W gorącej wodzie kąpany: Czekając na cud

Od początku dnia przebierałem nogami, nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu piłkarze wybiegną na murawę San Mames. W ostatnim czasie Barcelona rozpieszczała swoich kibiców i nie zmienił tego nawet mecz w Tbilisi. Pomyślałem – „zwykły wypadek”, „dziś będzie inaczej”. Rzeczywiście, było, ale niestety scenariusz nie zakładał happy endu, a reżyser i aktorzy zaserwowali nam dramat, podczas gdy widownia przyszła na festiwal. Taki natomiast urządzili sobie piłkarze z Bilbao, choć to bardziej podchodzi pod film katastroficzny. Po takim blamażu wypadałoby się przespać, przetrawić, ale tego meczu nie można pozostawić bez komentarza. Czytaj więcej