków La Liga do wczesnego rozstrzygania zwycięzcy tych sportowych zmagań. Na dobrą sprawę w tym czasie było jedynie dwóch poważnych kandydatów do zdobycia mistrzostwa: FC Barcelona i Real Madryt. Fakt, iż liczą się tak naprawdę dwie ekipy, które walczą o trofeum często przytaczany jest jako argument za tym, że Primera Division jest nudna. No bo co może być interesującego w zmaganiach, gdzie spośród 20 zespołów znaczących jest zaledwie dwa? To monotonne, zawsze jest Real albo Barca. Nawet jeśli jakimś zespołom uda się w jakimś meczu ograć Azulgranę czy Królewskich, to w końcowej klasyfikacji to i tak nic nie zmienia. Zawsze są tylko te dwie ekipy. Ostatnim sezonem kiedy z “mistrza” cieszył się ktoś spoza tej dwójki był sezon 2003/04 kiedy to tytuł wywalczyła Valencia. Wcześniej nie było to tak “czarno-białe” i w wielu przypadkach ligę zdobywał ktoś inny. Naturalnie ekipy: z Madrytu oraz z Barcelony są absolutnymi rekordzistami jeśli chodzi o sukcesy w lidze hiszpańskiej: Real ma na koncie 32 mistrzostwa kraju a Barcelona 22. Warto tylko dodać, że pozostali w klasyfikacji mogą się pochwalić zaledwie jednocyfrowym wynikiem – to mówi samo za siebie. Czytaj więcej

Barcelona w spódnicy: Rozpędzony rollercoaster przed meczem z City

16 grudnia 2013 roku poznaliśmy konfigurację spotkań w ramach 1/8 Ligi Mistrzów. W szwajcarskim Nyonie Luís Figo na zasadzie losowania „dobrał” 16 ekip w dwójki. Dwie pary wyłonione z tych mających walczyć o ćwierćfinał zespołów wzbudzały od początku ogromne emocje, a mianowicie Bayern Monachium – Arsenal Londyn oraz FC Barcelona – Manchester City.

Fani ekipy Arsèna Wengera zdawali sobie doskonale sprawę z poziomu trudności zadania, przed jakim przyszło im stanąć. Wystarczyłoby w tym momencie wspomnieć, o jakże w dalszym ciągu bolesnym ograniu Barcelony 7:0 w półfinale, nie mówiąc o wygraniu Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie. A jeśli dołożymy do tego fakt, iż team z Monachium trenowany jest obecnie przez legendę Barcelony oraz, że ma już praktycznie w kieszeni mistrzostwo Niemiec otrzymujemy obraz drużyny niemal nie do pokonania. Ekipa na czele z Philippem Lahmem z 20 punktami przewagi nad plasującą się na drugim miejscu Borussią Dortmund w obecnym sezonie nie poznała smaku ligowej porażki. Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów również idą jak burza, oczywiście wyszli z grupy na pierwszym miejscu zaliczając jedynie jedną porażkę w fazie grupowej – w Monachium z Manchesterem City. Już wiemy, że Arsenal zgodnie z przewidywaniami nie podołał ekipie z Bawarii aczkolwiek ciekawe jest, że drugi rok z kolei Bayern nie może Kanonierów pokonać na własnym stadionie. Czytaj więcej

Barcelona w spódnicy: Zazdroszczę Hiszpanii

Czasem zastanawiam się, jak to jest być obywatelem Hiszpanii. Pomijając niezbyt pozytywne aspekty ekonomiczne związane z obecnie szalejącym kryzysem, kraj ten wydaje się być istnym rajem na ziemi. Ciepły klimat, słońce, plaże, palmy i ogromne bogactwo kulturowe, to wszystko składa się na niemal idylliczną doskonałość. Do tego dochodzi najważniejszy element przemawiający do mojego ogarniętego futbolem umysłu, a raczej serca- hiszpańska piłka nożna. Piękny, widowiskowy futbol, który dzierży koronę nie tylko w Europie, ale również na świecie.

Drodzy Czytelnicy, popuśćcie zatem wodzę wyobraźni. Poproszę Was dzisiaj o zobrazowanie sobie w myślach rzeczy, które są niemal niemożliwe do wyobrażenia. Zazdroszczę Hiszpanii i chciałabym przenieść jej sukcesy sportowe na nasz grunt, do naszego pięknego kraju nad Wisłą. Choć raz poczuć, że Ekstraklasa jest rzeczywiście ekstra, a polskie kluby to europejskie potęgi. Wreszcie nie martwić się, czy nasza reprezentacja kiedyś przejdzie fazę grupową imprezy pokroju Mundialu czy Euro, a zastanawiać się jedynie czy obroni tytuł mistrzowski. Brzmi dosyć abstrakcyjnie, prawda?
Czytaj więcej

Szejkowie sypną petro-groszem?

Drodzy Czytelnicy, czy wraz z Nowym Rokiem podjęliście jakieś postanowienia? Szejkowie władający Paris Saint-Germain, jak na ludzi obrzydliwie bogatych przystało, zamarzyli o czymś skrajnie niemożliwym. W każdym szaleństwie jest metoda, ale żeby od razu wykładać na stół 400 milionów euro za Leo Messiego? Ciężki kaliber marzenia!

Skąd wiadomo, że cena za Argentyńczyka jest aż tak astronomiczna? Otóż są ludzie odpowiedzialni za wycenę „marki”, jaką jest Messi. Gerardo Molina to specjalista od marketingu sportowego, który podjął się oszacowania tejże sumy. Czytaj więcej

Karyktura Sport, 04.01

Lata mijają, ale “La Decima” się nie zmienia

Cristiano Ronaldo: “W tym roku wygramy La Decimę”

Czytaj więcej